Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Rozterki kolekcjonera płyt

27 Kwietnia 2010

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta ilość ściąganych plików z Internetu.


Nie łudźmy się, że cokolwiek może sprawić, aby ściągalność z Internetu została zahamowana. Młodzi ludzie nie mają pieniędzy, nie mają też na ogół potrzeby posiadania oryginalnej płyty. Kiedyś było w zasadzie podobnie- nie było Internetu, ale powszechne było nagrywanie płyt na kasety. Sam pamiętam jak w lokalnym sklepie pewien człowiek za drobną opłatą przegrywał oryginalne płyty. Piractwo było i będzie. Tymczasem główne ciosy padają na ludzi, którzy rzeczywiście cenią sobie dobry dźwięk z oryginalnej płyty. Ceny nowości płytowych w Polsce są zbliżone do cen zachodnich. Problem jednak tkwi w tym, że my wciąż zarabiamy dużo mniej i kupno płyty znacznie bardziej obciąża nasz portfel. Tego faktu nikt nie bierze jednak pod uwagę i w strategii wielkich koncernów, które posyłają płyty na cały świat nie jest to w ogóle brane pod uwagę. Spece od marketingu najwyraźniej uważają, że jeżeli ktoś kolekcjonuje płyty to i tak kupi. Powiedzmy sobie jednak szczerze - 60 nieraz 70 zł za jednopłytowe wydanie najnowszej płyty to nieporozumienie. Marketingowcy nie zamierzają jednak tego zmienić; być może nie mają także ku temu odpowiednich środków. Ich uwaga skierowana została na inną część populacji - na ludzi, którzy lubią słuchać muzyki, ale niekoniecznie skłonni są kupić oryginalną płytę, nawet, gdy jest to krążek ich ulubionego wykonawcy. To właśnie dla nich firmy wymyśliły akcję "zagraniczna płyta, polska cena" itp. Efekt przerósł oczekiwania marketingowców, bo nagle okazało się, że sprzedaż płyt znacząco wzrosła. Niby wszyscy są zadowoleni - płytka gra dokładnie tak jak oryginał a cena nie jest odstraszająca, ale z drugiej strony tylko nieliczni podnieśli głosy sprzeciwu, oskarżając firmy o bezczelność. Mniejsza już o to, że te wydania mają na okładkach szpecące hasła akcji (co czyni je zupełnie nieatrakcyjnymi dla kolekcjonerów) ale pytam się - skoro płyta jest tej samej jakości a brakuje w niej jedynie kilka kartek książeczki (która zwykle i tak ogranicza się do kilku stron), to dlaczego różnica w cenie między normalną edycją a tą wynosi ok. 20 zł? Czy naprawdę kilka stron książeczki warte jest 20 zł? Uważam, że to wciskanie ludziom przysłowiowego kitu ale... kupują! Na szczęście ceny polskich płyt są zazwyczaj w normie. Coraz częściej są też bardzo ładnie wydane nie ustępując pod tym względem, a nieraz nawet przewyższając zachodnią konkurencję.
Do tej pory mówiliśmy o muzycznych nowościach, ale problem dotyczy wszystkich płyt, także tych sprzed kilkunastu lub więcej lat. Popatrzcie na ceny płyt Metallici czy Nirvany. Często jest to ok. 50 zł! Czy to nie jest przesada? Sytuację ratują akcje wyprzedażowe dużych sklepów, gdzie rzeczywiście można trafić na świetne albumy za małe pieniądze (często ok. 20 zł). Ale i tutaj można postawić pytanie - czy jeżeli opłaca im się sprzedawać album, który do niedawna kosztował 45 zł, za 20 zł - co to tak naprawdę znaczy? Szczerze wątpię w to, żeby nikt na tym nie zarabiał, więc można by to chyba potraktować jako dowód na to, że obniżka cen jest możliwa. Jaka jest zatem recepta dla kogoś, kto nie posiadając nadmiaru pieniędzy chciałby jednocześnie stawiać na półce oryginalne wydania? Pewnym rozwiązaniem może być Allegro. W przypadku nowości ceny są niemal takie same, ale starsze płyty często możemy kupić w atrakcyjnych cenach. Nierzadko zdarzają się naprawdę nie lada okazje ( np. za płytę Kid Rocka zapłaciłem 17 zł z przesyłką; płyta nowa, w folii!). Polecam także rozejrzeć się za płytami używanymi. Można trafić na utrzymane w idealnym stanie krążki za niewielkie pieniądze.

Sklepy i zaopatrzenie

I tu znowu smutna wiadomość, bo wydaje się, że skazani jesteśmy na sklepy sieciowe albo sklepy internetowe. W przypadku tych drugich nie jest jeszcze źle, bo oferują ceny zbliżone (a czasami lepsze) do sklepów sieciowych a informacji o produkcie jest dużo więcej. Raz, że zazwyczaj płycie towarzyszy opis a dwa, że często możemy również poczytać recenzję innych klientów. Natomiast główną zaletą sklepów sieciowych jest to, że regularnie przeceniają niektóre płyty i ktoś dobrze zorientowany może za niewielką cenę postawić na półce świetne nagrania. Na tym kończą się zalety tych molochów. Ceny nowości i pozostałych płyt są zazwyczaj wysokie. Poziom usług - zerowy. Spróbujcie podejść do obsługi sklepu i poprosić o poradę - np. jaką płytę danego wykonawcy polecają. Zrobią wielkie oczy i na tym się skończy próba konwersacji. Także sama oferta pozostawia wiele do życzenia - zdaje się, że zamówienia robią ludzie, którzy nie mają pojęcia o muzyce. Znacznie częściej w przegródce danego wykonawcy znajdziecie jego słabe płyty niż na odwrót! Osobno należałoby potraktować sieć sklepów Empik. Symbol, który wielu dobrze się kojarzy stracił niestety na jakości. Ceny płyt wysokie (nieraz wręcz bardzo wysokie), obsługa kiepska, zaopatrzenie również i powiedzmy sobie jeszcze jedno - to już nie jest polska firma! Salony Empiku mają zazwyczaj świetne położenie (rynki dużych miast, centra handlowe) i dlatego trzymają się na rynku, bazując na przypadkowych klientach, którzy przy okazji zakupów kupią sobie płytkę lub książkę.
Małe sklepy muzyczne zostały już niemal całkowicie wyparte z rynku. W dużych miastach jeszcze możemy na nie natrafić, ale w średnich praktycznie ich nie ma. Ceny w takich sklepach są zazwyczaj porównywalne lub nieco wyższe od wymienionych wyżej (nie licząc obniżek w "sieciówkach") ale wydaje mi się, że warto zapłacić tych kilka złotówek więcej. Płacicie w tym wypadku za jakość usług. Sprzedawca przeważnie jest pasjonatem, który dokładnie Wam doradzi, zapuści płytkę i pogada. Jeżeli nigdy nie byliście w takich sklepach to wybierzcie się, chociaż raz. Szczególnie polecam sklep pana Leśniewskiego w Warzawie (MegaDisc). Poczujcie ten klimat....bo za kilka lat może nie będzie już okazji!
W państwach zachodnich małe sklepy muzyczne są niemal wszędzie. Niektóre specjalizują się tylko w płytach winylowych inne prowadzą sprzedaż płyt używanych. Na wszystko jest tam miejsce. Taki stan rzeczy jest zresztą zrozumiały - na zachodzie ceny płyt nikogo nie przerażają, bo zarobki są większe i co za tym idzie więcej ludzi kupuje płyty. Poza tym małe sklepy zazwyczaj mają swoją historię, można by rzec tradycję i wpisują się w miasto. My nie mieliśmy czasu na stworzenie takiej tradycji, bowiem wkroczyliśmy niemal od razu w epokę krwiożerczego, bezwzględnego kapitalizmu. Sieci zjadają wszystko a my im to konsekwentnie ułatwiamy.

Oferta rynkowa

Przepraszam, jaka oferta? W sklepach jest to, co rzucą na półkę. Nowości można dostać bez problemu, ale z resztą nie jest już tak łatwo. Istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że dostaniecie w sklepie płytę, po którą przyszliście. Jeśli jest to pozycja popularna jak np.krążki U2 czy Metallici to szansa jest jeszcze realna, ale jeśli szukacie czegoś mniej popularnego - będzie kłopot. Sklepy internetowe są dużo lepiej zaopatrzone, ale nieraz trzeba długo czekać na sprowadzenie towaru, bo nie jest aktualnie na stanie sklepowym. Bardzo mało popularne zespoły (szczególnie stare), których szukają kolekcjonerzy nie są prawie w ogóle dostępne. W sieciowych sklepach czasami trafiają się rarytasy, ale jest to dziełem przypadku a nie świadomej polityki sklepu. Na szczęście są na rynku sklepy internetowe skierowane właśnie na takich wymagających klientów (np. wspomniany wcześniej MegaDisc, który prowadzi również sprzedaż przez Internet czy krakowski Rock Serwis). Jeśli tam nie znajdziecie szukanej pozycji można spróbować szczęścia na aukcjach. Niektórzy sprzedawcy specjalizują się właśnie w takich cudeńkach nierzadko oferując je w bardzo przystępnych cenach.
Niektóre pozycje w naszym kraju nie są w ogóle dostępne. Nie chodzi mi bynajmniej o pozycje egzotyczne, nieznane w cywilizowanym świecie. Spróbujcie kupić w Polsce płyty takich artystów jak Ky-mani Maryley, Hannah Fury czy Flobots. Tak się dziwnie składa, że Flobots miał u nas nawet przebój (Handlebars), puszczany często w Eska Rock. Płyty jak nie było tak nie ma w sprzedaży! Przykładów można by podać znacznie więcej.
Za taki stan rzeczy winić należy również media, które bardzo wybiórczo prezentują nam zagraniczne trendy, w związku z czy nasz rynek nie odzwierciedla tego, co dzieje się na Zachodzie i w Stanach.

Niedostępność rodzimych klasyków

O tym zdaje się było niedawno kilka artykułów w gazetach. Stare wydania polskich płyt osiągają na aukcjach internetowych zawrotne ceny... bo nie ma wznowień. Sprawa jest o tyle żałosna, że nie są to na ogół płyty przeciętne, lecz największe klasyki polskiego rocka! Nie wiem czy przypominacie sobie, że kilka lat temu niedostępny był album Niemen Enigmatic, uchodzący w pewnych kręgach za największe osiągniecie polskiego rocka. Śmierć Niemena zmieniła tą sytuację i dzisiaj można go bez problemu nabyć (bez komentarza). Nadal jednak czekamy na wznowienia starych płyt Budki Suflera (w tym Cień Wielkiej Góry). Pierwsze i często jedyne wydania tych płyt nieraz przekraczają granicę 100 zł. Na szczęście znowu można postawić na półce wspaniały album Klanu - Mrowisko i Krywań, Krywań Skaldów. Po wielu latach nieobecności pojawił się też kultowy Shakin Dudi ze swoją Złotą Płytą. Powrócił nawet Franek Kimono, którego stare wydania cd dochodziły do blisko 200 zł! Ale co z Lechem Janerką i jego fantastycznym albumem Dobranoc, który regularnie "schodzi" na aukcjach osiągając zawrotne ceny? Pozostałe płyty Janerki aż proszą o ponowne wydanie - obecne wydanie Historii podwodnej jest zwyczajnie tandetne i pozbawione książeczki. Ta sama uwaga dotyczy jeszcze innych płyt - np. Za Ostatni Grosz Budki Suflera czy jedynej, legendarnej płyty Klausa Mitffocha. Braki klasyków to po prostu wstyd i samym artystom powinno zależeć na tym, by ten stan rzeczy zmienić.

Kopiowanie pod nadzorem - czyli robienie nas w wała.

Na koniec jeszcze jedna kwestia. Coraz częściej płyty kompaktowe zabezpieczane są przed kopiowaniem. Takie zabezpieczenie obiektywnie rzecz biorąc najbardziej dotyka nie piratów, lecz... ludzi, którzy nabyli płytę legalną drogą - poprzez kupno. Nagle okazuje się, że płytę, za którą zapłaciłem 60 zł nie mogę przegrać. Mądralińscy spece od walki z piractwem zabronili mi zrobić kopii do samochodu, składanki z kilku płyt czy naładować mp3! Taka polityka musi budzić sprzeciw. Jak się okazuję, płyty zabezpieczone w ten sposób i tak dostępne są bez problemu w sieci, natomiast moje prawo do rozporządzania rzeczą, którą legalnie nabyłem zostało bezsensownie ograniczone przez kretynów.

Tommy

dodajdo

Komentarze

paszczak

23:27, 29-04-2010 | zgłoś

Dziś nie ma już takich miejsc, a te duże sieciowe odstraszają swoją pustą ofertą i niedbałością o indywidualizm klienta. Twój artykuł Tommy jest prawdziwą oceną przez którą ujawniasz niezaznaną przez nas tęsknotą za doskonałym światem muzyki do którego moglibyśmy mieć pełen dostęp...Masz rację, że na zachodzie wygląda to zupełnie inaczej, widziałam sklepy w ciasnych uliczkach Florencji, Rzymu, Wiednia, Aten, na Cyprze i tam warto wejść bo na pewno nie wyjdziesz z niczym:)pozdrawiam!

paszczak

23:21, 29-04-2010 | zgłoś

pamiętam kiedyś u mnie w niewielkim mieście było kilka małych klimatycznych sklepów muzycznych....po zajęciach z liceum, z plecakiem wchodziło się do tajemniczego niedużego świata, można było włożyć do starego odtwarzacza płytę na jaką miało się ochotę i na stojaka z wielkimi słuchawkami na głowie spędzało się tak godziny. Do tego dochodziła jeszcze rozmowa z wszechwiedzącym sprzedawcą w długich włosach i wariackich okularach. Wychodziło się z muzyką w głowie i tak byle do następnego dnia, potem latem jakieś zbieranie truskawek i można było pozwolić sobie na kilka płyt i nowe buty...

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Jubileusze albumów - I połowa marca! (felieton)Jubileusze albumów - I połowa marca!

Dzisiaj będzie trochę więcej albumów - pierwsza połowa marca dostarczyła zaskakująco dużo rocznic, więc mam dla Was osiem pozycji. Dwa zupełnie odmienne w odbiorze debiuty i dwa zupełnie odmienne ostatnie (przynajmniej... czytaj cały felietion...

Say something, say something else! - 25 lat britpopu! (felieton)Say something, say something else! - 25 lat britpopu!

"25 lat minęło" - tak zapewne zaśpiewałby brytyjski Andrzej Rosiewicz. Rok 2017 oznacza (choć oczywiście umownie) ćwierćwiecze britpopu. Symbol gitarowej żywotności, brytyjskiej dumy lat 90., energicznej i jawnie... czytaj cały felietion...

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.