Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Dave Mustaine - "Mustaine" - autobiografia

15 Maja 2011

"(...) Słyszałeś to Dave? O coś takiego nam chodzi! Coś, co brzmi jak Metallica, ale nie jest Metalliką. Możesz coś w tym stylu przygotować? Zawiesiłem się na moment, a potem uśmiechnąłem (...). A potem obaj zaczęliśmy się śmiać. Czasem świat jest zbyt bezczelny i obcesowy, by zareagować nań inaczej niż śmiechem. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że to się nigdy nie skończy. To się... kurwa... nigdy... nie skończy. Któregoś dnia, gdy będą opuszczać moją trumnę do grobu i gdy zagrają mi coś ostatni raz ("A Tout Le Monde" byłoby idealne) - wtedy okaże się pewnie, że ktoś zostawił płytę Metalliki w odtwarzaczu... (Op. Cit. "Mustaine", D. Mustaine, KAGRA 2010).


Cytat powyżej, zaczerpnięty z oficjalnej biografii wiadomo kogo, która na całe szczęście doczekała się jednak polskiego tłumaczenia, wcale nie pochodzi z lat 80-tych, czy 90-tych, kiedy Mustaine wespół z Ulrichem na oficjalnych łamach nadawali sobie od ciulów. To kwestie kołaczące się w płowej głowie Dave'a już w drugiej połowie pierwszej dekady XXI wieku. Jakże znamienne, gdyż świadczące, iż pomimo upływu prawie 30 lat, ta cholerna Metallica wręcz immanentnie związana jest ze swoim pierwszym "poważnym" gitarzystą prowadzącym. A może raczej on z nią? Nieważne. Jest i tyle, czy komuś to się podoba, czy nie.

Ale na całe szczęście nie tylko o tym jest ta książka. W szerszym kontekście to rejs po miejscami idiotycznie wręcz niebezpiecznym żywocie obecnie już legendy gitary i sceny thrash metal. Żywocie narkomana, alkoholika, bezdomnego, geniusza i w końcu bogacza i gwiazdy, która nie może pozbyć się demonów przeszłości. Nie wiem, jak to jest z naturą ludzką, ale tego typu rzeczy czyta się po prostu świetnie. Nie wszystko jest jednak w tym przypadku, oczywiste. Opisywany wolumin jest dziełem samego Mustaine'a, tzn. sam sobie wymyślił, co chce w nim napisać, a na papier zapewne ktoś pomógł mu to sprawnie przelać. Z jednej strony może to znamionować jego wyjątkową szczerość i zasobność w fakty i wyjaśnienia zaczerpnięte z samego generatora i źródła historii Megadeth i Metallica. Z drugiej, można się zastanawiać, czy takie subiektywne opowiadanie zdarzeń jest do końca słuszne. Fakt, autor operuje tutaj bolesnymi i czasami szokującymi szczegółami ze swojego bio, co uwiarygodnia jego intencje. Idąc dalej, rozlicza się po kolei z dawnymi kolegami z zespołów, przez które jego osoba się przewijała. Ale w momentach, w których wytyka wspomnianym jakieś zdarzenia, sprawnie unika wydawania wyroków, kto i kiedy miał rację, postąpił dobrze lub źle, ostatecznie jednak pozostawiając nieco negatywny cień na swoich przeszłych kooperantach.

W książce brak jest relacji tej drugiej strony, co dla wielu będzie wadą, dla mnie z kolei jest rzeczą zrozumiałą, bo przez te wszystkie lata w medialnych tyradach ukształtował się obraz Dave'a Mustaine'a skurwiela, primadonny i zgorzkniałego typa. Tutaj Rudy w końcu odbija piłeczkę i przedstawia wyczerpująco swoją wersję historii. Ogólnie przewracając każdą kolejną kartę "Mustaine", mamy wrażenie uczestnictwa w spowiedzi, lub... uwaga, kolejnej terapii poprzez wygadanie się. Począwszy od najmłodszych lat muzyka spędzonych w toksycznej rodzinie zamkniętej z jednej strony osobą ojca, który nie przebiera w środkach wychowawczych, z drugiej strony matki - zapatrzonej w fanatyczny ruch Świadków Jehowy, poprzez pierwsze wagary, sięgnięcie po gitarę, narkotyki, seks, pierwszy zespół, dołączenie i wylanie z Metalliki, stosunki z Hetfieldem, zwały alkoholowo-narkotykowe, producentów karmiących jelenie w majtkach i filmy porno z panem jedzącym ciepłą kupę, aż po zakończenie rehabilitacji z powodu paraliżu ręki i zabieranie się za nagrywanie "Endgame".

Można zapytać, a co mnie to wszystko obchodzi? I będzie w tym pytaniu dużo racji. Przecież chłop mógł zrobić inaczej, zachować się inaczej, nagrywać co innego i w ogóle pokierować swoim wizerunkiem tak, żeby wszystko było cacy. W czasach największej popularności Megadeth, śmiem twierdzić, że tego typu rewelacje sprzedałyby się na pniu niczym karton ukraińskich papierosów, dziś raczej już nikogo nie zafrapują. Upadek i dekadencję mamy dzisiaj na porządku dziennym, filmiki typu "One Man One Jar" również, więc młodzież najprawdopodobniej żadnych wniosków z tej lekcji nie wyciągnie, lub wyciągać chcieć nie będzie. Biografią Dave'a zachwycą się jednak wierni, wieloletni fani jego zespołu, dla których okaże się ona nie tylko relacją, ale także skarbnicą wiedzy z kulisów powstawania takich dzieł jak "Peace Sells...", czy "Rust In Peace". Będzie też niestety gorzką pigułką, bo stanowisko Mustaine'a, które sam przedstawia przechyla szalę w stronę stwierdzenia, że Megadeth powstał by dowalić Ulrichowi i Hetfieldowi. Że bardzo ważną częścią twórczości tego bandu, czyli Mustaine'a nie była tylko czysta miłość do muzyki, lecz także przez długi okres czasu, chęć stworzenia czegoś większego niż Metallica, co ostatecznie przyprawiło Megadeth o skraj upadku.

Dave Mustaine bez dwóch zdań jest muzycznym geniuszem. Nie wiem, co sprawiło, że na zasłużoną książkę o jego twórczości trzeba było czekać tak długo. Czemu nikt się za to nie zabrał się wcześniej, skoro publikacji o tym większym zespole na "M" wala się na półkach multum. Może sam jest sobie winien i nikt nie miał dosyć odwagi i ochoty, by się za to zabierać, może sam stopował tego typu pomysły. Ostatecznie jednak zrobił to osobiście. Czy mu uwierzycie czy nie, to dyskusyjna sprawa. Na pewno jest to pozycja obowiązkowa dla posiadaczy "Sprawiedliwości dla wszystkich" nieautoryzowanej biografii zespołu Metallica autorstwa Joela McIvera, której tytuł nabiera znaczenia dopiero w kontekście osobistych wypowiedzi Mustaine'a, skonfrontowanych z jej treścią. W tej historii nikt nie ustępuje ani na piędź. Każdy ciągnie w swoją stronę. Trzeba w końcu poznać relacje wszystkich.

Aha, i niech ktoś w końcu skończy z tym Metallikowym establishmentem. Innymi słowy minus dla polskiego wydawcy "MUSTAINE". Książka wydana jest trochę byle jako i na "za pięć dwunasta", jakby na próbę, czy to się u nas sprzeda. Cena wprawdzie przystępna, ale jeżeli w grą wchodzi coś, co ma reprezentować na mojej półce kolejną legendę metalu, to wolałbym nawet dopłacić, ale żeby wyglądało to lepiej i miało przynajmniej twardą okładkę, o literówkach nie wspomnę.

"MUSTAINE" - autobiografia

Autor: Dave Mustaine
Współpraca: Joe Layden

Oprawa miękka
Stron 320
KAGRA 2010

Megakruk

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Forum

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.