Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

1 Listopada 2012

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich postaci jak Curt Cobain, Jimi Hendrix czy John Lennon. Te historie opisywane były tysiące razy i prawdopodobnie w tym roku również wspomną o nich większe, komercyjne serwisy muzyczne. Zapraszamy Was do przeczytania 10 krótkich historii o ludziach, którzy mogli jeszcze wiele dokonać ale los chciał inaczej...



1. Bez pozwolenia na start.

Wychowywany w muzycznej rodzinie, Randall William "Randy" Rhoads od wczesnych lat szlifował swoje umiejętności w kolejnych zespołach i regularnie ćwiczył grę na gitarze akustycznej. Znany był z łączenia muzyki klasycznej z mocnym heavy metalem. Jego gwiazda rozbłysnęła podczas trwającej 2 lata współpracy z Ozzy Osbournem. Spotkanie tych dwóch muzyków cechowała obopólna korzyść - Mistrz zyskał świeżą krew, dzięki czemu zdołał podnieść się po rozstaniu z Black Sabbath a Randy otrzymał możliwość rozwoju, którą w pełni wykorzystał. Niestety owocną współpracę przerwał wypadek lotniczy podczas trasy koncertowej Diary of a Madman. 19 marca 1982 autobus ekipy zespołu zatrzymał się na nocleg w posiadłości właściciela spółki autobusowej. Nieopodal posiadłości znajdowało się lotnisko. Niesforny kierowca autobusu bez niczyjej zgody "pożyczył" jeden samolot i namówił dwie osoby do lotu - Randyego oraz fryzjerkę Rachel Youngblood. Po kilku nurkowaniach w stronę stojącego autobusu (w środku spał Ozzy) samolot zahaczył skrzydłem o maszynę i runął na pobliski budynek. Wszyscy uczestnicy lotu zginęli. Do dziś nie jest do końca jasne zachowane pilota. Podobno chciał nastraszyć swoją eks żonę, która została na ziemi. Inna wersja mówi, że chciał obudzić śpiących w autobusie pasażerów (co się zresztą udało). Badania zwłok wykazały obecność heroiny w jego krwi.

Randy w chwili wypadku miał 25 lat i piękną przyszłość przed sobą. Niestety los chciał inaczej. Ciało gitarzysty zostało złożone na cmentarzu w San Bernardino, w Kalifornii gdzie spoczywają jego dziadkowie. Każdego roku zbierają się tam rzesze fanów, by oddać cześć pamięci tego młodziutkiego herosa gitary. Ozzy ciężko przeżywał stratę przyjaciela, do dzisiaj często o nim wspomina. Pięć lat po śmierci Rhoadsa na rynek trafił koncertowy album o znamiennym tytule Tribute, który należy do ścisłej czołówki najlepszych koncertowych płyt wszechczasów. W 2004 Randy Rhoads został sklasyfikowany na 4. miejscu listy 100 najlepszych gitarzystów heavymetalowych wszech czasów magazynu Gitar World.

2. Nieprzewidziana stawka gry.

Cliff Burton - basista Metallici - zginął 27 września 1986 roku niedaleko miejscowości Ljungby w Szwecji. Autokar wiozący muzyków wpadł w poślizg na dwupasmowej drodze i po chwili przewrócił się na bok. Śpiący na końcu autobusu Cliff wypadł przez okno a następnie został przygnieciony przez bok autobusu. Do dziś nie ustalono w stu procentach przyczyny wypadku. Wiadomo natomiast, że na kilka godzin przed tragicznym zdarzeniem Cliff wygrał w karty z gitarzystą zespołu Kirkiem Hammettem. Stawką tej gry był wybór miejsca do spania....

Burton został pochowany 7 października w rodzinnym mieście Castro Valley w Kalifornii. Najbliższe mu osoby stojąc w kole, po kolei rozsypywały prochy zmarłego na ziemię jego ukochanej posiadłości (Maxwell Ranch) wygłaszając przy tej okazji kilka słów. Cliff Burton był człowiekiem, który skierował Metallicę na właściwie tory i wprost trudno przecenić jego wkład w rozwój muzyki heavymetalowej. Podobnie jak Randy Rhoads czerpał inspirację z muzyki klasycznej, wciąż chciał się rozwijać i poszerzać swoje umiejętności. W swoim krótkim, bo zaledwie 24 letnim życiu, Burton zdołał nagrać z Metallicą trzy wybitne heavymetalowe płyty, z których ostatnia - Master Of Puppets zmieniła obliczę gatunku i wyznaczyła drogę na następne lata.
Dowiedziawszy się o tragedii, Dave Mustain w hołdzie zmarłemu stworzył utwór In my darkest hour, który znalazł się trzeciej płycie Megadeth.

3. Masakra na koncercie.

Koncert Damageplan 8 grudnia 2004 r. to jedno z najtragiczniejszych wydarzeń historii muzyki popularnej. Niedługo po rozpoczęciu występu w klubie "Alrosa Villa" w Columbus, w stanie Ohio rozległy się strzały. Jeden z uczestników koncertu wyciągnął pistolet i zaczął strzelać do muzyków a potem do publiczności. W wyniku strzelaniny zginęły cztery osoby (w tym szef ochrony zespołu, który próbował powstrzymać napastnika), kilka zostało rannych. Trzykrotnie raniony w głowę Darrell, zginął na miejscu. Napastnika zaś zastrzelił policjant, który przypadkowo znalazł się przy scenie.

Sprawcą masakry okazał się były żołnierz U.S. Marines Natan Gale. Śledztwo wykazało, że cierpiał na poważne zaburzenia psychiczne i często oskarżał członków zespołu o podkradanie jego pomysłów i zabieranie tożsamości. Początkowo uważano, że zrobił to z zemsty za rozpad Pantery, o którą obwiniał Darrella i jego brata Vinnie Paula. Prowadzący sprawę ustalili także, że ochrona klubu była niewystarczająca. Zabrakło popularnego przy zabezpieczaniu imprez urządzenia do wykrywania metali. Tej tragedii można było w łatwy sposób uniknąć...

Darrell Lance Abbot, bo tak brzmiało prawdziwe nazwisko gitarzysty, na prośbę rodziny został pochowany w tzw. Kiss Kasket, czyli trumnie sygnowanej logo zespołu Kiss (którą można najnormalniej w świecie nabyć poprzez sklep Kiss!). Trumnę podarował rodzinie Gene Simmons. Darrell był wielkim fanem Kiss, jego klatkę piersiową zdobił tatuaż z Kiss, w innym miejscu miał także wytatuowany autograf Ace Fehley-a. Darrell był współzałożycielem zespołu Pantera, grał również w zespołach Damageplan i Rebel Meets Rebel. W 2004 r. został sklasyfikowany na 7 miejscu 100 najlepszych gitarzystów heavymetalowych wszech czasów wg magazynu Gitar World.

4. Fatalne przeznaczenie.

Podobno często powtarzał, ze zginie w wypadku i dlatego nigdy nie nauczył się prowadzić samochodu. Nie uciekł jednak przeznaczeniu. 16 września 1977 r. nad ranem purpurowy Mini Copper kierowany przez Glorię Jones (partnerkę muzyka) uderzył w drzewo a potem w zbrojoną barierę. W wyniku uderzenia w drugą przeszkodę Marc doznał poważnych obrażeń głowy i zmarł. Gloria doznała tylko niewielkich obrażeń. Po pogrzebie Marca powróciła do Ameryki.

Bolan - syn emigranta o polsko/rosyjskim rodowodzie, karierę zaczął robić już wieku dziecięcym. Jako bardzo urodziwe dziecko wystąpił w kilku programach telewizyjnych, często dorabiał jako model. Będąc nastolatkiem próbował zakładać zespoły. Zaczął od psychodelicznego folk rocka by wraz z nadejściem glam rocka stać się jego pierwsza postacią. Z T. Rex-em zyskał niebywałą sławę, często porównywaną z The Beatles.

5. Przerwany lot Convaira CV-300 .

20 października 1977 r. śmigłowy samolot Convaira CV-300 z zespołem Lynyrd Skynyrd na pokładzie miał pokonać trasę z Greenville w Południowej Karolinie do Baton Rouge w Luizjanie. W trakcie lotu okazało się, że maszyna nie ma wystarczającej ilości paliwa by dociągnąć do celu. Piloci zdecydowali się lądować awaryjnie na małym lotnisku w McComb w stanie Mississippi. Próba lądowania na podmokłym terenie nie powiodła się i maszyna najpierw ścięła wierzchołki drzew i moment później roztrzaskała się o ziemię. We wraku zginęło sześć osób - lider Lynyrd Skynyrd - wokalista Ronnie Van Zant, gitarzysta Steve Gaines, jego siostra, śpiewająca w chórkach Cassie Gaines, asystent menażera trasy koncertowej Dean Kilpatrick oraz dwaj piloci. Prawdopodobnie dzięki temu, że w zbiornikach nie było już paliwa nie doszło do eksplozji i pozostałe osoby zdołały ujść z życiem. Akcja ratunkowa ze względu na podmokły teren była utrudniona i dopiero po około 3 godzinach karetki zabrały rannych do szpitali.

Niespełna 3 dni przed feralnym lotem zespół zrealizował swój piąty album zatytułowany Street Survivors. Początkowo okładkę miała zdobić fotografia muzyków otoczonych płomieniami, jednak wobec tragedii do druku poszedł wizerunek muzyków na czarnym tle. Album stał się drugim platynowym krążkiem southernrockowej legendy. Efektem katastrofy było zawieszenie działalności zespołu, który na swoim koncie miał tak wielkie hity jak Sweet Home Alabama czy Free as a bird. Dopiero 10 lat później pozostali muzycy zdecydowali się reaktywować zespół. W tym roku nagrali kolejny, świetny album.

6. Klątwa Allmana.

Duane kochał wolność a wolność to w tamtym czasie też motocykle. Spełniał się właśnie sen młodego (24 lata) Allmana o wielkiej sławie. Kilka miesięcy wcześniej Allmani zarejestrowali słynny koncertowy album w Fillmore East. Świetnie układała się także współpraca z Claptonem i jego The Dominos. Lada chwila panowie mieli ruszyć w trasę, nie zdążyli.

29 października 1971 r. w miasteczku Macon Duane pędzi swoim Harleyem 20 mil ponad dopuszczalną normę. Na jednej z ulic próbuje ominąć ciężarówkę, w tym momencie jego motocykl zostaje wyrzucony w powietrze na nierównościach drogi i z całym impetem uderza w bok ciężarówki po czym wybija się w powietrze i spadając przygniata kierowcę. Duane jest przytomny, powierzchowne rany wydają się być niewielkie w stosunku do obrazu kolizji. Obrażenia wewnętrzne są jednak olbrzymie. Pomimo natychmiastowego przewiezienia do szpitala i operacji po kilkunastu godzinach Duane przechodzi na drugą stronę. Tak odszedł muzyk sklasyfikowany w 2003 r. na drugim miejscu (!!) listy najlepszych gitarzystów wszechczasów magazynu Rolling Stone.

Po paru tygodniach żałoby pozostali członkowie zespołu zdecydowali się kontynuować działalność. Pech jednak ich nie opuścił. Niemal dokładnie rok później i niedaleko miejsca tragedii z 1971 r. basista Berry Oakley zabił się wjeżdżając swoim motocyklem w bok autobusu. Został pochowany obok Duanea na cmentarzu Rose Hill w Macon (Georgia). Śmiertelne koło nie zatoczyło jednak pełnego obrotu - dokładnie 4 lata od śmierci Oakleya w wypadku samochodowym zginął kierowca pechowej ciężarówki, o którą roztrzaskał się Duane Allman...

Pamięci Duane'a Allmana poświęcony jest wspaniały utwór Free bird oraz cały album super-grupy Captain Beyond z 1972 r. W 1998 r. organy ustawodawcze stanu Georgia wydały rozporządzenie, w myśl którego odcinek autostrady stanowej nr 19 w Macon nazwano "Bulwarem Duane'a Allmana".

7. Zabójstwo pod wpływem alkoholu.

17 października 1993 r. gitarzysta Savatage podróżuje wraz z żoną Dawn na Livestock Music Festiwal, który odbywa się na Florydzie. O godzinie 3.30 jadący z naprzeciwka samochód niespodziewanie przekracza linię oddzielającą pasy i uderza w przód Mazdy RX-7 Crissa, muzyk ginie na miejscu. Jego żona z ciężkimi obrażeniami zostaje przewieziona do szpitala. Będzie żyć. Przeżył również, pomimo ciężkich obrażeń, kierowca drugiego samochodu. Jak się okazało w chwili wypadku był kompletnie pijany. Postawiono mu poważne zarzuty (m.in. zabójstwo pod wpływem alkoholu). W więzieniu spędził 18 miesięcy z orzeczonej kary 5 lat pozbawienia wolności.

Criss wraz ze swoim bratem Johnem był założycielem formacji Savatage. Podobno kiedyś obiecali sobie, że w przypadku śmierci jednego drugi nie zawiesi działalności zespołu. Savatage rzeczywiście wznowił działalność. Crissa początkowo zastąpił Alex Skolnick z Testamentu a potem Chris Caffery. Z pierwszym Savatage zarejestrował znakomitą koncertówkę Japan Live '94 a z drugim ambitną rock operę Dead Winter Dead poświęconą wojnie w Jugosławii.

W 1995 r. ukazał się pod szyldem Savatage album Gost In the ruins: A Tribute to Criss Oliva zawierający kompilację koncertowych nagrań zespołu z czasów gdy grał w nim Criss.


8. Najwyższe poświęcenie.

Ostatni występ Klenczona miał miejsce 25 lutego 1981 r. w polonijnym klubie Milford w Chicago. Poważnie przeziębiony muzyk nie miał ochoty występować i rozważał nawet zrezygnować z udziału w imprezie, ale szczytny cel- zbiórka pieniędzy na rzecz szpitala dziecięcego w Warszawie - sprawił, że czuł się w obowiązku wyjść na estradę. Koncert okazał się sporym sukcesem i zebrano całkiem pokaźną sumę pieniędzy. Nad ranem żona artysty Alicja odwoziła ich do domu. W pewnej chwili Klenczon obudził się i powiedział, że dalej on będzie prowadził. Kilka minut po zamianie miejsc pędzący z naprzeciwka pijany motocyklista oślepił ich swoimi światłami a potem z impetem uderzył w przód auta. Klenczon z obrażeniami wewnętrznymi został przewieziony do szpitala i poddany operacji. Odzyskał przytomność tylko na 12 dni. Po 40 dniach od wypadku zmarł w szpitalu św. Józefa w Chicago. Został pochowany 25 lipca 1981 r. w rodzinnym grobie w Szczytnie. (w tym mieście stanął też pomnik Klenczona).

Całej tragedii związanej ze śmiercią artysty goryczy dodaje fakt, że pieniądze zebrane feralnego 25 lutego 1981r. na koncercie w Milord nigdy nie dotarły do polskiego szpitala. Żona Klenczona wraz z muzykami występującymi tamtego wieczoru próbowali na własną rękę prowadzić śledztwo w tej sprawie, ale nie udało im się ustalić kto przywłaszczył sobie pieniądze.

Krzysztof Klenczon był w latach 1962-64 gitarzystą formacji Niebiesko Czarni, potem liderem Pięciolinii i Czerwonych Gitar, z którymi odniósł ogromny sukces na rodzimej scenie. W 1970 r. wewnętrzne spory w zespole doprowadziły do wyrzucenia Klenczona ze składu (w drodze głosowania). Wtedy założył Trzy Korony i próbował z umiarkowanym skutkiem grać cięższego rocka. Zrażony w 1983 r. wyemigrował wraz z rodziną do USA gdzie zarabiał jako taksówkarz. Do końca życia komponował i występował. Wracał także do Polski na koncerty.
Zapraszam do odwiedzenia arcyciekawej strony poświęconej artyście -www.klenczon.com

9. Kolejna tragedia w szeregach Dżemu.

W tym samym roku, w którym na ekrany kin wszedł film Jana Kidawy-Błońskiego "Skazany na bluesa" drugi członek zespołu pożegnał się z życiem. 27 stycznia 2005 r. na autostradzie A4 bus zespołu Dżemu wypadł z drogi i dachował. Ofiarą śmiertelną tego wypadku był Paweł Berger.

Tamtego dnia zespół wracał z koncertu w Rzeszowie. Jechali powoli, bo na drodze panowały ciężkie warunki, jezdnia była zmrożona. Kilka minut po godzinie 6 rano w okolicach Jaworzna czerwona Toyota Corolla prowadzona przez 50 kobietę zaczęła manewr wymijania. Kobieta nagle straciła panowanie nad pojazdem, jej samochód najpierw odbił się od barierki a potem uderzył w przód Renault Master, którym podróżował Dżem. Kierowca busa zdołał jeszcze krzykiem ostrzec pasażerów o niebezpieczeństwie. Chwilę później auto zjechało z nasypu i zacząło koziołkować przez maskę. Kilku pasażerów, wśród nich Berger zostało wyrzuconych przez rozbite szyby. Najmniej ucierpiał siedzący na miejscu pasażera wokalista zespołu Maciej Balcar, który zaraz po wydostaniu się z wraka zaczął nieść pomoc kolegom. W najgorszym stanie był Berger. Reanimacja prowadzona początkowo przez kolegów a potem przez ratowników pogotowia nie przyniosła rezultatów i lekarz stwierdził zgon. Pod wpływem ogromnej siły uderzenia doznał śmiertelnego uszkodzenia odcinka szyjnego kręgosłupa.

Reszta pasażerów została przetransportowana do szpitala w Jaworznie. Z ocalałych w najgorszym stanie znajdował się Beno Otręba, którego poddano operacji.
Paweł Berger został pochowany na cmentarzu w Katowicach 2 lutego 2005 r. Żegnał go tłum fanów, kolegów muzyków, przyjaciół i znajomych.

10. Tajemnicza śmierć Rolling Stonea.

Śmierć Jonesa do dzisiaj budzi wiele kontrowersji i pojawiły się w tej sprawie różne przypuszczenia, żadne nie zostało potwierdzone w 100 procentach. Brian Jones w pierwszych latach działalności Rolling Stones był siłą napędową zespołu. Niezwykle inteligentny i zdolny pchnął ich na ścieżkę sukcesu. Dał nazwę, wymyślał stroje dla zespołu a także narzucał styl muzyki. Za wszelką cenę chciał przewodzić reszcie i przez długi czas mu się to udawało. Potem przyszło uzależnienie od narkotyków i kłopoty zdrowotne, ale przede wszystkim fatalna postawa, która hamowała rozwój The Rolling Stones. Ster dowodzenia powoli przechodził w ręce duetu Jagger-Richards. Oni mieli nowe pomysły, chcieli by grupa odeszła od klasycznego bluesowego grania. Jones natomiast pozostawał w twórczym kryzysie a na dodatek nie godził się na oddanie władzy. Do tego doszła jeszcze sprawa "podebrania" Jonesowi dziewczyny przez Richardsa. Sytuacja była fatalna.

9 czerwca 1969 r. pozostali członkowie zespołu złożyli wizytę Jonesowi. Zaproponowali mu swoje warunki współpracy, ale ten zdecydowanie odmówił, w efekcie czego został wydalony z grupy. Podobno po tym spotkaniu załamany muzyk stał przed swoim domem i płakał. Niecały miesiąc później 3 lipca jego ciało znaleziono w basenie na terenie tej samej rezydencji. Miał 27 lat.

Jako oficjalną przyczynę zgonu podano utonięcie. Brian rzekomo miał wziąć dużą dawkę środków uspokajających i przechadzając się po posesji nieszczęśliwie poślizgnąć się wpadając do basenu. Niemal natychmiast powstały alternatywne wersje. Najbardziej absurdalna mówiła o wynajęciu przez Jaggera i Richardsa płatnego zabójcy. Wg jeszcze innej w basenie znaleziono ciało sobowtóra a Jones wyprowadził się w spokojniejsze miejsce. Pojawił się też motyw morderstwa, który wydaje się najbardziej prawdopodobny.

W trakcie feralnego okresu na terenie rezydencji stale przebywał robotnik Frank Thorogood, który wraz z ekipą przeprowadzał remont na zlecenie Jonesa. Muzyk podobno miał się zaprzyjaźnić z tym człowiekiem i nie tylko pozwalał mu spać pod swoim dachem, ale także traktował jako kompana do picia. Z drugiej strony nie przeszkadzało to Jonesowi wyżywać się słownie na robotnikach. Jak zgodnie twierdzili świadkowie 3 lipca właśnie w taki sposób potraktował Franka, za co ten miał kilka godzin później utopić go w basenie. Niedawno brytyjski magazyn Uncut przeprowadził swoje dochodzenie i na podstawie zebranego materiału twierdził, że ta wersja zdarzeń jest najbardziej prawdopodobna. Sam Thorogood miał rzekomo tuż przed swoją śmiercią powiedzieć w obecności świadków "tak, to byłem ja". Jednak słowa te nie zostały całkowicie potwierdzone. Jak naprawdę zginął Jones nie dowiemy się pewnie już nigdy.

Tommy

dodajdo

Komentarze

Adaś

10:35, 10-11-2012 | zgłoś

Więcej takich artykułów poproszę.

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Jubileusze albumów - I połowa marca! (felieton)Jubileusze albumów - I połowa marca!

Dzisiaj będzie trochę więcej albumów - pierwsza połowa marca dostarczyła zaskakująco dużo rocznic, więc mam dla Was osiem pozycji. Dwa zupełnie odmienne w odbiorze debiuty i dwa zupełnie odmienne ostatnie (przynajmniej... czytaj cały felietion...

Say something, say something else! - 25 lat britpopu! (felieton)Say something, say something else! - 25 lat britpopu!

"25 lat minęło" - tak zapewne zaśpiewałby brytyjski Andrzej Rosiewicz. Rok 2017 oznacza (choć oczywiście umownie) ćwierćwiecze britpopu. Symbol gitarowej żywotności, brytyjskiej dumy lat 90., energicznej i jawnie... czytaj cały felietion...

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.