Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


10 najlepszych debiutów płytowych poprzedniej dekady.

4 Marca 2013

Każdy przedział czasowy ma swoich bohaterów. Nie inaczej jest z muzyką rockową. Choć są ludzie, którzy uparcie twierdzą, że wszystko co najlepsze wydarzyło się w latach 70' to... mają prawo tak twierdzić i tyle. Nie mamy zamiaru na siłę nikogo nawracać. Nie podzielamy jednak takiej opinii i poniżej prezentujemy pierwszą część argumentów - czyli debiutanckich płyt nagranych pomiędzy 2000 a 2010 r.


.

The Twilight Singers - Twilight as Played by The Twilight Singers (2000)


Dla wielu ludzi właśnie od tego albumu zaczął się nowy wiek. Po rozpadzie Afgan Whigs Greg Dulli szybko znalazł ujście dla swych melancholijnych emocji i powołał w tym celu zespół The Twilight Singers. Na ich pierwszym albumie znalazło się wszystko to, co Dulliemu w duszy gra - pełne smutku teksty oraz oniryczne, subtelnie tkane kompozycje, w których pierwszoplanową rolę pełni głos Grega. Powstało dzieło ponadczasowe, niezwykle emocjonalne. Niektórzy twierdzą, że można je śmiało postawić obok "The Wall" Pink Floyd, choć to oczywiście trochę inny ciężar gatunkowy.

.

The Strokes - Is this It (2001)


Dziś chyba nie potrafimy należycie docenić wymowy tego prostego, stricte rockowego albumu. Gdyby nie załoga z NYC, być może nadal byli byśmy skazani na rozwleczone dzieła muzyczne, jakie zapoczątkowali Radiohead a kontynuowali ich następcy. Strokes ewidentnie "postawili się" modzie i zapatrzeni w swoich idoli sprzed lat sprezentowali (w myśl starej, pozbawionej filozofii, zasady - gramy swoje) młodej generacji własną muzykę - pełną autentycznych emocji i prostych skojarzeń, które odpowiadały mentalności współczesnych nastolatków. Mimochodem ta płyta trafiła jednak do znacznie większego grona słuchaczy.

.

The Cooper Temple Clause - See This Through and Leave (2002)

Debiut płytowy TCTC zebrał bardzo pozytywne recenzje krytyków muzycznych i uplasował się na 27 miejscu brytyjskich zestawień. Ta płyta to biblia współczesnej sceny alternatywnej, genialna mieszanka nawiązań do britpopu, posthardcore'u i muzyki elektronicznej, podana w łatwo przyswajalnej piosenkowej formie, pełnej dzwiękowej finezji, mocy, dramatyzmu a czasmi też grungeowego brudu. Do tej pory nikomu nie udało lepiej połączyć tych elementów.

.

The Kills - Keep on Your Mean Side (2003)

Kiedy rozpoczynała się nowa rockowa rewolucja The Kills wymieniali byli jednym tchem obok The White Stripes. Nie da się ukryć, że to muzyka oddana rockowej blues-rockowej tradycji lat 60/70. Pomiędzy purystycznymi nutami jest jednak niezwykła seksualność i pełna napięcia zmysłowość. Ktokolwiek widział koncerty duetu z początku nowego wieku dokładnie wie, o co chodzi.

.

The Mars Volta - De-lused in comatorium (2003)


Rozpad legendarnego post-hardcorowego kolektywu At The Drive-In zaowocował dwoma muzycznymi tworami - Sparta oraz właśnie The Mars Volta. Choć dziś obie kapele już nie istnieją, to własnie The Mars Volta tchnęła w rock progresywny nową, życiodajną energię. Struktury kompozycji zdradzają inspirację Yes a gitarowa maestria, wielowątkowość, oraz specyficzne harmonie wokalne wznoszą tę muzykę do rangi sztuki.

.

Kasabian - Kasabian (2004)

Przyjęcie tego albumu można porównać do reakcji na pierwszą płytę Stone Roses czy Happy Mondays- Brytyjczycy pokochali Kasabian "od pierwszego słyszenia". Nie przeszkadzało im nawet to, że jak na początkujący band, muzycy wydawali się być przesadnie wręcz pewni siebie i buńczuczni. Ich płytowy debiut zaskakuje spójnością, hipnotyzującym klimatem i surowym, zimnym brzmieniem, które potem gdzieś zaginęło i jak dotąd nie zostało odnalezione. Choć późniejsze albumy osiągnęły większy sukces komercyjny, to jednak pierwsza płyta w wielu kręgach uchodzi za absolutnie wyjątkową.

.

Arcade Fire - Funeral (2004)


Czy to jest najbardziej kompletna płyta nowego wieku? W każdym razie cała rzesza fanów i krytyków muzycznych twierdzą, że własnie tak jest! Pomimo aranżacyjnego przepychu, natłoku pomysłów nie ma tu dźwięków zbytecznych czy niepotrzebnych. Znakomite ballady, zjawiskowa elektryczność i różnorodność przyprawiają o zawrót głowy. Dzieło sztuki, obok którego nie sposób przejść obojętnie.

.

Franz Ferdinand - Franz Ferdinand (2004)


Z perspektywy czasu szkocki zespół wydaje się dziś nieco zakurzony i zapomniany. Ich debiut to porcja 11 bezpretensjonalnych i niezwykle nośnych przebojów. Ten najbardziej znany -"Take Me Out", może uchodzić za jeden z hymnów nowego wieku. Przepis na sukces polegający na połączeniu zakorzenionych w latach 80 melodii, post-punkowych gitarowych partii, oraz specyficznej motoryki wydawał się z pozoru prosty. Jednak do dziś nikt nie zdołał nagrać podobnej płyty, a debiut "Franzów" wpłynął na kształt niemalże całej indie rockowej sceny, co odczuwalne jest do dnia dzisiejszego.


.
Arctic Monkeys - Whatever People Say I Am, That's What I'm Not 2006

Mało znany zespół z Sheffield zrewolucjonizował użycie Internetu na potrzeby promocji swojej muzki, dzięki czemu ich singiel "I bet you look good on the dancefloor" długo utrzymywał się na pierwszym miejscu listy przebojów w 2005, i to pomimo braku radiowej promocji. Ale fenomen "Małpek" w równie dużym stopniu polega też na tym, że przywrócili do życia muzykę rockową jako głos dorastającego pokolenia, które potrzebuje muzyki skocznej, prostej i refleksyjnej (w młodzieżowym tego słowa znaczeniu). Większosć fanów Yes czy Floydów nawet nie chciała dowiedzieć się o co tu chodzi...

.

Anna Calvi - Anna Calvi (2011)


Calvi grała wcześniej w kilku innych zespołach, ukończyła też akademię muzyczną, ale dopiero dzięki wsparciu Briana Eno i wytwórni Domino zaczęła wypływać na powierzchnię rockowego świata. W 2011 nastąpił debiut płytowy i jak lawina spłynęły pochlebne słowa recenzentów. Nowa Patti Smith? Może ostrożniej z porównaniami. Calvi ma swój styl, w jej piosenkach jest dużo więcej żonglerki nastrojami, więcej aktorstwa a przede wszystkim romantyzmu, który unosi się nad każdą piosenką. Posługuje się przy tym skromnym instrumentarium i trzyma z daleka od przepychu. Płyta właściwie na każdą okazję i dla każdego. Wciąż czekamy na następną.

Macie swoje własne typy - zapraszamy do komentowania!

Tommy, Janusz Matysiak

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.