Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Typujemy najlepsze płyty z dorobku NAZARETH.

4 Kwietnia 2013

Zbliża się trasa koncertowa Nazareth w naszym kraju. Warto przy tej okazji bliżej zapoznać się z twórczością zespołu. Szkoci wydali ponad 20 płyt, jest zatem w czym wybierać. Idąc na łatwiznę można by sięgnąć po składankę największych hitów, zwłaszcza że takich płyt jest na rynku co najmniej kilka i kuszą niską ceną. Zdecydowanie odradzamy Wam jednak takie rozwiązanie. Nazareth istnieją już ponad 40 lat - jak więc można na jednym krążku umieścić zbiór utworów reprezentacyjny dla tak długiego okresu? Zawsze czegoś zabraknie! Dlatego przedstawiamy Wam listę najlepszych (naszym zdaniem) albumów. Każdy z nich jest wyjątkowy, każdy przedstawia zespół trochę w innym świetle i każdy warty jest uwagi.


>>

>

Hair Of The Dog (1975)

Muzycy zwolnili z obowiązków producenckich Rogera Glovera, bo uważali, że sami są w stanie zrobić to lepiej. I zrobili! Fundamentem szóstej płyty zespołu jest surowy dźwięk, który najlepiej oddaje niespokojnego ducha Szkotów. W końcu gitary zabrzmiały jak trzeba i okazało się, że uwolniona w ten sposób moc riffów Manny'ego Charltona jest naprawdę ogromna. Posłuchajcie "Miss Misery" czy "Beggars Day" a zrozumiecie o czym mówię. Płyta faktycznie brzmi tak, jakby nagrywali ją na żywo, brakuje tylko odgłosów publiki. McCafferty swoim zawadiackim śpiewem jest mistrzem ceremonii i tak samo charakterystycznym wokalistą jak Ozzy Osbourne czy Ian Gillan.

Oprócz umiejętności muzyków krążek świetnie prezentuje też wszechstronność Nazareth, bo obok wspomnianych, stricte hardrockowych pocisków, na albumie znalazła się nazarethowa próbka bluesrocka "Whiskey Drinking Woman", przebojowy, rytmiczny rock "Hair Of The Dog" czy w końcu obłędny, trwający blisko 10 minut utwór "Please Don't Judas Me", który przybiera postać swoistej suity o egzotycznej aurze i dusznej atmosferze (momentami dźwięki gitary przypominają sitar). Mimo wszystko to jednak album hard rockowy, jeden z klasyków całego gatunku.

Podczas nagrywania "Hair Of The Dog" muzycy nie chcieli słyszeć o żadnych kompromisach - aż do tego stopnia, że chociaż pozornie ulegli naciskom wytwórni , by nie nazywać płyty "Son Of The Bitch" to tak naprawdę właśnie to zrobili. "Hair of the dog" to idiom oznaczający postalkoholowy klin, ale jeżeli tylko zamienimy jedną literkę wszystko nabiera zgoła innego charakteru - heir of the dog znaczy już niemal dokładnie to samo co son of the bitch! Oni po prostu musieli postawić na swoim.
"Hair of the dog" to kwintesencja stylu Nazareth I zarazem jego najmocniejsze hardrockowe oblicze. Nawet okładka płyty, stworzona przez Davida Fairbrothera, jest zupełnie nie z tego świata.

>

>

Ramazanaz (1973)

Pierwszy duży sukces Nazareth, czemu niewątpliwie przysłużył się Roger Glover. Album jest różnorodny, choć z przewagą hardrockowych numerów. Po dwóch pierwszych szybkich i zadziornych kawałkach zespół zaskakuje powolnym, dumnym bluesrockiem w "Vigilante Man" . Dobre wrażenie robi też "lukrowaty" space rock w "Night Woman". No i są ponadczasowe przeboje, pierwszy raz w takiej ilości na jednej płycie- tytułowy, zawadiacki "Razamanaz", aż nieprzyzwoicie kołyszące boogie "Bad Bad Boy" i energetyczny "Broken Down Angel". Bardziej ortodoksyjny miłośnik hardrocka pokocha Nazareth za rasowe wymiatanie w "Hard Living", "Sold My Soul" i motoryczny "Spinnig Tap", który brzmi jakby podprowadzili go Purplom!

>

Big Dogz (2011)

Ostatni (jak dotąd) studyjny album okazał się dużym zaskoczeniem. Nazareth już dawno nie grał tak drapieżnie i bezkompromisowo. W odstawkę poszły patenty znane z wcześniejszych, bardziej "amerykańskich" produkcji. Tutaj prym wiedzie gitarowy riff, o czym Nazareth informują już na samym początku ("Big Dog's Gonna Howl"). Znalazło się też miejsce na nieco wolniejsze, balladowe kawałki (przecież to na nich zespół oparł karierę). Podczas nagrywania płyty muzycy byli w wybornej formie. McCaferty momentami brzmi jak Brian Scot z AC/DC (Np. "Mean Monster") ale podopieństwa na tym się kończą. Grają swoje, z taką werwą, że wypada tylko pozazdrościć. Poza tym udało się także osiągnąć bardzo dobre brzmienie oparte na wyeksponowanych gitararach i bębnach.

Jeżeli czasami zastanawiacie się czy jest sens w tym, że zespoły, które lata świetności mają już dawno za sobą, nadal nagrywają nowe płyty - to jest jeden z najlepszych agrumentów na to, że ów sens istnieje. Jedyne zastrzeżenie mam do okładki - jedna z najbardziej tandetnych jakie widziałem.


Laud'N'Proud (1974)


Startujący płytę "Go Down Fighting" ma coś ze Slade'owego "When I'm Dancing I'm Not Fighting" - podobna energia i zadziorność, której sprawcą jest przede wszystkim McCafferty. Ten specyficzny hard-glam-rock ma też spory potencjał komercyjny. Podobnie rzecz się ma z chwytliwym "Turn On You Reciver" i "This Flight Tonight". Ten ostatni to znakomicie zinterpretowany kawałek Joni Mitchell, do tego stopnia udany, że sama artystka dała się oczarować jego urokom i jakiś czas po ukazaniu się singla Nazareth, podczas koncertu w Londynie, zapowiadała ten utwór słowami: a teraz zaśpiewam piosenkę zespołu Nazareth. Jest też piękna, beztroska ballada "Child In The Sun", umieszczona tuż przed dramatyczną, niepokojącą i długą (9 min) nazarethową wersjią dylanowego klasyka - "Ballad of Hollis Brown". Utwór ten opowiada historię zagłady pewnej farmerskiej rodziny, którą zabił zdesperowany ojciec rodu, po tym jak stracił wszystko. I znowu udowodnili, że mają talent do interpretowania cudzych utworów. Dylan zapewne nie miał nic przeciwko.

>

Malice In Wonderland (1980)

Płyta prezentuje późniejsze, bardziej amerykańskie oblicze Nazareth. Dominują szybkie tempa, refreny oparte na skandowaniu tej samej linijki tekstu przy wtórze syntezatora i gitar. Jest wspaniała ballada "Heart's Grown Cold", w której wokalistę wspomaga żeński churek. "Big Boy" upiększa subtelna wstawka saksofonu a "Fallen Boy" orkiestra symfoniczna. Chcarakterystyczne gitary w "Ship Of Dreams" mocno kojarzą się z Wishbone Ash. Może to nie jest najbardziej różnorodna płyta w dyskografii zespołu, ale w moim odczuciu - najlepsza z tych najbardziej różnorodnych.

>

2XS (1982)

To rzecz dla miłośników bardziej wygładzonego brzmienia. Nazareth przypuścił szturm na amerykańskie listy przebojów i trzeba przyznać, że zrobił to w świetnym stylu. Wielki radiowy hit otwierający album - "Love Leads To Madeness" to nic innego jak rozmarzona ballada dla zakochanych - lekka i wpadająca w ucho. McCafferty na chwilę zapomniał o swojej szkockiej zadziorności, ale nie na długo. Już w następnym utworze jest sobą. Na "2XS" dominują dynamiczne ballady (śpiewana niemal szeptem "Games", przebojowy "Dream On", "Mexico"), ale są też rozpędzone rock'n'roll'e ("Gatecrash", "Boys In The Band", "Take The Rap"), pudel-rockowe tematy ("Preservation") i jedna stricte hard-rockowa petarda w postaci kapitalnego utworu "Back To The Trenches " Amerykanie po raz kolejny byli zachwyceni a Anglicy zastanawiali się: dlaczego?

>


‘Snaz House Full (1981)

Pierwsza koncertówka w historii grupy to zapis jednego z koncertów na kanadyjskiej części trasy promującej wydany w tym samym roku album "The Full Circle". Właściwie można ją potraktować jako swoiste best of zespołu - znalazły się tu bowiem niemal wszystkie najważniejsze utwory w historii grupy. Co istotne, Nazareth w wersji koncertowej to Nazareth najprawdziwszy - porażający słuchacza swoją energią. Wszystkie utwory zyskują w stosunku do studyjnych wersji. Płyta nigdy nie została należycie doceniona, rzadko wymieniana jest w rankingach najlepszych koncertówek. Być może dlatego, że zespół nie silił się na sceniczne eksperymenty i długie improwizacje a najzwyczajniej w świecie odegrał swoje utwory najlepiej jak potrafił, bez żadnych udziwnień. Czy to zarzut? Absolutnie nie, przecież Thin Lizzy na słynnym "Live & dangerous" zrobili dokładnie to samo! Jeżeli już koniecznie chcecie ograniczyć się do zakupu jednej płyty Nazareth, "Snaz" jest propozyjcą wręcz idealną.

Dyskografia zespołu:
Nazareth (1971)
Exercises (1972)
Razamanaz (1973)
Loud 'n' Proud (1973)
Rampant (1974)
Hair of the Dog (1975)
Close Enough for Rock 'n' Roll (1976)
Play 'n' the Game (1976)
Expect No Mercy (1977)
No Mean City (1979)
Malice in Wonderland (1980)
The Fool Circle (1981)
It's Naz (1981)
2XS (1982)
Sound Elixir (1983)
The Catch (1984)
Cinema (1986)
Snakes 'n' Ladders (1989)
No Jive (1991)
Move Me (1994)
Boogaloo (1998)
The Newz (2008)
Big Dogz (2011)

Tommy

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Forum

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.