Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Czesław Niemen - zapomniana legenda

3 Lipca 2013

Niewątpliwym hitem tegorocznego Festiwalu w Opolu, o którym przez pewien czas było dość głośno, stał się występ Natalii Niemen. Córka nieodżałowanego Czesława wykonała jego najsłynniejszą pieśń pt. "Dziwny jest ten świat", wzbogacając swoje wykonanie (szczerze nienawidzę słowa "wykon") wyświetlonym na telebimie fragmentem zaśpiewanym w Opolu A.D 1967 roku przez zmarłego przed nieomal dziesięcioma laty ojca. Pani Niemenówna wzbogaciła przy tym piosenkę bardzo osobistym i szczerym manifestem skierowanym do "ludzi dobrej woli". Występ ten stał się pretekstem, aby poświęcić postaci Czesława Niemena ten felieton, który z pewnością nie wyczerpuje w pełni tematu i nie poświęca należytej Czesławowi Wydrzyckiemu atencji. Osobom zainteresowanym twórczością i biografią Niemena można śmiało polecić pozycje książkowe autorstwa Dariusza Michalskiego, Marka Gaszyńskiego czy Romana Radoszowskiego.


Przypadek Czesława Niemena opiera się na swoistego rodzaju paradoksie: im bardziej rozwijał się artystycznie, tym bardziej kurczył się komercyjnie. W pamięci Polaków nie przetrwały tak znakomite dokonania muzyka, jak utwory pochodzące z płyt, takich jak "Człowiek jam niewdzięczny", nagrane wraz z SBB "Marionetki" czy kompletnie niedoceniona, aczkolwiek wspaniała płyta progresywnorockowa, utrzymana w duchu pierwszych płyt King Crimson (fantastyczne improwizacje i cudowne brzmienie melotronu) - "Aerolit", z tekstami Kofty, Norwida, Herberta oraz Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Album ten zasługuje na uwagę ze względu na fenomenalny udział tragicznie zmarłego w młodym wieku perkusisty - Piotra Dziemskiego - któremu Niemen na niemalże pozbawionej wokali elektronicznej płycie "Katharsis" poświęcił poruszające epitafium. O płytach anglojęzycznych ("Strange Is This World", "Ode To Venus", "Mourner's Rhapsody" czy "Russische Lieder" z rosyjskimi piosenkami ludowymi) nagrywanych w RFN nie trzeba nawet wspominać. Odnoszę wrażenie, że poza garstką rockowych i niemenowych zapaleńców mało kto dzisiaj wie o tym, że Niemen próbował swoich sił także na Zachodzie.

Dla wielu Polaków Niemen to artysta big beatowy, śpiewający piękne, aczkolwiek może i niezbyt wyrafinowane (w porównaniu do późniejszych dzieł) szlagiery typu "Sen o Warszawie", "Pod Papugami", "Płonąca stodoła" czy "Wspomnienie". To są oczywiście perły polskiej muzyki rozrywkowej, do dzisiaj chętnie wykonywane przez młodych artystów, zwłaszcza uznawany za pierwszy polski protest song - "Dziwny jest ten świat". Formuła krótkich piosenek z sentymentalnymi tekstami o miłości z czasem stawała się coraz bardziej ciasna, aby pomieścić w sobie ambicje artysty, który przez całe życie poszukiwał obszerniejszych rozwiązań muzycznych. Za płytę będącą punktem granicznym pomiędzy uwielbieniem i zapomnieniem można uznać składający się z zaledwie czterech utworów (w tym monumentalnego majstersztyku z norwidowskim wierszem "Bema Pamięci Żałobny Rapsod") album "Enigmatic". Płyta to szczególna, bo w porównaniu do poprzednich trzech albumów, przechodzi z big beatu z soulowymi inklinacjami do form - mówiąc Miłoszem - "bardziej pojemnych", skomplikowanych, jak jazz czy rock progresywny.

Przy tym rozpoczyna się romans Niemena z twórczością polskich poetów, a zwłaszcza z jego największym guru w osobie Cypriana Kamila Norwida, do którego poezji w późniejszych dokonaniach sięgał wielokrotnie. Wystarczy przypomnieć tak wspaniałe interpretacje jak "Aerumnarum Plenus", "Italiam, Italiam!", "Marionetki", "Daj mi wstążkę błękitną" czy "Pielgrzym", z którym wiąże się zabawna anegdota. Czesław Niemen otrzymał od brytyjskich muzyków z zespołu The Chemical Brothers list z prośbą o wyrażenie zgody na udostępnienie sampli z "Pielgrzyma". Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że list zaadresowany był do autora muzyki - Czesława Niemena oraz do autora tekstu - Cypriana Kamila Norwida, którego nie ma wśród żywych zaledwie od 1883 roku.

Kompletnemu zapomnieniu uległy natomiast dwa ostatnie albumy Czesława Niemena - nagrane przez niego samego w zaciszu domowym, z wykorzystaniem kolekcjonowanych przez lata instrumentów elektronicznych, z tekstami własnego autorstwa, a mianowicie "Terra Deflorata" oraz "Spodchmurykapelusza". Można się zgodzić, że pod względem brzmieniowym, w dobie wielkiego rozwoju muzyki elektronicznej, te dwa albumy dzisiaj bardzo mocno trącą myszką, choć nie można im odmówić dojrzałości artystycznej i filozoficznej refleksji na temat współczesnego człowieka. Niewykluczone, że gdyby ktoś odważny zechciał podłożyć oryginalne ścieżki wokalne Niemena do żywych instrumentów, to te kompozycje mogłyby się bez problemu obronić, choć wiele z nich i tak się broni, jak np. "Spojrzenie za siebie", "Terra Deflorata", "Począwszy od Kaina", "Spokojnym krokiem", czy dedykowane pamięci Ady Rusowicz przepiękne "Co po nas?".

W roku 2014, a dokładnie 17 stycznia, przypadnie dziesiąta rocznica śmierci Czesława Wydrzyckiego-Niemena. Uważam, że jest to idealna okazja, aby przypomnieć Polakom osobę tego wyjątkowego muzyka urodzonego w Starych Wasiliszkach, na dzisiejszej Białorusi (gdzie, nawiasem mówiąc, od kilku lat znajduje się muzeum muzyka), a także przedstawić twórczość mniej znaną, a w moim subiektywnym mniemaniu - niebagatelną i wybitną. Dziesiąta rocznica śmierci byłaby także idealnym momentem na wydanie reedycji płyt Czesława Niemena, o których zdobycie nie jest wcale tak łatwo. Owszem, co jakiś czas pojawiają się na rynku kompilacje i składanki, ale jaki jest sens w nieustannym umieszczaniu tych samych szlagierów na kolejnych wydawnictwach, kiedy to najciekawsze dokonania niemalże kurzą się na strychu? Większość albumów Niemena to dzisiaj rarytasy kolekcjonerskie, które można zdobyć w antykwariatach płytowych lub na aukcjach w Internecie, co też wiąże się z przesadną wysokością cen. Niemen śpiewał przed laty, że "Czas jak rzeka płynie", toteż ten sam płynący wartkim strumieniem tempus pokaże, czy ten felieton okazał się wyłącznie zbitką pobożnych życzeń. Wszystko w rękach spadkobierczyń.

Kamil Pietrzyk

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Forum

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.