Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Impact Festival 2014 - Mocno, mocniej, Black Sabbath

12 Kwietnia 2014

Impact Festival, którego 3 edycja odbędzie się w dniach 11 - 12 czerwca w łódzkiej Atlas Arenie, to wydarzenie bez precedensu w koncertowej historii naszego kraju. Nigdy bowiem jak do tej pory nie gościliśmy gwiazdy rocka o takim statusie, która nie tylko pojawia się w Polsce po wielu latach w zbliżonym do oryginalnego składzie, ale do tego pewnie po raz ostatni. Powrót na scenę Black Sabbath w "tym" składzie, to mniej więcej ten poziom co nowa płyta Led Zeppelin lub z oczywistych względów niemożliwe do spełnienia powroty Nirvany lub The Beatles. Czyli z gatunku cudów.


Black Sabbath grali w naszym kraju 3 razy (w 1995 roku; dwa razy w 1997), z czego raz w oryginalnym składzie w ramach trasy o wiele mówiącej nazwie "Reunion Tour". Upływający czas i brak woli porozumienia muzyków, kazały jednak wątpić w jakiekolwiek szanse na powrót legendarnego zespołu z Ozzym Osbournem za mikrofonem. Powrót kapeli w składzie Osbourne, Iommi, Butler + Brad Wilk (w miejsce nieprzejednanego w kwestii powrotu na scenę Billa Warda) był sensacją przełomu lat 2012/2013. Zaskoczenie i radość fanów wczesnej twórczości BS były tym większe, że chodziło nie tyko o powrót na koncerty, ale również o nagranie nowego materiału.

"13" - bo tak nazwano nowy album - spełnił wszystkie oczekiwania i zrekompensował lata złudzeń, mieszania, zapowiedzi i zwykłych PR - owych chwytów zwiastujących jakoby oryginalny skład z lat 70. Jakoś nigdy się nie udawało. "13" to płyta świetna, choć z pewnością nie wybitna. Z perspektywy czasu, po tym jak emocje opadły, nasuwają się myśli, że może to tylko płyta dobra. Ale taka właśnie miała być - przede wszystkim solidna. Miała nie zawieść zaufania fanów, którzy (nie oszukujmy się) pewnie i tak łyknęliby wszystko podpisane Black Sabbath na okładce, ale oczekiwali muzyki w klimacie jaki generowali Tony Iommi i spółka na pierwszych albumach. I to właśnie dostali. Momentami wydaje się nawet, że Panowie przesadzili z inspirowaniem się swoja własną twórczością. Taki "End of the Beginning" ma konstrukcje bliźniaczo podobną do "Black Sabbath" z debiutanckiego albumu. Inne elementy składające się na "typową płytę Black Sabbath" również tu znajdziemy. Jest proste riffowanie Iommiego, jest klekoczący bas Butlera, jest w końcu śpiewający w swoich rejestrach (czyli nie za wysoko) Osbourne. Wszystko idealnie się przenika, dopełnia i tworzy spójną całość.

Nowy, zapewne ostatni album na pewno będzie miał swoją reprezentację w setliście na koncercie w czasie Impact Festivalu. Nie zmienia to faktu, że każdy szanujący się fan BS zapewne czeka na inne utwory. Usłyszeć na żywo takie kawałki jak "Paranoid", "Iron Man" czy "Sabbath Bloody Sabbath" to mokry sen mój i setek innych oddanych tej muzyce i temu zespołowi maniaków. W sumie nawet nieważne jak zaprezentują się na żywo, czy wypadną dobrze czy tylko średnio - ważne że można będzie ich obejrzeć, ten jeden, pewnie już ostatni raz. Ten zespół to legenda. Na łódzkim koncercie po prostu trzeba być. Dlaczego? Bo Black Sabbath to ojciec, dziadek i babcia zarazem ciężkiego grania. Zapytajcie jakiegokolwiek muzyka metalowego czego słuchał w młodości (to się trochę ostatnio zmienia ze względu na wymianę pokoleń). Jeśli nie poda Black Sabbath w pierwszej dziesiątce zespołów, wiedzcie, że coś się dzieje. To tak jakby filmoznawca nie znał klasyki kina.

Skupiłem się na Anglikach, bo to zdecydowanie największa gwiazda tegorocznych festiwali w Polsce, ale przecież Impact Festival będzie gościł inne, nie mniej zacne kapele. Drugą, a dla niektórych pewnie nawet większą sensacją od występu Sabbs, będzie koncert Aerosmith. Dowodzona przez Stevena Tylera i Joe Pery'ego ekipa ma na koncie tak olbrzymią ilość hitów, że właściwie można by przyznać rację wymienionym wyżej osobom wskazującym na przewagę Amerykanów nad Anglikami. Na koncertach Aerosmith nie brakuje rockowego czadu, choć kapela umiejętnie łączy rocka z elementami bluesa. Z pewnością usłyszymy też ballady jak "Crazy" czy "I Don't Want To Miss A Thing" wypromowaną w wielkim kinowym hicie czyli "Armageddonie". Osobiście liczę przede wszystkim na takie klasyki jak "Dude (Looks Like A Lady)", "Love In An Elevator", "Livin' On The Edge" czy "Jaded". Przy mrocznym i ciężkim klimacie Black Sabbath, Aerosmith będzie powiewem radości i "spontanu".

Ktoś powie: gwiazdy gwiazdami, ale to przecież festiwal, co z supportami? W tym roku zespoły grające przed headlinerami mogą dać nie mniejsze show od gwiazd wieczoru. Co najważniejsze, wszystkie, choć prezentujące nieco inne oblicza rockowego grania, to jednak wywodzą się z jednego rdzenia, a na scenie chodzi im o to samo - chcą gitarowego czadu i ognia z głośników. Fani mocnego uderzenia z odrobiną southern rockowego klimatu na pewno nie zawiodą się występem Alter Bridge. Ekipa, znanego z solowej działalności Slasha, Mylesa Kennedy'ego oraz Marca Tremontiego (ex - Creed) ma wyrobioną solidną pozycję w rockowym światku, niedawno pojawiła się ich nowa płyta, a koncerty słyną z profesjonalizmu.

Warto zwrócić uwagę również na Walking Papers - kapelę Duffa McKagana, byłego basisty Guns'n'Roses. Tym razem prezentuje nam nieco spokojniejszą odmianę grania niż w G'n'R czy Velvet Revolver - ciekawe jak wypadnie z nowymi kolegami na scenie. Pozostałe zespoły są w naszym kraju nieco mniej znane - co nie znaczy, ze nie warte uwagi. The Treatment to angielski band czerpiący pełnymi garściami z hard rocka lat 80. i takich klasyków jak Def Leppard. Lubię taką muzykę, więc mam nadzieję na dobry show. Najmniej kojarzone w naszym kraju formacje Skillet i Reignwolf na Zachodzie mają już całkiem nieźle ugruntowaną pozycję - pora byśmy przekonali się o ich wartości w Polsce.

Zespoły, które wystąpią na tegorocznym Impact Festival, gwarantują dawkę rasowego hard rocka. Organizatorzy zapraszali kapele kierując się pewnym gatunkowym kluczem, co sprawia, że słuchając kolejnych artystów, nie będziemy odczuwali dysonansu poznawczego. Między innymi dzięki temu można śmiało obwieścić, że Impact Festival 2014 to największe wydarzenie tego typu w Polsce. Grzechem byłoby tam nie być.

Dominik Zawadzki

dodajdo

Komentarze

Paweł Pałasz

14:45, 19-04-2014 | zgłoś

Skąd wziąłeś te trzy koncerty Black Sabbath w Polsce? Zespół grał tutaj po raz pierwszy w 1994 roku, rok później wystąpili u nas aż cztery razy, a także raz w roku 1998 (bynajmniej nie w oryginalnym składzie, bo z Vinnym Appicem na perkusji). Później zespół przyjechał jeszcze na dwa koncerty w 2007 roku, ale pod nazwą Heaven & Hell.

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Ogłoszenia

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.