Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Stowarzyszenie Umarłych Rockmanów...

1 Listopada 2014

Jako że nadszedł nieuchronnymi krokami początek listopada, przyjęło się w naszej kulturze wspominać w tym czasie zmarłych. Niezależnie od światopoglądu, wyznawanej religii bądź niewiary, pochylamy się nad grobami tych, których życie już się wypełniło. W tym felietonie chciałbym pochylić się nad grobami muzyków rockowych, którzy odeszli w ostatnim czteroleciu. Dlaczego zawężam horyzont do ostatnich czterech lat? Otóż dlatego, że o zmarłych przed 2010 rokiem rockmanach napisano już bardzo dużo, toteż nie chcę powielać informacji o Jimim Hendrixie, Johnie Lennonie, Jimie Morrisonie, Janis Joplin, Kurcie Cobainie, Ianie Curtisie - to postaci zmarłe w ubiegłym wieku, o których napisano już wszystko. W wieku XXI również zmarło wielu wybitnych muzyków, ale żeby wszystkich "wypomnieć", musiałby powstać bardzo długi felieton. Dlatego koncentruję się na ostatnich czterech latach. Przedstawiając wybór ośmiu wspaniałych, najwspanialszych według mnie rockmanów zmarłych w 2010-2014 przyjąłem kolejność chronologiczną zgonów.


Peter Steele - lider Carnivore i Type O Negative, noszący w rzeczywistości swojsko brzmiące nazwisko Ratajczyk, zmarł 14 kwietnia 2010 roku z powodu ataku serca. Przeżył niewiele, bo 48 lat. Zostanie zapamiętany ze względu na osiągnięcia muzyczne czy bardzo głęboki, niski głos. Był basistą, wokalistą i niekwestionowanym liderem Type O Negative, z którym przeszedł do historii ponurego grania dzięki tak istotnym albumom jak "Bloody Kisses", "October Rust" czy "World Is Going Down". Był też znany z prowokacyjnych wypowiedzi, piosenek oraz niecodziennych zachowań, jednakże pod koniec życia przeżył nawrócenie, co miało wpływ na teksty ostatniego albumu ToN - "Dead Again". Steele'a cechowało również czarne poczucie humoru i skłonności do stanów depresyjnych. W 2005 roku sam rozpowszechnił plotki o swojej śmierci. W 2010 roku jednakże informacja o śmierci Steele'a okazała się prawdziwą. W jednej z piosenek ("I don't wanna be me") Steele jak gdyby przewidział swoją śmierć:

Two steps forward, three steps back
Without warning, heart attack
He fell asleep in the snow
Never woke up, died alone

Ronnie James Dio - prawdziwe nazwisko Ronald James Padavona, zmarł 16 maja 2010 roku. Przyczyną śmierci był nowotwór żołądka. Żył 67 lat. O Ronniem Jamesie Dio można pisać wyłącznie w dobrych słowach. Był to niski człowiek, mierzący zaledwie 1.63 cm, o wielkim, wręcz olbrzymim głosie. Od swojej bardzo pobożnej włoskiej babci zapożyczył gest \m/, którego używała do odganiania złych duchów. Dzięki Dio gest ten stał się symbolicznym dla rock'n'rolla i jego pochodnych, na których wielki wpływ ów niewielki wokalista odegrał. W czasach gdy był wokalistą mało znanego Efl został zauważony przez wielkiego Ritchiego Blackmore'a, który po odszejściu z Deep Purple formował swój nowy zespół Rainbow. Dio nagrał z nim trzy kanoniczne dla hard rocka albumy. Był następcą Ozzy'ego Osbourne'a w Black Sabbath, z którymi nagrał łącznie cztery świetne krążki : "Heaven & Hell", "Mob Rules", "Dehumanizer" i "The Devil You Know" (z powodów prawnych został on nagrany pod szyldem Heaven&Hell). Odnosił także sukcesy jako artysta solowy. Dwa pierwsze solowe krążki Dio: "Holy Diver" i "The Last In Line" to muzyczne pomniki trwalsze od spiżu, którymi zapewnił sobie miejsce w panteonie bogów rocka (zresztą dio po włosku to "bóg").

Gary Moore - północnoirlandzki gitarzysta, zmarł 6 lutego 2011, przeżywszy 58 lat. Przyczyną śmierci był atak serca. Wirtuoz gitary oraz bardzo dobry wokalista, znany głównie z twórczości solowej. Jego płyta "Still Got The Blues" jest klasykiem blues rocka, a przepiękny utwór tytułowy to wielki przebój, którego nie boją się nawet najbadziej komercyjne, "spopiałe" stacje radiowe. Przyjaźnił się z liderem Thin Lizzy - Philem Lynottem. Z jego kapelą nagrał album "Black Rose: A Rock Legend". Lynott pojawiał się na płytach Moore'a. Warto przypomnieć nostalgiczny "Parisienne Walkways" z albumu "Back On The Streets" czy wielki przebój "Out In The Fields" z rewelacyjnego albumu "Run For Cover". Dla mnie osobiście to "Run For Cover" jest opus magnum twórczości Moore'a. Płyta niesamowicie przebojowa, na której każdy utwór to potencjalny hicior (piękna ballada "Empty Rooms" czy "Reach For The Sky" w którym wokalnie, jak i w kilku innych utworach na tej płycie, gościnnie udzielał się Glenn Hughes).

Jon Lord - prawdziwa legenda hard rocka, choć zdecydowanie nie dający się zawężyć wyłącznie do rockowego uderzenia, także wielki miłośnik muzyki poważnej, człowiek o wielu talentach, wraz z chimerycznym Ritchiem Blackmorem tworzył fenomenalny organowo-gitarowy duet, który okraszał najwybitniejsze klasyki Deep Purple - wystarczy przypomnieć sobie rewelacyjną wymianę solówek ze "Speed King", żeby stwierdzić, że takiej jakości w muzyce hardrockowej jak Purple nie zaproponował nikt. Jako hard rockowiec zasłynął także grą na pierwszych płytach Whitesnake, gdzie wspierał byłego wokalistę Purpli - Davida Coverdale'a. Zmarł 16 lipca 2012 w wieku 71 lat z powodu zatoru tętnicy płucnej. Niedawno ukazał się album z koncertem poświęconym pamięci Lorda, na którym wystąpili jego przyjaciele i współpracownicy.

Clive Burr - postać niesłusznie nieco zapomniana, był przecież pierwszym perkusistą Iron Maiden, z którymi nagrał trzy pierwsze albumy: "Iron Maiden", "Killers" i pomnikowy "The Number Of The Beast" (na tym albumie pojawiły się dwa współkomponowane przez perkusistę utwory "Gangland" oraz dołączony w późniejszych edycjach "Total Eclipse"). Po odejściu z Maidenów (z przyczyn zdrowotnych) nie odniósł już większych sukcesów, a jego następca Nico McBrain jest filarem "Żelaznej Dziewicy" do dziś. U Burra w latach dziewięćdziesiątych zdiagnozowano potwornie wyniszczającą chorobę, jaką jest stwardnienie rozsiane. Zmarł 12 marca 2013 w wieku 56 lat.

Jeff Hanneman - o tym, jaką pozycję w świecie wielbicieli metalu ma Slayer nie trzeba nawet pisać, jest to całkowicie zbędne. Wraz z Kerrym Kingiem Hanneman stworzył rozpoznawany duet i spółkę autorską, która odpowiada za tak wybitne dzieła w historii ostrego uderzenia jak "Reign In Blood" czy "Show No Mercy" (to w całości ich wspólne dzieci), "Hell Awaits", "South Of Heaven" czy "Seasons In The Abbys". Nie da się ukryć, że to Hanneman był kompozytorem największych utworów Slayera, bez których żaden koncert nie może się odbyć. Takim utworem był "Angel Of Death" poświęcony postaci nazistowskiego lekarza Josepha Mengele. Właśnie oprócz muzyki to historia i II wojna światowa była największą pasją Jeffa, który znany był z tego, że kolekcjonował pamiątki wojenne, a jego ojciec walczył w Normandii. Gitarzysta Slayera zmarł 2 maja 2013 roku w wieku 49 z powodu, jak oficjalnie przyznano, alkoholowej marskości wątroby. Śmierć Hannemana uhonorowano także w Polsce - zwycięzca licytacji WOŚP w ubiegłym roku wygrał prawo nadania nazwy ronda w Jaworznie, które na rok otrzymało patronat Jeffa Hannemana. Wyznawcy Slayera czekają natomiast na najnowszy album grupy, na którym pojawić się mają pomysły zmarłego gitarzysty.

Ray Manzarek - podobnie jak Peter Steele miał polskie korzenie, jego rodzice nosili nazwisko Manczarek. Klawiszowiec i wraz z także zmarłym Jimem Morrisonem współzałożyciel The Doors. Dzięki charakterystycznemu stylowi gry na instrumentach klawiszowych Doorsi nie potrzebowali i nigdy nie mieli w składzie gitarzysty basowego. Choć może nie był głównym kompozytorem w The Doors, ale miał ogromny wpływ na aranżacje i kształt utworów. W biografii Olivera Stone'a, w której Jima Morrisona zagrał Val Kilmer, w rolę Manzarka wcielił się znany z serialu "Miasteczko Twin Peaks" - Kyle MacLachlan. Odszedł 20 maja 2013 w Rosenheim w Niemczech z powodu nowotworu przewodów żółciowych. Żył 74 lata.

Jack Bruce - całkiem niedawno, dosłownie kilka dni temu, spadła jak grom z jasnego nieba informacja o śmieci Jacka Bruce'a. Jest to postać, której nie trzeba przedstawiać. Wraz Ericiem Claptonem i Gingerem Bakerem rewolucjonizował rockową scenę albumami nagranymi pod szyldem Cream. Jak to bywa w zespołach składających się z wielkich indywidualności, Cream rozpadł się bardzo szybko, ale pozostawił po sobie cztery wybitne albumy. Bruce był przez całe życie aktywny studyjnie i koncertowo. Pół roku przed śmiercią, bo w marcu 2014 wydał swój ostatni album "Silver Rails". Zmarł 25 października 2014 w wieku 71 z powodu choroby wątroby.

Kamil Pietrzyk

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Forum

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.