Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


U2 - Ani grzeją, ani ziębią

6 Listopada 2014

U2 po raz kolejny nie nagrali albumu, który mogliby położyć na jednej półce ze swymi najwybitniejszymi dokonaniami. To oczywiście moja opinia - spore grono fanów i recenzentów uważa inaczej, wystawiając wysokie noty. "Songs of Innocence" nie jest płytą złą, ma swoje mocne strony, ale nie porywa. Jest też albumem na dziś. Posłuchamy, skomentujemy, porozmawiamy o nim ze znajomymi przy kawie, pokłócimy się nawet o jego wartość, a dwie lub trzy piosenki wrzucimy na aktualną playlistę. Jednak czy będziemy do niego powracać? Czy stanie się płytą klasyczną? Mam wrażenie, że jak wszystkie dzieła U2 nagrane w XXI wieku, wpadnie do koszyka z albumami, które nie wywołują większych emocji i nie stanowią dla nikogo (lub prawie nikogo) jakiegoś punktu odniesienia.


Widziałem w internecie wiele głosów utrzymanych w tonie: "ale przecież nie oczekujmy po nich drugiego "Joshua Tree" albo "Achtung Baby". I oto się złoszczę; nie na Irlandczyków, ale na krytyków i fanów. Dlaczego mamy nie oczekiwać i wymagać od zespołu, który przez lata kariery pretendował zawsze do miana jednej z największych kapel na planecie Ziemia, by nagrywał świetne płyty? To od kogo mamy wymagać? Zrobili swoje w latach 80. i wystarczy? Wolno im nagrywać płyty niezłe, a nie znakomite, bo są już z nami tak długo? A może współczesna scena pop rockowa jest tak słaba, że U2 nawet z przeciętną płytą lśnią wśród świateł jupiterów blaskiem diamentu?

Ja nie chcę powtórki z rozrywki, nie chcę brzmienia z tej, czy owej płyty, nie pragnę odgrzewania starych patentów. Bono i spółka pokazywali przez lata, że potrafią nieoczekiwanie skręcić na muzycznym szlaku, pokusić się o nowe brzmienia, nie wpaść w koleiny własnej legendy. Mam tylko wrażenie, że nie wiedzą teraz czego tak naprawdę chcą, że traktują wydanie kolejnej płyty, jako obowiązek, bo raz na kilka lat trzeba, bo wypada, wytwórnia nagli itd. Kto jednak, nawet z ich najbardziej zagorzałych fanów, oczekuje na koncercie z wypiekami na twarzy nowych kawałków? Pewnie nieliczni. Owszem, sprawa ma się podobnie w przypadku 90% klasycznych zespołów, które są kochane przede wszystkim za artystyczne szczyty, jakie osiągały w lepszych czasach. Ale to nie usprawiedliwienie.

O tym, że można po latach nagrać płyty ekscytujące, przekonaliśmy się ostatnio za sprawą Deep Purple i Black Sabbath. Oglądając na żywo ostatni koncert Purpli w katowickim Spodku, a także najnowsze DVD Sabbathów, przekonałem się, że dobra płyta i udane, świeże piosenki mogą uskrzydlić zespół. Ktoś powie, że wyżej wymienieni odgrzali stare kotlety, bo przecież i "So What?" i "13" brzmią bardzo klasycznie, jakby muzycy kopiowali swoje brzmienie z czasów młodości. Jest w tym cień racji, ale myślę, że po prostu nagrali coś, co zawsze siedziało w ich głowach, sercach, trzewiach. I już. Wyszło. Po prostu wyluzowali i dali się ponieść muzyce.

Dawid Bowie od lat się zmienia, przeobraża, dokonuje mniej lub bardziej spektakularnych muzycznych wolt, ale wciąż w tym wszystkim pozostaje sobą i zionie autentycznością. Podobnie ma się sprawa z Depeche Mode, muzycznymi rówieśnikami U2. Ktoś powie, że Stonesi ostatnią porywającą płytę nagrali w latach 70., ale słuchając "A Bigger Bang" na ustach pojawia się uśmiech. Szczery rhytm'n'blues, jakby chcieli powrócić do czasów "Let It Bleed". Nie czuć w tym żadnej kalkulacji. Po prostu zrozumieli w czym są najlepsi, czyli w realizacji nieśmiertelnego hasła "Sex, Drugs & Rock and Roll". Można poszukiwać, można powracać do dźwiękowej macierzy, można jak AC/DC wciąż grać swoje "ta, ta da da, ta da dam" i być szczęśliwym. A U2 i kilka innych klasycznych kapel (z Metallicą na czele) kombinują, obmyślają, wahają się i niestety boją. Kiedyś byli drogowskazami na scenie, teraz sami nie wiedzą, jaki szlak obrać. Dają nam zestaw różnorodnych piosenek, a nie albumy. I nie obchodzi mnie, że "takie są czasy".

Z U2 nie jest oczywiście tak źle, jakby wyglądało z tonu moich wywodów. Nowa płyta jest przyzwoita, niezła, sprawia słuchaczom przyjemność, przynajmniej w lepszych momentach. Ale o poprzednikach "Songs of Innocence" też nie mówiło się źle. Ba! Płyty te bywały nagradzane, zbierały niezłe recenzje. Jednak ile z tych piosenek wciąż można posłuchać w radiu? Ile z nich nucą fani zespołu? Które z tych albumów są stałymi gośćmi w Waszych odtwarzaczach?

Kiedyś płyty U2 były o czymś. Miały swój klimat, stanowił jakąś całość. Weźmy klasyczne dokonania grupy. "Boy" - odpowiedź na nową falę, spontaniczna, chłopięca właśnie, pełna młodzieńczego werteryzmu. "War" - gorzki, mocny i pełen pasji (muzycznie i tekstowo) komentarz do aktualnej, pełnej niepokojów rzeczywistości. "Joshua Tree" - ukłon w stronę Ameryki, jej brzmień i klimatów, jasnych i ciemnych stron, przebojowy i różnorodny, świadectwo dojrzałości zespołu. "Achtung Baby" - śmiałe wkroczenie w nową dekadę, odświeżenie brzmienia, ekscytujący rozdział fascynacji sceną elektroniczną (jeszcze mocniej podkreślony na następnej płycie, "Zooropie").

Nie wołam do kwartetu - nagrajcie coś jak z dawnych lat, albo odwrotnie: poszukajcie nowych dróg. Nie wołam, bo ani mnie nie usłyszą, ani narzekania starego fana im nie są potrzebne. Ja chcę tylko prawdziwego albumu! Płyty o czymś, jakieś muzycznej i tekstowej wizji, czegoś poruszającego, melodii zapadających w pamięć. Nie musi mnie rzucić na kolana, ale niech to będzie coś więcej, niż zbiór kilkunastu przyzwoitych piosenek.

Można strącać zawieszoną przez siebie poprzeczkę, zwłaszcza, gdy samemu umieściło się ją wysoko. To nieuniknione. Nawet najwybitniejszym zdarzają się okresy mniej płodne i muzycznie mniej pociągające. Ale nie wolno obniżać komuś poprzeczki i cieszyć się, że ktoś ją przekroczył używając do tego niezbyt energicznego zamachu nogi. A chyba dzieje się tak w przypadku U2 z fanami i krytykami muzycznymi - pierwsi rachitycznie podskakują, drudzy minimalizują swoje wymagania.

Paweł Lach

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Ogłoszenia

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.