Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


KISS - Gdzieś pomiędzy piekłem a niebem

14 Stycznia 2015

Świat muzyki rockowej jest barwny i bardzo różnorodny. Na przestrzeni wielu lat jego oblicze często się zmieniało. W tym czasie powstało i upadło wiele znakomitych zespołów, wielu ludzi przeżyło swoje "5 minut sławy", by potem usunąć się w cień. Oczywiście istnieją zespoły wiecznie żywe, kształtujące nowe trendy, wyznaczające nowe kierunki. Istnieje w historii muzyki rockowej specjalne wąskie grono zespołów wyjątkowych, zespołów, które na kartach historii zapisały się nie tylko dzięki wspaniałym, niezapomnianym przebojom, ale także nietypowemu image'owi. Kto nie pamięta czwórki chłopaków z Liverpoolu ubranych w jednakowe garnitury z fryzurą "na mopa" ? Ciężko nie rozpoznać odzianych w groźnie wyglądające skórzane kurtki Ramones, czy nie rozpoznać niepowtarzalnych strojów i makijaży muzyków z Kiss.


No właśnie, Kiss - jeden z najbardziej kontrowersyjnych zespołów świata. Budzący kontrowersje nie ze względu na muzykę, czy niestosowne zachowania muzyków, ale z powodu samego wyglądu. Zbroje z kolcami, czarno białe makijaże, ćwieki, gitara w kształcie topora, plucie krwią i ogniem. Brzmi strasznie, niczym jakiś black metalowy zespół. Nic podobnego! Cała ta z pozoru mroczna otoczka towarzyszy radosnej, pozytywnej, energicznej muzyce, która związku z pluciem krwią nie ma praktycznie żadnego. Okazało się, że we wczesnych latach 70. taki przepis - prosty, żywiołowy rock'n'roll razem z odważną, ekscentryczną i jak na tamte czasy szaloną oprawką jest gwarantem międzynarodowego sukcesu. I tak już od ponad 40 lat zespół funkcjonuje, w swojej historii przechodząc najróżniejsze zmiany, wzloty i upadki, ale powracając finalnie do pierwotnej (makijażowej ) formy. Dorobek zespołu to 34 płyty długogrające, tysiące koncertów, setki tysięcy oddanych fanów, ale i przeciwników. Osobiście zaliczam się do grupy tych pierwszych. Uważam, że zespół na przestrzeni tych wszystkich lat zostawił po sobie mnóstwo fantastycznej, żywej muzyki. Nie jestem odosobniony w tym przekonaniu, ponieważ mnóstwo sławnych muzyków przyznaje się do tego, że ich główną inspiracją w obraniu w życiu drogi muzycznej był właśnie Kiss - za przykład posłużyć może Lenny Kravitz, Jason Newsted czy Shawn Krahan.

Podobno Brian May określił Kiss amerykańskim odpowiednikiem Queen - to dopiero wyróżnienie! Jak to się dzieję więc, że tak wspaniały z pozoru zespół często jest mieszany z błotem i na starcie skreślany bądź po prostu pomijany? Nie mam pojęcia. Osobiście nie mogę znaleźć w stu procentach wiarygodnej dla mnie odpowiedzi, choć spotkałem się z wieloma. Zarzuca się zespołowi pozerstwo, brak oryginalności, arogancje i pazerność. Gust u człowieka jest czymś bardzo unikalnym i niepowtarzalnym, dlatego rozumiem, że nie każdemu może się to wszystko podobać - i na stopie muzycznej, a także pod względem wizualnym. Mówiąc o Kiss, ciężko pomiąć właśnie cały ten element wizualny - rockowy teatr, stroje z makijażem, strzelające torpedami gitary, plucie krwią i ogniem. Nie każdy jest zwolennikiem "rockowej tandety" - to akurat naprawdę zrozumiałe, cały ten show może dla kogoś wydawać się bez sensowny i dziecinny. Muzyka to także rzecz gustu.

Jednak to, co razi mnie najbardziej, to skreślanie zespołu z powodu wyglądu, często nawet bez próby zapoznania się z muzyką. Zespół przecież prezentował się w wielu odsłonach - także w takiej, która odrzucała całkowicie wymyślne stroje i makijaże. Lata 70. - szczyt sławy i popularności to potocznie zwana "era masek", jednak wszystko, co działo się od połowy lat 80. do połowy lat 90. było już działalnością "poza maskową", czyli poszukiwaniem nowego stylu i nowych brzmień. Także dla każdego może znaleźć się coś miłego - 34 albumy to naprawdę pokaźna dyskografia.
Jako ciekawski i dociekliwy fan zespołu śledzę jego poczynania od samego początku z niezwykłą dokładnością i śmiało mogę powiedzieć, że grupa miała swoje potknięcia, gafy czy po prostu słabsze okresy w swojej karierze. Uważam jednak, że są naprawdę niezwykłym, ponad przeciętnym zespołem, który można kochać lub nienawidzić - ale na pewno warto poznać.

W kwestii znajomości zespołu nasuwa mi się kolejna myśl - Kiss a sprawa Polska. Pomijając fakt, że zespół nie miał nigdy okazji zagrać w naszym kraju (prócz odwołanego koncertu na Stadionie Gwardii 26.05.97 w Warszawie), dochodzę do wniosku, że jest on niezauważany, jakby pomijany. Zdaje się, że w naszym kraju dostępność do płyt i książek dotyczących rocka jest naprawdę świetna - można zaopatrzyć się na bieżąco zarówno w klasykę gatunku, jak i nowości. To samo tyczy się książek - mamy w księgarniach dostęp do prawdziwych perełek. Również często do sprzedaży u nas trafiają różnego rodzaju ekskluzywne kolekcjonerskie wydania płyt, gadżety, nagrania koncertowe i wiele, wiele innych. Jeśli natomiast chodzi o Kiss, sytuacja wygląda o wiele gorzej. Wielką uciechą jest fakt, że coraz więcej wydawnictw zespołu trafia na sklepowe półki w formatach CD, a także od niedawna w winylowych. Jednak ciągle brakuje choć pierwiastka tej "Kissterii". Niestety nie można dostać u nas w sklepach żadnych książek na ich temat czy też gadżetów, a szkoda, bo Kiss na tym polu przoduje. Mam jednak nadzieję, że w końcu także Kiss znajdzie się na celowniku czasopism muzycznych oraz wydawnictw książkowych. Jest o czym pisać i warto o tym pisać, ponieważ historia tego zespołu jest długa i ciekawa.

W Ameryce Kiss traktowani są niczym bogowie, są zespołem legendą. W Polsce już niekoniecznie. Ostatnim krążkiem wydanym przez muzyków jest album pt. "Monster", który pokazuje, że Kiss to machina ciągle gnająca naprzód, mimo upływu lat nie zwalniająca tempa i starająca się już od wielu dekad dać swoim fanom to, co czyni zespół wyjątkowym - widowiskowy teatr rockowy połączony z pozytywną energią i czadem płynącym z mocnych gitarowych riffów - czyli po prostu esencją mocnego rock'a w ogóle.

Przemysław Rosół

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Koncerty

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.