Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Ian "Lemmy" Kilmister

29 Grudnia 2015

Znów coś się kończy w muzyce rockowej. Jest to oczywiście nieuniknione. Umierają artyści stosunkowo młodzi, których organizm nie wytrzymał rock'n'rollowej "jazdy bez trzymanki" jak Scott Weiland, ale także i ci "twardsi zawodnicy". Przypomnijmy, że zaledwie miesiąc temu zmarł perkusista klasycznego składu Motörhead - Phil "Animal" Taylor. Ian "Lemmy" Kilmister dopiero co skończył w wigilię Bożego Narodzenia równe siedemdziesiąt lat, a cztery dni później obiegła świat informacja o jego śmierci. Oficjalne komunikaty podają, że przyczyną śmierci lidera Motörhead był agresywny nowotwór, który uaktywnił się dwa dni przed zgonem i w ciągu tych dwóch dni błyskawicznie zebrał żniwo.


W najbliższym czasie ma zostać podana do publicznej wiadomości informacja o dalszych losach Motörhead. Chyba każdy, kto w swoim życiu przeżył okres fascynacji tą kapelą, nie będzie miał wątpliwości, że bez Lemmy'ego Motörhead nie ma prawa bytu. Mam nadzieję, że zdanie to podzielają zarówno pozostali przy życiu muzycy, jak i managerowie. On w końcu tę kapelę założył czterdzieści lat temu, kiedy to został wyrzucony z Hawkwind. Nazwę zaczerpnął zresztą z tytułu skomponowanej przez siebie dla tego zespołu piosenki. "Motorhead" to w slangu brytyjskim określenie speedziarza - osoby uzależnionej od amfetaminy. Lemmy tę kapelę założył i szefował jej aż do samego końca. W ciągu tych czterdziestu lat wydał w różnych składach aż dwadzieścia dwa albumy. Owszem, chyba wszyscy trochę psioczyliśmy, że Motörhead gra to samo, że prochu na kolejnym albumie nie wymyśli, ale mimo tego narzekania, ten stylistyczny konserwatyzm był doceniany. Motörhead nigdy nie poszli w jakieś śmielsze eksperymenty, i mimo, że niektóre płyty były bardziej metalowe w brzmieniu, to wyczuwało się w nich ducha starego rock'n'rolla, którym młody Lemmy nasiąkł w swojej młodości.

Próżno wyliczać wszystkie zespoły i wszystkich wykonawców, którzy w Lemmym widzieli źródło inspiracji. Jest ich zbyt wielu. A przecież Motörhead nie grali z jakąś wykwintną wirtuozerią, nie byli technicznymi bogami, wręcz przeciwnie - ich utwory niekiedy aż porażały prostotą, a w połączeniu z surowym brzmieniem, przesterowanym bassem marki Ricknebacker i zdartym od używek głosem Lemmy'ego, stworzyły własne brzmienie i oddychały własnym, choć niewątpliwie bardzo zaczadzonym, powietrzem. Kilmister słynął ze swojego hedonistycznego trybu życia, który niejednego "zawodnika" położyłby na łopatki w krótkim czasie. Zapewne wielu zna tę słynną anegdotkę, o której sam Lemmy pisał w autobiografii "Biała gorączka": "Naprawdę, nie polecam mojego stylu życia - przeciętny człowiek szybko padnie od niego trupem. Nie żartuję. Miałem okazję się o tym przekonać około 1980 roku. Doszedłem wówczas do wniosku, że warto dać sobie przetoczyć krew, wymienić ją na całkiem nową (...) poszedłem więc do lekarza z moim menedżerem, pan doktor pobrał mi krew do badania, po czym wrócił ze złą nowiną. "Muszę ci to powiedzieć" - mówi. - "Czysta krew cię zabije. (...) Nie masz już w żyłach ludzkiej krwi. To oznacza, że nie możesz być również dawcą. Jesteś tak toksyczny, że twoja krew zabiłaby innego człowieka". Podobnych historyjek i anegdotek jest w "Białej gorączce" multum.

Lemmy szybko żył, szybko też odchodził - rak się nie cackał i błyskawicznie zrobił swoją robotę. Dożycie siedemdziesiątki przy takim trybie życie to jednakże spore osiągnięcie. Co prawda, słychać było o jego nie najlepszej formie w ciągu ostanich miesiącach, że nie był w stanie dokończyć koncertów, że schodził ze sceny po kilku numerach, że musiał odstawić ukochanego Jacka Danielsa na rzecz wina, jak zalecili mu lekarze. Mimo to, w tym roku zdążył pożegnać się z fanami udaną płytą "Bad Magic" zawierającą najlepszy materiał od czasów "Inferno". Swoich fanów akurat Lemmy nie zawodził. Płyty ukazywały się regularnie, zespół dawał z siebie wszystko na trasach koncertowych. Tytuły takie jak "Overkill", "Bomber", "Ace Of Spades", "Bastards" to niezaprzeczalne klasyki muzyki rockowej, choć pozostałe albumy nie są wcale gorsze. W przypadku śmierci Lemmy'ego "spoczywaj w pokoju" nie jest odpowiednim pożegnaniem. Myślę, że odpowiedniejszym będzie - "wymiataj w zaświatach!".

Kamil Pietrzyk

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.