Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


2015 - ALTERNATYWA!

9 Stycznia 2016

Rok 2015 już za nami. Przełom lat to zwykle dobry czas na podsumowania - patrzymy z refleksją w przeszłość i z nadzieją w przyszłość. Jaki muzycznie był 2015? Przeciętny, ani jakoś szczególnie dobry, ani bardzo zły. Na rockowej scenie działo się sporo. Nowe płyty starych wyjadaczy, którzy ciągle mają coś do powiedzenia, trochę ciekawych debiutów, które narobiły szumu. Można powiedzieć, że normalka.


Chciałbym jednak spojrzeć na minione dwanaście miesięcy z trochę innej strony i wychwycić dla Was rzeczy troszkę inne. Muzykę spoza głównego nurtu. Płyty, o których w czołowych pismach i portalach ogólnorockowych niekoniecznie mówiło się dużo, lub zgoła wcale. Muzykę , którą co niektórzy dziennikarze i krytycy stawiają nawet w opozycji do rockowej alternatywy. Bez specjalnego podziału na gatunki - po prostu to, co inne, nieoczywiste, mniej znane, mniej przystępne, czasem bardziej ekstremalne. Noise rock, sludge, odjechane freejazowe improwizacje, natchniona elektronika, klimaty okołoindustrialne, ekstremalny metal - na tyle ekstremalny, że stojący naprzeciw głównego nurtu - rzeczy, o których się za wiele nie mówiło, które były często pomijane. A w tych szufladkach działo się sporo, zawiązało się sporo kolektywów, tyleż samo przestało bytować, wychodziły płyty typowe dla danej wąskiej niszy, jak i łączące rzeczy zdawałoby się niepołączalne. Zapraszam na alternatywne, subiektywne podsumowanie roku 2015 - na zapoznanie się z zestawem piętnastu płyt - innych, często trudnych, ale zawsze bardzo ciekawych i absolutnie wartych uwagi i zainteresowania. Kolejność zupełnie losowa - nie ma sensu próbować na siłę udowadniać wyższości płyty A nad płytą B, jeśli często są tak samo doskonałe w swoich odrębnych światach.


RIMBAUD - "Rimbaud": Natchnione saksofonowe pasaże, industrialne tła, nawiedzone śpiewy Tomka Budzyńskiego, który wykrzykuje kolejne frazy poezji Arthura Rimbaud. Radykalna awangarda jakiej na polskiej scenie jeszcze nie było. Godne podziwu muzyczne struktury, których zaskakująco dobrze się słucha.

ALAMEDA 5 - "Duch Tornada": Jakub Ziołek dla wielu staje się powoli niekoronowanym polskim królem wszelakiej alternatywy. Artysta świadomy, niebanalny, z głową pełną pomysłów, niesłychanie płodny. Alameda 5 serwuje delikatne ambientowe pasaże, lekkie freejazzowe odjazdy na tle bardzo rozbudowanej, nieoczywistej, wielowątkowej rytmiki. Od ciszy po krzyk, a wszystko bardzo spójnie.

CIRCUIT DES YEUX - "In Plain Speech": Trudno o płytę z większym kolorytem. Chyba nie ma okołorockowych szufladek i inspiracji, które by się tu nie wymieszały. Niby indie rock - z folkowym zabarwieniem, stonowany i cichy, a podczas słuchania trudno oprzeć się wrażeniu, że to jest po prostu nowe. Że nie wszystko jeszcze nagrano.

FIGHT AMP - "Constantly Off": To tylko 19 minut doskonale wyselekcjonowanych patentów noise rockowych prosto z lat 90. Hałas, chwytliwość, patos i luz, surowizna i prostota. Ale jak doskonale podana. Można słuchać na okrągło, bo niedosyt po tak krótkim jak znakomitym materiale jest ogromny.

LIETTERSCHPICH - "For Fears": Chyba najbardziej obrzydliwy bulgot jaki w tym roku słyszałem. Death metalowo-industrialny tygiel, podbity elektroniką i osadzony na rozlazłych tempach. Najgorsze skrzeki jakie ludzka istota może z siebie wydać, psychopatyczna ściana dźwięku, istna maszyna do powolnego i konsekwentnego zabijania. Pod tą otoczką jest jednak to coś, co nie pozwala odstawić albumu opętanych Izraelczyków na półkę.

GET YOUR GUN - "The Worrying Kind": Depresyjna maniera Nicka Cave'a i Toma Waitsa pomieszana z nastrojowością Woven Hand. Rockowa desperacja, pustka, najprawdziwszy, szczery ból istnienia. Emocje można kroić nożem.

TAU CROSS - "Tau Cross": Kiedy do robienia albumu bierze się gość z Amebix z gościem z Voivod to co może wyjść? Wybuchowy punk podlany metalowym sosem, mrugający delikatnie oczkiem w stronę co mocniejszych dokonań Killing Joke. Ani chwili nudy, energia bijąca po oczach - jednym słowem petarda.

BLIND IDIOT GOD - "Before Ever After": Powracają z nowym albumem po ponad 20 latach milczenia. W wielkim stylu. Nie jest łatwo grać muzykę instrumentalną, zakotwiczoną wokół noise rocka z drone'owymi naleciałościami. I jeszcze mając za konsoletą Billa Laswella. A im wychodzi wyjątkowo zgrabnie.

DEATH GRIPS - "Jenny Death": Czyli trochę gitarowych jazgotów, jakieś dęciaki, industrialna bomba, sabbathowy riff, a całość lekko wkracza na hip-hopową orbitę. Brzmi niestrawnie? Być może, ale niczego złego po konsumpcji nie zauważam. Piękna płyta, która może już jest łabędzim śpiewem, bo zespół chyba sam nie wie, czy chce się rozpaść czy grać dalej.

STEVE VON TILL - "A Life Unto Itself": Filar post-metalowego Neurosis znów chwyta za pudło i robi klimat. Robi na tyle dobrze, że coraz więcej osób próbuje go stawiać w jednej linii z czołówką amerykańskich bardów i pieśniarzy. Wie kiedy ciszej, wie kiedy głośniej. Wie kiedy elektrycznie, wie kiedy nie. Wie jak grać emocjami i to jego największa siła.

STARA RZEKA - "Zamknęły Się Oczy Ziemi": Stara Rzeka to nieduża wieś gdzieś na północ od Bydgoszczy, którą kilka lat temu nawiedziła wielka trąba powietrzna, równając wszystko z ziemią. A potem była cisza i spokój. Ta płyta jawi się jako dźwiękowa ilustracja tych wydarzeń. Przynajmniej ja tak odbieram. Jest nawałnica i są piosenki. Z wyjątkowo "polskim" klimatem. Piękna płyta.

SHINING - "International Blackjazz Society": Zespół jakby nie patrzeć zakorzeniony w jazzie, serwuje awangardowy klimat zrównoważony klasyczną gitarową jazdą. Całość oczywiście odpowiednio połamana i powyginana w niemożliwe strony. Nie brakuje onirycznej schizofrenii jak i po prostu piosenki. A to zaledwie powierzchnia. Pod nią kryje się tyle pomysłów, udziwnień i struktur, że do ogarnięcia potrzebne będzie naprawdę wiele czasu.

MGŁA - "Exercises In Futility": Mgła to twór tak podziemny, że aż z lekkim hukiem wdarł się na salony, nie tylko black metalowe. Prosta pochodna starego norweskiego blacku potrafiła zawładnąć umysłami zarówno ortodoksów jak i ludzi, którzy nawet z metalem jako takim nie mieli wiele wspólnego. Jak to osiągnęli? Grając rewelacyjną, niebanalną, pełną pomysłów muzykę. Tylko tyle i aż tyle.

SOFY MAJOR - "Waste": Niby klasyczny noise rock, ale jakby zdefiniowany na nowo. Najlepsze patenty i pomysły przefiltrowane przez świeże umysły, z zachowaniem idealnej równowagi między nieznośnym jazgotem a przyjemną chwytliwością.

GOLD - "No Image": W wielkim uproszczeniu gothic oparty na hardcorowo-punkowych korzeniach. Grobowy nastrój z konkretnym przytupem, kobiecym wokalem i niesamowitym wyczuciem. Fajne melodie i konkretny drive. Album Holendrów udowadnia, że stylistyczne kolaboracje z góry skazane na porażkę, jednak mogą się udać.

Rafał Chmura

dodajdo

Komentarze

Przemysław Kopacz

12:19, 14-01-2016 | zgłoś

Bardzo fajne zestawienie! Chciałem zrobić podobne, już nie muszę ;) Propsy za Death Grips, Rimbaud i płytę roku "Exercises in Futility". Dla ludzi ciekawych alternatywnych podejść dorzuciłbym tutaj świetną płytę Liturgy - "The ark work" (miażdżące brzmienie od którego nie można się uwolnić) . Wydany u nas z opóźnieniem ciekawy soundtrack Loin des Hoomes - Nick Cave & Warren Ellis. I na koniec Polski akcent - Adam Bałdych &Helge Lien Trio ?Bridges? (trochę jazzowej skrzypcowej liryki). No i jeżeli ktoś nie zalicza do mainstream'u to Baroness - Purple też koniecznie do posłuchania.

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.