Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


PODSUMOWANIE 2015!

18 Stycznia 2016

Jak co roku w styczniu podsumowujemy minione 12 miesięcy. Wybieramy demokratycznie - cała redakcja głosuje na swoich faworytów, a po zliczeniu głosów wyłania się kolejność. Sprawdźcie na jakie płyty z zeszłego roku głosowaliśmy. Nasz ranking tradycyjnie podzielony jest na części "świat" oraz "Polska". W tym roku postanowiliśmy zestawić 10 albumów w pierwszej oraz 5 w drugiej z kategorii.



Świat

10. Editors - "In Dream"

Płyta, od której jeszcze przed premierą oczekiwaliśmy dużo, a po premierze utwierdziliśmy się we wrażeniu, że oczekiwania zostały spełnione. "In Dream" to album zespołu "dojrzałego, ale nie zgorzkniałego", jak pisał nasz recenzent. Editorsi znaleźli swój styl - nowoczesny indie rock zawieszony w nowofalowych klimatach lat 80. Z płyt indie gigantów w zeszłym roku nie było lepszej.

9. Paper Aeroplanes - "JOY"

Czwarty krążek walijskiego duetu to lekki skręt w kierunku bardziej pogodnych, lżejszych klimatów, zwłaszcza w warstwie tekstowej, choć nadal nie brakuje tu nostalgicznych, akustycznych dźwięków. Zespół tworzy autorską, wartościową muzykę i nawet jeśli "JOY" nie jest płytą przełomową, to w skali roku na pewno jedną z najciekawszych w gatunku indie folk. To kolejny krok do przodu na drodze do stworzenia arcydzieła w przyszłości.

8. Steven Wilson - "Hand. Cannot. Erase."

Steven Wilson nie zaskakuje - znowu nagrał album, który słucha się ze szczęką w stanie permamentnego opadu. Jak przystało na album progresywny znajdziemy na "Hand. Cannot. Erase." multum środków wyrazu, ale jednocześnie jest to muzyka nie przekombinowana i dość (zwłaszcza jak na tego twórcę) przystępna. Czy był to progresywny album roku? Miał mocną polską konkurencję, ale o tym poniżej.

7. Muse - "Drones"

Nie każdemu nowy album Muse się podobał, ale to już taki zespół, który budzi kontrowersje. Generalnie jednak Matt Bellamy i spółka wrócili bardzo mocno, upraszczając brzmienie, rezygnując z większości syntetycznych rozwiązań, od których roiło się na poprzedniej płycie. Efekt jest taki, że zdecydowana większość piosenek od razu wpada w ucho, będąc przy tym soczystym rockiem.

6. Blur - "Magic Whip"

Pierwszy z kilku tegorocznych powrotów. Blur to zespół o legendarnym statusie - nowa płyta z Grahamem Coxonem w składzie podgrzała redakcyjne głowy długo przed premierą, a później podzieliła nas dość mocno. Czy nowy Blur to arcydzieło? Na pewno nie, ale jest to godny powrót kapeli, której bardzo potrzeba na rynku. "Magic Whip" przynosi wiele znanych rozwiązań. Tym razem nie ma eksperymentów - jest Blur. I za to tę płytę się lubi.

5. Ghost - "Meliora"

Ghost ma w redakcji zadeklarowanych fanów, ale nawet my nie sądziliśmy, że nowy wypiek zespołu będzie tak smaczny. Papa Emeritus i jego Ghoule rozwijają formułę znaną z poprzednich krążków i robią to doskonale. Muzyka wywodząca się z doom metalu (rocka?) jest na przemian delikatna i ciężka, ale zawsze melodyjna. I chyba właśnie niepowtarzalne melodie czynią ją tak wspaniałą.

4. David Gilmour - "Rattle That Lock"

David Gilmour niechcący przyćmił ostatnią podobno płytę w historii Pink Floyd. I choć była to płyta świetna, to gitarzysta na swoim solowym albumie wzniósł się jeszcze wyżej. Gilmour korzysta na "Rattle That Lock" ze swojej własnej historii i czyni to z wielką gracją. Prostota miesza się tu z wirtuozerią. Ani przez sekundę nie można pomyśleć, że nie mamy do czynienia z geniuszem. A tej gitary nie da się pomylić z żadną inną.

3. Faith No More - "Sol Invictus"

Kolejny powrót po latach i podobnie jak w przypadku Blur nieco kontrowersyjna płyta, ale chyba jednak o wiele mniej. O ile nie jest to z pewnością "Angel Dust", to nowy krążek Mike'a Pattona i spółki momentami powala. A to, że to w większości ograne przez zespół przed laty patenty? Nie szkodzi, bo i tak jest to lepsze od wszystkich kapel próbujących Faith No More naśladować. Bardzo mocna pozycja w dyskografii FNM.

2. Florence And The Machine - "How Big, How Blue, How Beautiful"

Flo nagrała swoją najdojrzalszą płytę. 2 wcześniejsze longplaye były momentami świetne, momentami genialne, ale dopiero na trzecim słyszymy panią Welch w szczycie formy. I wszystko wskazuje na to, że to jeszcze nie koniec. "How Big, How Blue, How Beautiful" to płyta doskonale skomponowana. Powrót do bardziej naturalnego brzmienia również należy odczytać na plus. Jest tak dobrze, że aż strach pomyśleć, czy może być lepiej, miejmy nadzieję, że tak.


1. Killing Joke - "Pylon"

Zwycięzcą i płytą roku zostaje Killing Joke. Co prawda jego zwycięstwo jest minimalne (zaledwie punkt zaważył na tym, że to KJ są pierwsi, a nie Florence), ale chyba zasłużone. Ekipa dowodzona niestrudzenie przez Jaza Colemana dokonała trudnej sztuki. Trzeba przyznać, że nie po raz pierwszy. Ze swoją szorstką muzyką weszła na salony, wydawało się zarezerwowane dla gwiazd indie rocka. Doceniamy przede wszystkim kunszt kompozycyjny lidera "Zabójczego żartu", ale również niesamowite, zimne brzmienie. "Jest ciężko jak diabli, a przy tym bardzo melodyjnie" - tak pisze nasz recenzent. Wielki album.

Polska

5. Chemia - "Let Me"

Który polski zespół ma na koncie płytę, która poważnie namieszała w USA? No OK, Behemoth, ale ekipa Nergala to coś z mało interesującej nas półki. Otóż Chemia, Drodzy Państwo. Cztery płyty, każda kolejna lepsza od poprzedniczki. Na "Let Me" zespół serwuje jeszcze ciekawszą porcję melodyjnego i arcy amerykańskiego rocka. I daje nadzieję na rockową gwiazdę pierwszej wielkości. I to już niebawem.

4. Smolik/ Kev Fox - "Smolik / Kev Fox"

Zaskoczenie? Niekoniecznie. Kev Fox to postać nieco tajemnicza i do tej pory w Polsce znana tylko w niektórych kręgach. Ze Smolikiem sytuacja jest inna. Od lat tworzy muzykę, którą ciężko nazwać inaczej niż niesamowitą. A jednak bardziej kojarzony jest z bycia producentem. To niesprawiedliwe i mamy nadzieję, że ulegnie zmianie po opisywanym tu albumie. "Smolik/ Kev Fox" to nowoczesny alternatywny pop, w którym nie brak ciekawych rozwiązań aranżacyjnych, ale jednocześnie bardzo wpadający w ucho. Może nie jest to muzyka czysto radiowa, ale jeśli tą płytą Smolik nie przebije się do szerszej publiki , to już chyba żadną.

3. Dawid Podsiadło - "Annoyance and Disappointment"

Mimo wszechobecnego luzu bijącego od wywiadów przeprowadzanych z artystą wydaje się, że wszystko w jego karierze jest dokładnie zaplanowane. Po udanym debiucie chciał spełnić zobowiązania wobec "porzuconych" kolegów z Curly Heads i zrobił to. Wydanie drugiego solowego albumu jest dalszą częścią tego logicznego ciągu zdarzeń. Nowa płyta na pewno była jednym z najbardziej wyczekiwanych tegorocznych albumów i nadziei nie zawiodła. "Annoyance and Disappointment" to "krążek niezwykle melodyjny, rasowych przebojów mogłoby być na nim więcej, ale dzięki niebanalnym aranżacjom płytka nie przelatuje bezwiednie z jednego ucha do drugiego." - to fragment opisu płyty z naszej recenzji. Dawid nie osiadł na laurach i prze do przodu z dużą siłą.

2. Lao Che - "Dzieciom"

Kolejna płyta Lao Che okazuje się być wielkim wydarzeniem. Nie ma chyba drugiego zespołu na polskiej scenie alternatywnej, który przy udanych artystycznie albumach dostawałby tak pozytywny odzew wszelkiej krytyki. "Dzieciom" to hulająca w radiu "Wojenka", ale również reszta utworów, utrzymanych w różnych stylistykach doskonale się sprawdziła. Oddajmy głos naszemu recenzentowi: "Doskonała produkcja, kolejny oryginalny koncept płyty i muzyczna zmiana kostiumu. Lao Che znów przybrało nowe oblicze i po raz kolejny się obroniło. Tym panom coraz nowszych pomysłów na siebie chyba nigdy nie braknie." Nic dodać, nic ująć.

1. Riverside - "Love, Fear and the Time Machine"

Z ogromną przewagą nad resztą stawki, polską płytą roku 2015 został nowy Riverside. Pewnie można było się tego spodziewać, bo kolejne wydawnictwa Riverside czy projektu solowego Mariusza Dudy Lunatic Soul trzymają regularnie bardzo wysoki poziom. "Love, Fear and the Time Machine" to Riverside odświeżony - mniej progresywny, bardziej melodyjny i piosenkowy. Nasz recenzent pisze o tej płycie: "Słuchając nowego albumu można odnieść wrażenie, że zespół postanowił poszukać nowych rozwiązań, aby uniknąć oskarżeń o zjadanie własnego ogona, a przy tym zachować wypracowany styl." Udało się. Muzyka warszawiaków brzmi świeżo, daje się zapamiętać i jest pomysłowa, ale nieprzekombinowana. Zobaczymy jak bardzo mogą sobie Panowie jeszcze podnosić poprzeczkę. Ustawili ją bardzo wysoko.

Dominik Zawadzki

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Koncerty

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.