Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Odkurzone perełki polskiego rocka - część II!

21 Lutego 2016

Przed Wami kolejne pięć polskich płyt, które naszym zdaniem warto sobie przypomnieć.


EWA BRAUN - "Esion" (1996)

Nie jest tajemnicą, że ten zespół należy do najważniejszych gitarowych składów końca ubiegłego wieku. Ewa Braun to band kojarzony ze sceną hardcore/punk, ale "Esion" właściwie z punkiem jako takim ma niewiele wspólnego. I chyba też jest najspokojniejszym wydawnictwem w dorobku grupy. Tym albumem Ewa Braun wypłynęła na szersze rockowe wody i w pewnych kręgach jest on już nazywany kultowym. Transowy rytm perkusji wprowadza słuchaczy w nastrój i zaczyna się jazda z gitarowymi pasażami. Mnóstwo tu sprzężeń, jazgotów i różnych gitarowych wygibasów, pojawia się nawet klarnet. Całość jednak nie jest przytłaczająco hałaśliwa, "Esion" zdecydowanie bliżej do Sonic Youth niż do chociażby Fugazi. Niby oczywisty noise rock (przeczytajcie tytuł płyty od tyłu), ale w Polsce wówczas nikt tak nie grał. Dość spokojna, gęsta, obudowana pomysłami płyta. Świetny, rockowy album, a przy tym jeden z kamieni milowych polskiej muzyki.


BUDKA SUFLERA - "Czas Czekania, Czas Olśnienia" (1984)

Jeśli niektórzy teraz przecierają oczy ze zdumienia, to niepotrzebnie. Lubelska formacja to oczywiście jedna z największych legend polskiego rocka, jeśli nie największa w ogóle, ale przeciętnemu słuchaczowi znana raczej z pojedynczych przebojów. Jeśli spojrzeć na poszczególne płyty osobno, to już nie jest tak wesoło. Debiutancki album jest przez wielu stawiany na piedestałach, nie brakuje płyt po prostu dobrych, ale są i totalne gnioty. "Czas czekania...." to album dla zespołu przełomowy. Wrócił Krzysztof Cugowski, zmienił się skład, zmieniło się też brzmienie. Album zdecydowanie elektryczny, dominuje mocne, syntezatorowe brzmienie, czasami tylko na pierwszy plan wysunie się dość ostro brzmiąca gitara. Mocne, melodyjne kompozycje, mające lekko progresywny charakter. Nie ma tu wielkich popisów instrumentalnych (może z wyjątkiem przejmującej solówki w utworze tytułowym), skomplikowanych przejść, czy połamanych struktur. Całość jednak, mimo że bardzo spójna, to daleka od prostych piosenkowych schematów. Zwraca uwagę przede wszystkim równy poziom, nic nie odstaje, może trochę wyróżnia się numer tytułowy, w którym Budka powraca do nieco dłuższych, muzycznych form. Brzmienie do bólu osadzone w swoich czasach. Kojarzy mi się to wszystko z płytami Marillion czy Genesis z lat 80. Poziom oczywiście nie ten sam, ale brzmieniowo ta sama bajka.

KULT - "Your Eyes" (1991)

Spodziewam się kolejnego zaskoczenia ze strony czytelników, wszak Kult to kapela ni mniej ni więcej tylko... kultowa. Jednak, nie wiem czemu, "Your Eyes" jest systematycznie pomijana we wszelkich zestawieniach typu top, nawet w obrębie dyskografii zespołu. A jest zdecydowanie najbardziej niedocenianą płytą Kultu, a przy tym niesamowicie równą. Wyróżnia się konkretnym, gitarowym brzmieniem, klawisze i dęciaki są tylko dodatkiem nadającym piosenkom charakterystycznego, "kultowego" klimatu. Początek płyty to trzy szybkie, mocne, punkowe strzały między oczy. Są też bardzo interesujące ballady, klasyczne kultowe evergreeny ("Parada Wspomnień, "Generał Ferreira") czy największa perełka na płycie - kapitalny "6 Lat Później", kontynuacja wyznań Kazika z utworu "Do Ani". Tekstowo również płyta wybija się do przodu, Kazik jedzie równo i dosadnie, częściej krzyczy otwartym tekstem niż zabawą w metafory. Płyta co prawda nie przebija takiego arcydzieła jak "Spokojnie", ale gdyby dźwiękowa oprawa piosenek była trochę bogatsza, to kto wie jakby patrzono na nią dziś. Album kompletnie niedoceniony i pozbawiony miejsca w polskim, rockowym panteonie.

MAANAM - "Się Ściemnia" (1989)

Jeśli chodzi o Maanam, do annałów polskiego rocka dawno już weszły trzy pierwsze płyty, natomiast fantastyczna "Się Ściemnia" jest niesłusznie pomijana. Płyta dziwna, inna. Powstawała w bólach, nagrywana w kiepskich warunkach. Brzmienie jest nieco płaskie, trochę zbyt sztuczne. Uciekł gdzieś pazur, tak charakterystyczny dla wczesnego oblicza Maanamu. Jest za trochę oniryczne brzmienie, jakaś dziwna, mistyczna duchowość unosi się nad utworami, w czym duża zasługa doskonale wykorzystanych klawiszy, a także różnych chemicznych wspomagaczy, do których muzycy otwarcie się przyznawali. Muzyka dość spokojna, nie jest to dawny, punkujący Maanam, zespół tutaj zderza się w zimnofalowymi naleciałościami spod znaku kapel znanych z wytwórni 4AD. Dużo zmian, ale z dawnych czasów niezmiennie pozostał znakomity wokal Kory i jej nadal lekka ręka do pisania świetnych tekstów. Dla mnie osobiście ta płyta to ścisła czołówka rocka lat 80.

CREW - "M-brion" (1998)

Ta gdańska kapela ma na koncie dwa albumy, swego czasu sporo pisała o nich muzyczna prasa, niektóre numery pojawiały się na jakichś alternatywnych listach przebojów. Zespół odszedł w niebyt, o ich płytach mało kto dziś pamięta, a szkoda. "M-brion" muzycznie krąży wokół metalu, co prawda trochę nieśmiało, ale jednak. Ciężki riff, momentami agresywne wokale połączone z chwytliwą melodyką to główne składowe, a do tego dochodzą industrialne naleciałości, głównie w warstwie rytmicznej. Elektroniczne wstawki, przestery, mocno podbita sekcja, ale całość jest wyjątkowo żywa, nie zauważam toporności, w którą bardzo łatwo wpaść przy łączeniu takich brzmień. Są numery lżejsze, są ballady, są też i wściekłe manifesty naznaczone elektroniką. Nad wszystkim unosi się żywy duch zespołu, panowie nie przesadzili w żadną stronę, przez co uciekli od jednoznacznego zaszufladkowania. Płyta sama się broni i po latach wyjątkowo dobrze się tego słucha.

Rafał Chmura

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Koncerty

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.