Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Najlepsze płyty Zakka Wylde'a!

30 Maja 2016

3 czerwca na deskach Klubu Wytwórnia w Łodzi rozbije swój obóz Zakk Wylde. Człowiek instytucja. Jeden z może 5 ludzi na Ziemi, do którego pasuje określenie "Mr. Rock'n'Roll". Zakk zagra koncert jak dla siebie nietypowy. Tym razem nie będzie ognistego metalu, Mr Wylde będzie promował swoją drugą solową płytę - dużo spokojniejszą niż zwykle. Niemniej, to dobra okazja, by przypomnieć sobie i wcześniejsze, najlepsze naszym zdaniem albumy, na których udzielał się ZW.


6. Ozzy Osbourne - "Ozzmozis" (1995)


Wiadomo, że prawdziwy szacunek i sławę w metalowym światku Wylde zyskał grając w zespole Ozzy'ego Osbourne'a. Zakk w młodym wieku stanął przed bardzo trudnym zadaniem zastąpienia w zespole otoczonego w zasadzie regularnym kultem zmarłego tragicznie Randy'ego Rhoadsa. Czas pokazał, że dał sobie radę wyśmienicie. Jest gitarzystą, który zagrał na największej liczbie płyt Ozzmana. "Ozzmosis" to wspólne przedsięwzięcie obu panów. Płyta pełna nie tylko znakomitych gości i współautorów piosenek (m.in. Steve Vai czy Lemmy Kilmister), ale wbrew dość chłodnemu w dniu premiery odbiorowi, naprawdę dobra muzycznie. Była to płyta na miarę nowych czasów, z większą liczbą nowoczesnych rozwiązań (na szczęście udało się uniknąć pułapki w postaci nawiązań do zdobywającego popularność nu metalu, ale jeszcze dwa - trzy lata i kto wie... zakorzeniona jednak w klasyce. W zasadzie ostatnia wielka płyta Ozza, w którą duży wkład kompozytorski miał nasz bohater. Zakk współtworzył szlagierowy "Perry Mason", był razem z Geezerem Butlerem współautorem potężnego "Thunder Underground" czy power ballady "See You On The Other Side" napisanej razem z Lemmym.


5. Black Label Society - "Stronger Than Death" (2000)


Drugi album kapeli, którą Zakk założył w 1998 roku, która istnieje do dziś, i z którą (słusznie) jest obecnie głównie kojarzony. "Stronger Than Death" był drugim albumem BLS. To płyta, na której wykrystalizował się styl gry zespołu i w pewnym sensie Zakka Wylde'a. W porównaniu z debiutanckim krążkiem, tu mamy granie prostsze, bardziej motoryczne, "jadące" do przodu gitary. Cały materiał, oczywiście od początku do końca napisany przez Wylde'a, robił wrażenie cięższego, bardziej metalowego od tego na "Sonic Brew" sprzed 2 lat. Wokalnie Zakk rozwijał formułę śpiewu a'la Ozzy Osbourne (a jakże!) w dość niskich tonacjach. Na płycie poza takimi walcami jak "13 Years of Grief" czy "Counterfeit God" znajdziemy też wytchnienie w postaci ballad: "Rust" oraz "Just Killing Time" gdzie po raz pierwszy na płycie BLS pojawia się fortepian.


4. Black Label Society - "Hangover Music Vol. VI" (2004)


Po nieco słabszym okresie naznaczonym oskarżeniami o zjadanie własnego ogona (nie zmienia to faktu, że Wylde wydał w tym okresie pod szyldem Black Label Society dwie solidne płyty) pojawiły się doniesienia o możliwym dołączeniu Wylde'a do Guns'n'Roses. Poza kilkoma próbami i jammami nic z tego nie wyszło, ale kolejna płyta BLS była mocno... gunsowa. W sumie to dobrze, że po kilku potężnych brzmieniowo albumach Zakk postanowił nieco odświeżyć formułę swojej muzyki. Na "Hangover Music" znajdziemy mnóstwo akustycznego grania (stąd tytuł - granie do stanu "na kacu") i kilka niestandardowych wówczas rozwiązań. Mimo różnic stylistycznych album został przyjęty dobrze, a co więcej, niespecjalnie się zestarzał. Rewelacyjnie słucha się ballady "Yesterday, Today, Tomorrow", delikatnej, z naleciałościami a'la Axl Rose w wokalach. Gunsowy jest też "Steppin Stone" z mocno mroczną atmosferą i niezłym solo na gitarze elektrycznej. Większą rolę odegrał fortepian - w "Fear" jest uzupełnieniem dla ciepłego śpiewu Zakka. Generalnie "Hangover Music Vol. VI" była doskonałą odskocznią od dotychczasowej twórczości i fantastycznym podglebiem dla stworzenia jednaj z najlepszych płyt Black Label Society - "Mafia" , o której gdzieś niżej.

3. Black Label Society - "Mafia" (2005)

Pewnie, można się kłócić o ostateczną kolejność w rankingu płyt Black Label Society, ale z całą pewnością wydana w 2005 roku "Mafia" musi znaleźć się w ścisłej czołówce. Jest to również do dziś ta z płyt BLS, która najlepiej zadebiutowała na liście Billboardu (15 miejsce). Po w dużym stopniu akustycznej i wyciszonej "Hangover Music Vol. VI" przyszła pora na powrót do korzennego grania w starym stylu. Odpoczynek od łojenia podziałał pozytywnie na Zakka. Nowa płyta to nie tylko udane kompozycje, ale również odświeżone, mniej toporne brzmienie, które miało niemały wpływ na odbiór płyty. Sporo tu też wpadających w ucho melodii, co przy wcześniejszych wydawnictwach nie było wcale regułą. Potęga otwierającego ( z świetnym pomysłem na motyw przewodni) "Fire It Up" czy takich kawałków jak "What's In Your" i "Suicide Messiah" równoważą ballady. Doskonałe gitarowe "Dirt On The Grave", czy napisany dla uczczenia pamięci zastrzelonego rok wcześniej Dimebaga Darrela "In This River" to najwyższa klasa. Po prostu kompletna płyta.


2. Pride & Glory "Pride & Glory" (1994)

Pierwsza płyta Zakka nagrana bez udziału Ozzy'ego Osbourne'a. U Ozza były sztywne ramy stylistyczne, w "swoim" zespole Zakk mógł poszaleć. Rezultat jest świetny, choć mało kto chyba spodziewał się, że muzyka na "Pride & Glory pójdzie w tę stronę. Album zawiera bowiem granie nawiązujące bardzo mocno do będącej wówczas w modzie muzyki grunge. Co prawda z "zakkowską" southernowo-blueasową manierą, ale to ciągle styl rozpowszechniony przez Nirvanę, Pearl Jam czy Soundgarden. Wpływy Lynyrd Skynyrd swobodnie przenikają się tu z grunge'owymi wysilonymi wokalami. Najlepiej wypadają akustyczny "Cry Me A River" czy typowo "południowy" "Lovin' Woman". Bardziej hardrockowo jest w "Harvester of Pain", czy potężnym "The Chosen One" (ozdobionym orkiestracjami). Płyta, choć początkowo niedoceniona, jest dziś uważana za jedno z najciekawszych osiągnieć Wylde'a.


1. Ozzy Osbourne "No More Tears" (1991)


Najwspanialsza (podkreślmy, choć to oczywiste - naszym zdaniem!) płyta, w powstawaniu której maczał palce Zakk Wylde, to wydana w 1991 roku "No More Tears" Ozzy'ego Osbourne'a. Dlaczego? To po prostu album kompletny. Jest na nim czad, jest odrobina melancholii. Jest miejscae na refleksję, jest na kopnięcie w twarz. Są doskonałe melodie, ale również cięte grubo riffy. Zakk był współautorem wszystkich utworów na płycie, co oczywiście doskonale słychać. "No More Tears" to płyta, z której pochodzą największe hity Osbourne'a w latach 90., z doskonałym utworem tytułowym i balladą "Mama I'm Coming Home" na czele (na marginesie: oba współtworzył Lemmy Kilmister). Nie brakuje mocnych riffowców, jak w "Desire", czy wgniatający w ziemię "Zombie Stomp". Słowem: ta płyta to przykład, jak idealnie wyważyć proporcje między hitami a ciężarem. Jeden z wzorców z Sevres heavy metalu/ hard rocka.

Dominik Zawadzki

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Koncerty

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.