Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Eksplozja NAPALMU, czyli o wielkim wybuchu muzycznych światów - cz.III

14 Sierpnia 2016

Pierwszy album Napalm Death nagrywany jest w bólach i na raty. Chłopakami targają różne perturbacje, zarówno te natury artystycznej jak i personalnej. W zespole nie ma już Bullena, Broadrick odchodzi, by realizować własne wizje, pałeczkę lidera przejmuje Mick Harris. Formuje się skład, który nagra drugi, jeszcze stricte grindcore'owy album. Na nim pojawia się po raz pierwszy Shane Embury - szalony basista, który wkrótce staje się największym orędownikiem brutalnego stylu Napalmów i skutecznie hamuje industrialno-eksperymentalne zapędy Harrisa.


Embury chce grać bardzo mocno i bardzo brutalnie, nic więcej go nie interesuje. Po odejściu Harrisa, zostaje nieformalnym liderem i do dziś jest najstarszym stażem członkiem Napalm. Jednak tak, jak większość starych kumpli, jego też w końcu dopada industrialna bestia. Wraz z Lou Kollerem z legendarnego Sick Of It All tworzy projekt Blood From The Soul, który pozostawi po sobie jeden, za to bardzo ciekawy album, łączący gitary, elektronikę i hardcorowy feeling rodem z USA. Troszkę jeszcze poszaleje w tych klimatach w Malformed Earthborn (wraz z Dannym Lilkerem), ale cały czas pozostaje wierny najbrutalniejszym odmianom metalu. Wyżywa się w setkach zespołów i projektów, z czego najciekawsze wydają się być: Brujeria (tam obecny będzie jeszcze wieloletni członek Napalm, Jesse Pintado), ekstremalny Lock Up (także z Pintado) oraz Venomous Concept - gdzie szaleje w punkowym stylu wraz z bębniarzem Napalmów, Dannym Herrerą oraz m.in. Buzzem Osbornem z Melvins.

Oprócz Embury'ego i Harrisa, na drugim albumie Napalm Death gra jeszcze dwóch gości. Gitarę dzierży Bill Steer, który coraz więcej czasu zaczyna poświęcać swojej drugiej kapeli - Carcass. W tym samym roku powstaje ich pierwsza, jeszcze grindcore'owa płyta, ale już kolejne lata będą ciekawsze. Carcass kilka lat później stanie się awangardą death metalu, wprowadzając doń sporą dozę melodii. Pozostaje osoba wokalisty. Mianowicie, mordę drze Lee Dorrian. Osobnik ten co prawda darł się już na połowie "Scum", ale dwójka należy już tylko do niego. Dorrian dla odmiany niespecjalnie interesuje się industrialem i eksperymentami, postanawia jednak zwolnić i rzucić nowy blask na doom metal. Szybko zakłada legendarny Cathedral, którego liderem pozostanie do zawieszenia działalności w 2013 roku i przyczyni się do prawdziwego boomu popularności wolnych, ciężkich dźwięków.

Tymczasem Napalm Death coraz śmielej wprowadza do swojej muzyki elementy coraz bardziej modnego (zwłaszcza za oceanem) death metalu. Jeszcze z Mickiem Harrisem powstaje trzeci album - "Harmony Corruption", przez wielu uważany za szczytowe osiągnięcie zespołu. Za mikrofonem staje gardłowy Benediction - Mark "Barney" Greenway, zaś stanowisko gitarzysty obejmuje Mitch Harris (mimo podobieństwa personaliów niemający nic wspólnego z Mickiem), który również pozostaje w zespole po dziś dzień.

Mitch również za długo nie usiedzi w miejscu. Ma ciągoty kombinatorskie, zmierzające w stronę elektroniki (a jakże!) i wraz z dwoma członkami szalenie wówczas popularnego Obituary, zakłada zespół Meathook Seed. Ich pierwsza płyta okazuje się być małym arcydziełem, łączącym kaskadę death metalowych riffów z wodospadem beatów, sampli, delayów i czego tylko chcecie. Drugi album nie był już tak dobry, został nagrany w innym składzie - tym razem Mitcha wspomógł... kolega z macierzystego bandu, Shane Embury.

Nadchodzi rok 1992. Napalm Death wydaje swój czwarty album w składzie: Barney, Shane Embury, Danny Herrera, Mitch Harris i Jesse Pintado. Zespół ma już to, na co długo i w boleściach pracował - porozumienie personalne i artystyczne, wyrobioną markę, miejsce w księdze rekordów Guinnessa i cały metalowy świat u stóp. Personalna burza ucicha całkowicie. Kolejne 12 lat jest nieustającym pasmem sukcesów, zarówno artystycznych jak i komercyjnych, jest też czasem spokoju i stabilizacji. W 2004 zespół opuszcza gitarzysta Jesse Pintado. Tak naprawdę do dziś nie jest do końca jasne, czy odchodzi sam, czy zostaje wyrzucony. Ma problemy z nadużywaniem alkoholu, kłopoty ze zdrowiem i dwa lata później umiera. Napalmowe diabły postanowiły nie przyjmować nikogo na jego miejsce. Od 12 lat grają w czwórkę.

Jak potoczyły się losy dawnych muzyków, to już wiemy. Nie pozostaje nic innego, jak zapoznać się z paroma najciekawszymi, moim zdaniem, płytami, w których palce maczali byli jak i obecni członkowie żywej legendy z Birmingham:


Terrorizer - World Downfall (1989) (Pintado)
Benediction - Subconscious Terror (1990) (Barney)
Carcass - Necroticism-Descanting The Insalubrious (1991) (Steer)
Cathedral - Forest Of Equilibrium (1991) (Dorrian)
Blood From The Soul - To Spite The Gland That Breeds (1993) (Embury)
Meathook Seed - Embedded (1993) (Mitch Harris)
Malformed Earthborn - Defiance Of The Ugly By The Merely Repulsive (1995) (Embury)
Cathedral - The Carnival Bizarre (1995) (Dorrian)
Carcass - Swansong (1996) (Steer)
Brujeria - Brujerizmo (2000) (Embury, Pintado)
Lock Up - Hate Breeds Suffering (2002) (Embury, Pintado)
Venomous Concept - Poisoned Apple (2008) (Embury, Herrera)

Wielkie podziękowania dla Darrena Forstera za pomoc w dotarciu do rzadkich nagrań ex-Napalmów. Samemu nigdy by mi się to nie udało.

Rafał Chmura

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.