Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Strofy o heavy metalu

14 Sierpnia 2016

Heavy metal to gatunek muzyki będący nieustannie przedmiotem krzywdzących opinii odbiorców, zwłaszcza tych, którzy na własne uszy nie słyszeli w całości żadnego utworu skomponowanego w tej stylistyce. Bywa też odsądzany od czci i wiary ze względu na warstwę tekstową: wystarczy, iż w utworach pojawią się słowa "piekło", "diabeł" czy "szatan", a już co gorliwsze kółka obrońców moralności kierują do sądów etycznych petycje, żądając nałożenia anatemy na autorów i wykonawców. I wszystko w trosce o wychowanie młodzieży w duchu czystości muzycznej.


Głośne były krucjaty przeciw choćby Ozzy'emu Osbourne'owi i zespołowi Judas Priest, którym zarzucono zamieszczanie w utworach przekazów podprogowych, nakłaniających do samobójstw. Piosenki odtwarzano do nieprzytomności od tyłu, byle tylko udowodnić istnienie w nich mowy z piekła rodem. Na stronie Stowarzyszenia Effatha, którego naczelnym celem jest walka z sektami, w części poświęconej "szatanizmowi" (sic!) (źródło: http://www.effatha.org.pl/sekty/baza/satanisci3.html) znalazłem również obszerne passusy dotyczące niecnej roli muzyki rockowej w propagowaniu złych, kaleczących psychikę ludzką, idei:

Na wielu płytach znajdują się przesłania działające na podświadomość, zakodowane techniką backward masking process, tzn. ukryte nagrania maskujące pewne słowa, które są słyszalne tylko wtedy, gdy: [1] taśma lub płyta jest odgrywana "od tyłu"; [2] tekst czytany jest w częstotliwości modulowanej lub [3] częstotliwości bardzo niskiej (14-20 Hz), ewentualnie [4] bardzo wysokiej (17 000-20 000 Hz); [5] przy zmiennej szybkości (odtworzenie możliwe jest tylko przy użyciu specjalnie przystosowanej aparatury), które często odwołują się do kultu szatana i demonów, pobudzają do samobójstwa, morderstwa, gwałtów seksualnych, narkomanii i kradzieży.

Autorzy artykułu, powołując się na etymologiczne rewelacje zawarte w numerze pisma "American Photographer Magazine" z 1980 roku, przekazali rozwiązania nazw-skrótowców niektórych kapel: "KISS" - "Kids In Satan Service" (Dzieci w służbie szatana), a "AC/DC" - "Anty Christ/Death to Christ" (Anty-Chrystusowa/śmierć Chrystusowi). Dałbym głowę, że "KISS" to raczej "pocałunek", zważywszy na podszyty erotyką sceniczny image artystów, a "AC/DC" - terminologia elektryczna (prąd przemienny/prąd stały), tym bardziej że występy Australijczyków to widowiska o niezwykłej mocy (jednostka miary: wat), zresztą tytuł debiutanckiej płyty "High Voltage" (wysokie napięcie) bardziej niż troszkę potwierdza moje filologiczne przypuszczenia. W tym samym opracowaniu wymieniono również dwóch czołowych polskich burzycieli ładu i porządku - Romana Kostrzewskiego i/z Kata oraz Zbigniewa Zaranka i/z Testu Fobii Kreona.

Jakże wielu widzów i melomanów nie potrafi oddzielić światopoglądu od zachowań scenicznych muzyków heavymetalowych. Utożsamienie obu elementów ekspresji ludzkiej może doprowadzić do schizofrenii. Nikt przecież nie występuje z pozwami i nie domaga się dożywotniego więzienia dla aktorki kreującej rolę morderczyni, która odcina mężową głowę nożem, a tak łatwo besztać wokalistów i zrównywać ich z pomiotami Lucyfera i anty-Chrystusowcami, jeśli tylko wyrzucane przez nich z aparatów artykulacyjnych wersy piosenek błyszczą "szatańskimi wersetami". Występy artystów to aranżacje, pantomima, teatr, igraszki. Faktem jest, iż, zgodnie z nazwą, piosenki mają cięższy charakter, ale osobiście nie znam bardziej pokojowo i przyjaźnie nastawionych do świata i ludzi artystów, niż przedstawiciele tego nurtu. "De gustibus non est disputandum", głosi jedno z łacińskich porzekadeł; gust czy też smak nie podlegają dyskusji, bo przecież jeden lubi kiszone ogórki, a drugi - czytać wiersze Konopnickiej. Byle tylko zaakceptować różnorodność przekonań, upodobań i światopoglądów. Wówczas byłoby pięknie i uroczo, więc nierealnie. Jeśli zaś czyjaś twórczość nie przemawia do mnie, po prostu nie kupuję jej, zwyczajnie daję żyć innym, skoro tego samego oczekuję od nich.

W niniejszym szkicu chciałbym przybliżyć obraz heavy metalu wyłaniający się z wybranych polskich piosenek. Bazę materiałową stanowić będzie sześć utworów pięciu zespołów: Kat - "Metal i piekło" (z płyty "666"), TSA - "Heavy Metal Świat" (z albumu "Heavy Metal World"), Stos - "Heavy Metal" (z krążka "Jeźdźcy Nocy"), Open Fire - "Metal Top 20" (z "Lwów ognia") oraz Voo Doo - "Da Czadu Voo Doo", "Metalmania" (z debiutu 1987).

Spośród wymienionych zespołów jedynie Kat pisał książkę najbardziej diablopodobną. Tę czarną, infernalną strategię dostrzeżemy już w samych tytułach płyt (w ogóle nazwy albumów wraz z imionami utworów i projektami graficznymi okładek budowały fenomen zjawiska znanego jako "Polish Heavy Metal", którego złota era przypada na lata 80. XX wieku): debiut był iście czarci "Metal and Hell" (wersja angielska, 1986 rok) i "666" (późniejsza od zagranicznej prezentacja polska, też 1986 rok; w roku 2015 płyta doczekała się nowej rejestracji z pierwotną dynamiką i szczerością). Autor tekstów Roman Kostrzewski w początkowym okresie istnienia grupy (obecnie formacja działa pod dwoma szyldami: "Kat" - z gitarzystą Piotrem Luczykiem oraz "Kat & Roman Kostrzewski" - z frontmanem w nazwie i Ireneuszem Lothem za bębnami) często sięgał piekieł bram, a prezentacja programowa "Metal i piekło" reklamuje ten rodzaj muzyki jako piękno złożone z prawdy i piekła: "Metal, prawda to metal i piekło. / Metal, prawda to metal czarny jak noc". Podmiot liryczny w oddaniu się w posiadanie księciu ciemności (jego nadejście ocenione jest jako rychłe) widzi szansę na odzyskanie właściwego oglądu rzeczywistości (wątek ślepcy: "Ślepcze, stój, ramię daj, oni dali tylko fałsz. [...] Ślepcze, noc to mój cień, świat na progu wielkich dzieł"), wyjście z kręgu kłamstwa, przelewającego się przez normalny "dzienny" świat. Jeśli odrzucimy satanogenny sztafaż (jego apogeum zawiera koda: "Zdepcz strach i jęk trąb. / I lęk, i lęk, I Love You, Satan. / Sześć, sześć, sześć"), traktując go w kategoriach pozy, heavy metal oferuje tu szczery przekaz i wzywa, by walczyć o wolność, zerwanie pęt fałszu, uwolnienie od strachu: "magia sił diabelskich nóg rozdepcze kłamcy dom. / Rozdepcze na proch, proch".

Motyw piekła implikuje obszary semantyczne wiążące się z ciepłem, termiką. Najlepszym przykładem ogniowego (bez klasyfikacji wyłącznie diablej) pisarstwa jest Open Fire. Jedno z objawień festiwalu Metalmania z 1987 roku, zamilkło jeszcze przed wydaniem debiutanckiego krążka, który ukazał się nakładem reaktywowanego Klubu Płytowego Razem w 2013 roku, po 26 latach (!) od rejestracji materiału. Zarówno "otwarta" nazwa ansamblu, jak i tytuły oraz zawartość poszczególnych piosenek z wydawnictwa "Lwy ognia" (utwór-nazwa zespołu, utwór tytułowy, a także "Dzień tysiąca słońc", "Ognie św. Elma", "Ogień i stal zwyciężą") są na wskroś ignistyczne (porównajmy też spalającą nazwę kapeli Stos). Przypomnijmy, iż ogień, zgodnie ze Słownikiem symboli Władysława Kopalińskiego (Wydawnictwo "Wiedza Powszechna", wydanie IV, Warszawa 1997, s. 266), oznacza wieczność, praprzyczynę, światło czy nawet Boga, ale i zło, diabelstwo, piekło czy karę. Wybrany przez nas tekst "Metal Top 20" co prawda nie anektuje w tytule ognia, jednak od niego nie tyle żarzy się, co płonie. Fraza ,,Metal Top 20" jest doskonale znana fanom i dotyczy listy przebojów heavymetalowych powołanej i prowadzonej w latach 1983-1990 przez Krzysztofa Brankowskiego (notabene ówczesnego menadżera kapeli Open Fire). Notowanie od 1985 roku gościło w eterze Programu 2 Polskiego Radia w równie legendarnej audycji Marka Gaszyńskiego "Muzyka młodych" (dzień emisji: poniedziałki, godz. 14.00 od 22 kwietnia 1985 roku, w kwietniu 1990 roku przeniesiono na piątek 18.30, a w czerwcu tegoż roku zniknęła z anteny). W tekście wokalisty Mariusza Sobieli zestawienie przebojów "Metal Top 20" staje się kwintesencją heavy metalu; w pierwszej zwrotce jego siłę (aspekty władania, rażenia, potęgi) przedstawiono następująco: "Rozpalony do białości / Razi blaskiem swoich wrogów / Gromowładną siłą ognia / Potężną jak moc bogów", by w dalszej części to właśnie liście przypisać moce o wyczuwalnej mitologicznej proweniencji: "Potężny jak sam ogień / [...] / Potężny jak moc bogów" (czyż wyraz "gromowładny" nie brzmi jak wyimek z Iliady czy Odysei Homera), zabarwionej biblijnymi asocjacjami w postaci plonów i zbiorów: "Żniwo ogień zbiera swe". Znak równości obejmowałby zatem trzy elementy (ciąg leksykalny): "Metal Top 20"=heavy metal=fire. Z kolei z "Metalmanii" Voo Doo wynotujmy takie ogniste zapiski: "Płomień w oczach, za chwilę ryk. / [...] / Wulkan wybuchł, płoniesz i ty". Utwór Oper Fire kończy się moją ulubioną frazą-apoteozą, którą cytuję bez cenzury ze względu na użycie języka obcego: "Heavy metal, heavy metal / Heavy metal is the best / Heavy metal, heavy metal / Heavy metal - fuck the rest". Czy da się prościej, autentycznej i lapidarniej wyrazić wiarę w muzykę?

Omawiany gatunek cechuje słyszalność, przez co rozumiem zharmonizowaną i uporządkowaną przestrzeń decybeli. Ta donośność wciąż jest jednym z zarzutów, określającym adwersarzy jako "wyjców" i "szarpidrutów". Obraz heavy metalu obejmuje zatem słownictwo mieszczące się w zbiorze wyrazów odnoszących się do dźwięku, wydawania głosu i pochodnych. Na głośności opiera się tekst TSA "Heavy Metal Świat" autorstwa Marka Piekarczyka i Jacka Rzehaka, przynoszący komentarz rzeczywistości:

Ten gitarowy huk,
jak ryk wściekłego lwa
to Heavy Metal Rock!
Niczym armatni strzał
kiedyś obudzi cię

"Gitarowy huk" przyrównano do "ryku wściekłego lwa" i "armatniego strzału"; dodajmy więc, że symboliki militarna i zwierzęca były nierzadko eksploatowane przez metalowych pisarzy; poruszając się w ramach tylko naszych tekstowych odwołań wskażmy na "lwy ognia" Open Fire. "Rykowisko" uzupełnijmy cytatem z "Heavy Metalu" Stosu: "Ten szał, to heavy metalu czar, / To gitar śpiew, garów rytm". W dalszej części leksykę potencjometrów metalowego standardu TSA wzbogacają: "hałasy wielkich miast / i brudnych maszyn zgiełk / Gniewnego tłumu ryk". Jako ciekawostkę zaznaczmy, iż fragment utworu pojawia się jako symbol wrzaskliwej muzyki współczesnej w "Kronice wypadków miłosnych" Andrzeja Wajdy, a konkretnie w słuchawkach walkmana Nieznajomego (w tej roli sam Tadeusz Konwicki). Krzyk, hałas to przymioty świata industrialnego ("Kroczy świat, dokąd nie wie nikt / Głuchy już na twój krzyk"), miasta-demona przytłaczającego samotną, zagubioną jednostkę ("a w środku mały Ty / I nie wysłucha nikt twojego szeptu"). Jej jedyną szansą na świadomie życie i poniekąd ocalenie osobowości jest włączenie się do pochodu ludzi odzianych w wytarte dżinsy i jeżące się od ćwieków skórzane kurtki: "Twoje życie jest heavy, twoje problemy są heavy / Miasto, w którym mieszkasz jest heavy metal!". O "skórzanym tłumie" mowa w "Da Czadu Voo Doo". Nie waham się nazwać perełki "Heavy metal świat" metalową wersją pieśni Czesława Niemena "Dziwny jest ten świat".

Utwory Voo Doo i Stos zdają się uzupełniać wizerunek ciężkiego brzmienia. Pierwszy z zespołów debiutował znakomicie na festiwalu Metalmania w 1986 roku, a nagrodą za profesjonalny występ było wydanie płyty pt. 1987, na razie jedynej, cieszą jednak doniesienia o reaktywacji grupy i zapowiedzi nowego materiału (jako mieszkańcowi Częstochowy wolno mi podać, iż kapela zarejestrowała kilka premierowych nagrań w częstochowskim studiu). Do legendarnej katowickiej imprezy nawiązuje utwór "Metalmania", choć z "Da Czadu Voo Doo" (oba autorstwa zespołu) i "Heavy Metalem" Stosu (również pióra samej kapeli), tworzy minicykl tekstów koncertowych, przenoszących za pomocą słów energię aktywności scenicznej muzyków i otrzymywanego ze strony słuchaczy wsparcia. W "Da Czadu Voo Doo" mamy do czynienia z przekonaniem o omnipotencji, wszechwładzy muzyki, może nie tak mitologicznej, jak "gromowładność" w piosence Open Fire, ale równie przekonującej: "Metal, metal, ogarnia wszystko, / Przenika wszystko do krwi. / Metal, metal, rozdziera myśli, / Usłyszy co w sercach śpi". Ostatni wers wskazuje na szczery charakter heavy metalu, pragnącego mówić prawdę o życiu i ludziach, bez ładnych i pustych słówek. Zasygnalizowany motyw szybkości wizualizuje się tym razem w galopadzie, pędzie: "Metal, metal, bajeczny wyścig, / Do przodu pędzi co sił. / Metal, metal, szalony taniec", w najgorszym wypadku szaleńczym marszu ("Szał, metalu marsz") czy tańcu nad wulkanem lub nawet w lawie z Metalmanii: "Wulkan wybuchł, płoniesz i ty, / Serca biją w taneczny rytm". Płynąca ze sceny symfonia czystego wigoru wykazuje zdolność pobudzania do aktywności: "Szał skórzany tłum. / Zbudził duszę ze snu" ("Da Czadu Voo Doo"). W tym przypadku sen potraktujmy jako uśpienie (odrętwienie duszy), w odróżnieniu od frazy z Metalmanii, gdzie jest utożsamiony z tytułowym koncertem (spełnienie marzeń): "Stają serca przed pięknym snem / [...] Metalmania przynosi sny, / Metalmania zabiera nas dziś". Ostatni z tekstów to monolog artysty (w domyśle: wokalisty) tuż przed rozpoczęciem spektaklu muzycznego (kto był choć raz na tego typu mityngu z pogranicza jawy i nierealności, przyzna mu wartość widowiska); w oczekiwaniu pęcznieje napięcie: "Gasną światła i rośnie krzyk, / Płomień w oczach, za chwilę ryk. / [...] Widzę scenę".

Tekst "Heavy Metal" Stosu niesie przekaz utrzymany w podobnej stylistyce: "Błysk ramp, już słychać surowy dźwięk, metalu jęk, / Wtem ogień i dym, szara dzicz wyzwala Cię". Cytowana piosenka opisuje sytuację występu i wzniecenia w fanach pragnienia udziału w misterium rocka z ciężkiego nurtu; sugestie mistyczne czy religijne nie będą od rzeczy, pamiętam, jak w czasie koncertu Turbo na Metalmanii w 2015 roku, Grzegorz Kupczyk, jeszcze wówczas członek tego teamu, witał widzów w "świątyni metalu", ich samych nazywał kapłanami tego nieinstytucjonalnego "kościoła". W utworze Stosu na plan pierwszy wybija się wspólnotowość przeżyć, niemal plemienna, dzięki której mamy szansę na powrót do rdzenia bytu:

Czy wiesz, co budzi w żyłach krew, co sprawia,
Że twe życie tak wspaniałe jest,
Czy wiesz, co to jest, to co ogarnia nas,
Jest jedno co połączy nas na wieki. [...]
Nasz dzień, spotkamy nareszcie się,
Koncertu dzień, oddamy muzyce naszej cześć,
Złączymy się i razem stworzymy to,
Co piękne jest, to święto dla metalowych serc,
Gitara niech gra... [...]
Niech serca nasze drżą, połączmy się

Jako fan polskiego heavy metalu od 13 roku życia (czyli już 30 lat) powtórzę: "Niech serca nasze drżą, połączmy się".

Arkadiusz Frania

dodajdo

Komentarze

Arkadiusz Frania

09:11, 20-08-2016 | zgłoś

Serdecznie dziękuję za wnikliwą lekturę mojego tekstu i komentarze. No właśnie, o gustach się nie dyskutuje. W artykule nie rozstrzygam (bo nie to było moim celem) wartości artystycznej warstwy tekstowej wybranych utworów z nurtu heavymetalowego, lecz staram się nakreślić jego obraz, stąd taki, a nie inny dobór materiału do analizy. Lubię polski heavy metal, zwłaszcza ten z lat 80., choć zdaję sobie sprawę, iż, jak ma to miejsce we wszystkich rodzajach muzycznych, są rzeczy lepsze i słabsze.

PT80

15:45, 14-08-2016 | zgłoś

Heavy metal był już kabaretowym wężem zjadającym własny ogon, w Polsce ze zdwojoną siłą.Zgadzam się z jednym - o gustach się nie dyskutuje, ale czytając Twój tekst nie mogłem oprzeć się wrażeniu że chciałeś, ale bałeś się ujęcia aksjologicznego, z którym indywidualny gust nie ma wiele wspólnego. A porównania koszmarku TSA do utworu Czesława Niemena nie jestem w stanie zrozumieć w żadnym kontekście - tekstowym, historycznym, ideotwórczym, muzycznym zwłaszcza...Co poeta miał na myśli ?

PT80

15:45, 14-08-2016 | zgłoś

"Open Fire" chciał podnieść rangę ognia do roli bożka? Nawet w kontekście słów do piosenek? Litości.Te teksty to nic innego jak nieudolna kopia starszych kolegów z Zachodu, i to tych mniej zdolnych. I to kopia, która ujrzała światło dzienne dużo później niż powinna - jeśli muzycy chcieli ślepo podążać za muzyczną modą, to w połowie lat 80. nie powinno już pozostać po nich nawet wspomnienie, bo heavy metal był już tak wyeksploatowany, wtórny i skostniały, że doprawdy trudno znaleźć ćwierć utworu powodującego minimalne drgnienie na emocjach.

PT80

15:44, 14-08-2016 | zgłoś

Polski heavy metal próbował być kalką zespołów brytyjskich, amerykańskich, niemieckich, nie wniósł ABSOLUTNIE NIC nowego i świeżego. Naprawdę Panie Arkadiuszu wierzysz w to, że podczas pisania tekstów Zaranek i inni siedzieli nocami nad kartką papieru i prostowali zwoje jak Mickiewicz nad "Panem Tadeuszem"? Myślę, że jednak nie, więc jaki jest sens rozbijania tekstów napisanych na kolanie w garażu i pod butelką piwa na jakieś semantyczne twory?

PT80

15:44, 14-08-2016 | zgłoś

Czytam i przecieram oczy ze zdumienia. Autor na początku twierdzi, że cała ta diabelska otoczka heavy metalu to element kreacji artystycznej i nic więcej. A potem cały elaborat dorabiający filozofię i interpretację do czegoś co jest prostsze od konstrukcji cepa?

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Jubileusze albumów - II połowa maja! (felieton)Jubileusze albumów - II połowa maja!

Znowu bez żadnego debiutu, ale za to wszystkie wybrane płyty oznaczały nowy rozdział w twórczości każdego artysty. To, że zmiany nie zawsze były na lepsze, to już inna sprawa. czytaj cały felietion...

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część X. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część X.

W tej części kilka słów na temat albumu "Keeper Of The Seven Keys Part 1" grupy Helloween. czytaj cały felietion...

Ogłoszenia

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.