Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Jubileusze albumów - I połowa maja!

21 Maja 2017

Tym razem wyjątkowo bez żadnego debiutu. Nie znaczy to, że nie będzie ciekawie. Sześć płyt zawsze godnych polecenia - od pionierów blues rocka po awangardę z teatru. Do tego dwa albumy, które można rozpatrywać tylko w kategoriach potknięcia.


Jeff Beck Group - "Jeff Beck Group" (01.05.1972)

Ostatni album zespołu przed przekształceniem w trio Beck, Boggert & Appice, które gitarzysta szybko zamienił na karierę solową. W sumie wyszło mu to na dobre, choć dorobek z pierwszych krążków i tak zalicza się do klasyki blues rocka. Jeff popisuje się przede wszystkim wyższymi rejestrami w instrumentalnym "I Can't Give Back The Love I Feel For You", choć niczego sobie są także jego zabawy w "Going Down" czy wah-wahowym "Sugar Cane". Ciekawym zjawiskiem jest wokal Tencha, wprost stworzony do ówczesnego hard rocka. Mam wrażenie, że cały czas próbował dodać utworom przebojowości, a reszcie zespołu nie bardzo odpowiadał wysoki, bajerowany śpiew. Szkoda, że decydował się na niego w wolniejszych, stricte bluesowych aranżacjach, jak dylanowskie "Tonight I'll Be Staying Here With You" czy "Highways".

Voo Voo - "Sno-Powiązałka" (04.05.1987)

Drugi album grupy jest przeciwieństwem debiutu - Waglewski postanowił nagrać płytę łagodną (jak na jego standardy tak właśnie jest), ale bynajmniej nie jest to muzyka na niedzielną wycieczkę. Dziś krążek uznawany jest za największe osiągnięcie formacji. Z pierwotnego składu pozostał tylko sam Wojciech, do którego dołączyli perkusista Andrzej Ryszka i bracia Pospieszalscy. To głównie ich partie najbardziej zapadają w pamięć - saksofon Mateusza w "Niewidzialnym" i "Ja żyję", a bas Jana w "Senatorze" i "Kto się obudzi". Gitara też się podoba, zwłaszcza szalejąca solówka w "Esencji" i klasyczna w utworze "Snardz", przy której ciągle się zastanawiam, czy nie puszczano nagrania od tyłu.

Tom Waits - "Alice" (04.05.2002)

Pierwszy z dwóch wydanych tego samego dnia albumów Waitsa z muzyką inspirowaną spektaklami teatralnymi. Sztuka "Alice" opowiada o uczuciu między Lewisem Carrollem a pierwowzorem bohaterki jego najsłynniejszej książki. Całość jest raczej spokojna, ale chyba i tak nie była to szczęśliwa relacja. Tercet smyczkowy w "Poor Edward" jest wyjątkowo przygnębiający, a "Flower's Grave" przypomina zaśnięcie człowieka wyczerpanego płaczem. "We're All Mad Here" nie rozwesela tytułem, podobnie jak kojarzący się z pukaniem w beczki rytm. Za zabawny moment można uznać "Kommienezuspadt"; dzięki saksofonowi jest całkiem kabaretowo. Również głos Toma w "Everything You Can Think" może nieco śmieszyć. Pod warunkiem, że kogoś śmieszy nieco ork-służbista, który od kilkunastu lat jest strażnikiem gdzieś na kresach Mordoru i trochę traci kontakt z rzeczywistością.

Tom Waits - "Blood Money" (04.05.2002)

Tym razem sztuka "Woyzeck", przedstawiająca losy żołnierza z niemieckiej prowincji. Ów wojak, aby utrzymać rodzinę, poddaje się medycznym eksperymentom, które negatywnie odbijają się na jego zdrowiu psychicznym. Już brzmi interesująco, a po wysłuchaniu płyty każdy nabierze ochoty na obejrzenie spektaklu. Są tutaj klimatyczne utwory, w których pojawiają się różne potwory z umysłu i krtani Waitsa. Taki dziwaczny, ale przyjazny śpiewa w "Mystery Is The River Of The World", a taki zabawnie wzburzony w marszowym "God's Away On Business". Z drugiej strony są kompozycje w lżejszej i smutniejszej formie, jak "All The World Is Green" czy trącący el mariachi "Coney Island Baby". Tom w najwyższej formie.

Iron Maiden - "Fear Of The Dark" (11.05.1992)

"No Prayer For The Dying" został nagrany w mobilnym studiu w stodole Steve'a Harrisa. Negatywny odbiór albumu sprawił, że lider Żelaznej Dziewicy postanowił przekształcić ów budynek w profesjonalne miejsce nagrań. Efekt był niewiele lepszy; oprócz "Afraid To Shoot Strangers" i numeru tytułowego, który stał się absolutnym koncertowym klasykiem, nie ma tutaj nic bardziej godnego uwagi. Co prawda w "Be Quick Or Be Dead" Dickinson brzmi agresywnie jak nigdy przedtem, ale sam numer jest nudny. Następny singiel - "From Here To Eternity" - jest jeszcze gorszy. "Wasting Love" ma obiecujący wstęp i ogólnie niezłą linię gitarową, ale refren jest zawstydzająco toporny. Nie ma się co dziwić, że Dickinson opuścił zespół po odbyciu trasy promującej.

The Rolling Stones - "Exile On Main St." (12.05.1972)

Ostatnia odsłona swoistego tryptyku (poprzedzonego "Let It Bleed" i "Sticky Fingers") z najlepszego okresu Stonesów, kiedy nagrywali z gitarzystą Mickiem Taylorem i saksofonistą Bobbym Keysem. Na tym podwójnym wydawnictwie zespół odchodzi od hard rockowego brzmienia z wcześniejszych krążków, oddając się szalonemu, odrodzonemu rock'n'rollowi, czerpiącemu także z muzyki południowych Stanów. Słychać to już na samym początku płyty - nieśmiertelnym "Rocks Off" i zawrotnie szybkim "Rip This Joint". Potem dochodzą do tego jeszcze takie kawałki, jak "Happy" czy "Shine A Light", z bardzo dobrym solo gitary. Na albumie nie brakuje też wolniejszych numerów, np. "Casino Boogie" (świetny saksofon) czy nasyconych bluesem "Sweet Virginia", "Let It Loose" i oczywiście "Ventilator Blues". Załapały się nawet soulowe chórki, jak w klasyku "Tumbling Dice" czy stłumionym, korzennym "I Just Want To See His Face".

Misfits - "American Psycho" (13.05.1997)

Pierwszy od czternastu lat krążek punkowców z New Jersey. Po prawnych bataliach o prawa autorskie między Jerrym Only i Doylem Wolfgangiem von Frankensteinem a Glennem Danzigiem dwaj pierwsi wywalczyli zgodę do nagrywania pod starą nazwą. Wtedy wyszło na jaw, kto miał największy wkład w pisanie poprzednich kompozycji, bo "American Psycho" jest zwyczajnie kiepskie. Instrumentalny "Abominable Dr. Phibes" na otwarcie to gorzka pomyłka. Następne pięć utworów śmiało można połączyć w jeden, który i tak byłby średni. Spokojniejszy na wokalu singiel "Dig Up Her Bones" jeszcze się jakoś broni, podobnie jak typowo amerykańskie "Resurrection". Reszta brzmi jak jedno z wielu zdeformowanych oblicz post punka lat 90.

Mötley Crüe - "Girls, Girls, Girls" (15.05.1987)

Kalifornijczycy nie byli zbyt zadowoleni ze swojego czwartego krążka, ale i tak jest to jedna z najlepszych glam metalowych płyt w historii. Gniewne, obrazoburcze "Wild Side" wjeżdża z siłą osiemnastokołowca, a agresywne uderzenia w perkusję przypominają walenie młotem w pancerne szkło. Dalej jest objazdówka po klubach ze stripitizem; dzięki groove riffowi i tłustym rytmie numer tytułowy jest jednym z ciekawszych singli tamtego roku. Dalej jest jeszcze ociekające klawiszami i przesłodzonym wokalem "You're All I Need" i zabawowy "Sumthin' For Nuthin'", gdzie Mick Mars wykonuje kapitalną solówkę. Oprócz tego cwaniackie "Bad Boy Boogie" i "Five Years Dead", a dla oczekujących łyżeczki miodu zaskakująco uczuciowa "Nona.

Jędrzej Rakoczy

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Jubileusze albumów - II połowa maja! (felieton)Jubileusze albumów - II połowa maja!

Znowu bez żadnego debiutu, ale za to wszystkie wybrane płyty oznaczały nowy rozdział w twórczości każdego artysty. To, że zmiany nie zawsze były na lepsze, to już inna sprawa. czytaj cały felietion...

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część X. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część X.

W tej części kilka słów na temat albumu "Keeper Of The Seven Keys Part 1" grupy Helloween. czytaj cały felietion...

Forum

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.