Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Radek Żydonik

3 Października 2013

Radek Żydonik

Imię i nazwisko:
Radek Żydonik

Data urodzenia:
1975-02-28

Pseudonim szkolny:
Blues

Zespół:
Valdo

Funkcja w zespole:
śpiew / gitara

Nocą/porankiem uwielbiam słuchać...
Rano, jadąc do pracy zazwyczaj słucham Trójki, więc chłonę to, co tam zapodają. A nocą wolę posłuchać sobie ciszy - dzieciaki śpią, w końcu można odetchnąć (ewentualnie brzdąkam na gitarze)

Najbardziej inspiruje mnie...
Muzycznie chyba progresywna muzyka lat 60., 70. (ze współczesnych rzeczy długo Tool - ale się wyleczyłem). Poza muzyką, dobra książka, choćby taka jak "Wyspy Zaczarowane" Waldemara Łysiaka czy "Dwie Wiosny" Parandowskiego.

Ulubiona strona w internecie...
Internetowe forum miłośników Grecji (Grecja i Wyspy Greckie na gazeta.pl). Jeśli miałbym wybrać jakieś miejsce na świecie, gdzie miałbym spędzić resztę życia, byłaby to jakaś grecka wyspa. Amorgos, Patmos, Tilos... A że mieszkam w Gdyni i w Grecji bywam rzadko, to chociaż "wirtualnie" zaglądam do Hellady, śledząc wpisy innych greko-maniaków.

Koncert życia, na którym byłem/am...
13 sierpnia 1991 roku, Chorzów - koncert AC/DC. Piorunujące wrażenie :)

Chętnie wracam do kapeli, której słuchałem/am w młodości...
Do AC/DC :)

Na koncercie najlepiej czuję się...
Najpierw jest ucisk w dołku, ściśnięte gardło... Później światła-pstryk, hi hat nabija na trzy, gitary smażą się w głośnikach. I lecę w kosmos. Jest pięknie.

Nie lubię rozmawiać o...
sobie

Ulubiona książka...
Chyba najwięcej razy przeczytałem "Pana Żniw" Thomasa Tryona. Doskonałe studium ogarniętej pogańską obsesją społeczności małego miasteczka. I człowiek - szczęśliwy ojciec i mąż, który nagle staje nad przepaścią. Genialna rzecz. To chyba jedyna książka Tryona przetłumaczona na język polski.

Chciał(a)bym, aby muzyka tworzona przeze mnie...
Chciałbym, żeby to, co robię zawsze płynęło z wewnętrznej potrzeby. Nic na siłę. Żadnego spinania się - bo trzeba. Dlatego teraz zrobiliśmy sobie z Valdo krótką przerwę.

Chciał(a)bym zagrać...
Chciałbym znów grać solówki na basie w nieistniejącej od lat, zwariowanej kapeli Bartex Gwiazdor i Zdechłe Koty.

Moje 18-te urodziny...
Strasznie kołysało... choć nie byłem na statku.

Plany na najbliższy czas...
No nie wiem... brzdąkam sobie, nucę jakieś smętne melodie, notuję... szukam kursu na jakąś muzyczną przystań... a kompas kręci piruety. I tak czekam aż się zatrzyma.

Zaczęłam(ąłem) śpiewać/grać gdy...
Wszystko zaczęło się w Morągu. Miałem jakieś 13 lat. Podwórko pełne dzieciaków. Gramy w noża, w kapsle, rozbijamy sobie nosy... i wszyscy słuchamy AC/DC. To chyba wzięło się stąd, że jeden ze starszych kolegów wyemigrował z rodzicami do Australii i zaczął słać morąskim kumplom płyty AC/DC, zresztą wyjątkowe rarytasy, bo wydania australijskie - różniły się okładkami, czasem miały bonusowy numer. Na słuchaniu się nie skończyło. Zaczęły się podwórkowe koncerty. Starszy o kilka lat Marek Białek siadał pod blokiem na skrzynce elektrycznej (trupia czacha i piorun na tabliczce) i na pudle wygrywał ejsidisowskie standardy. Szła jakaś fraza, a za nią pytanie - Co to jest? I grad odpowiedzi - Let There Be Rock, High Voltage, Show Business, TNT. Do dziś pamiętam scenkę z końca lat osiemdziesiątych, kiedy do Morąga zajechał niejaki Łydo - ów emigrant z Australii, skądinąd świetny gitarzysta. Razem z Markiem Białkiem dali wtedy akustyczny koncercik na podwórku. Łydo walił na pudle solówki Angusa Younga - wszystko jota w jotę, doskonałe. A myśmy sobie wtedy grali w noża... i tak sobie pomyślałem - czemu samemu nie spróbować?

Humor najbardziej poprawia mi...
Jak sobie przypomnę podwórkowe czasy, ale potem wylezie zza bloku jakiś osiwiały kolega... i się dziwnie czuję :)

W mojej muzycznej karierze najlepiej wspominam...
Jak zrobię karierę to odpowiem :) Ale niech będzie... pamiętam duży koncert w Olsztynie (grałem wtedy na basie ze Zdechłymi Kotami). Zapowiedziałem przez mikrofon, że za moment skaczę ze sceny i uprzejmie proszę o złapanie mojego cherlawego (wówczas) cielska. Skoczyłem. Złapano mnie i wyrzucono na scenę. A wtedy złapał mnie ochroniarz - Wypieprzaj! - krzyczy i spycha mnie w publikę. - Ale ja gram w tej kapeli! - tłumaczę. - Gówno mnie to obchodzi, nie wolno skakać! - Ale on tu gra! - wrzeszczy Bartek. - I co z tego! - na to ochroniarz. No cóż - chłop miał rozkaz: nie wpuszczać! To nie wpuszczał. Nikogo. Ale w końcu, po interwencji strażaka, dał się przekonać...

Polską scenę muzyczną oceniam...
Jak wszędzie - są rzeczy fajne i niefajne. A najciekawsze jest to, że to, co dla mnie jest niefajne - jest fajne dla innych.

Kiedy muszę rano wstać a nie chce mi się...
Wstawanie to dramat, szczególnie, że muszę obudzić dzieciaki, które mają jeszcze bardziej zaklejone oczy ode mnie. Pełnię niewdzięczną rolę domowego budzika. Kiedyś wyrzucą mnie przez okno...

Moje motto życiowe...
Motta? Są dobre na wieśniackie pocztówki.

« Zakk Hyde Kuba Morawski »
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Szukamy współpracowników!

Lubisz muzykę?
Internetowy serwis muzyczny Rock Magazyn poszukuje nowych współpracowników! Szukamy osób chcących pisać newsy, recenzje, artykuły oraz tworzyć największą bazę muzycznych materiałów, a także pomagać nam w tłumaczeniu materiałow z języka angielskiego na polski.

Robisz dobre zdjęcia?
W dalszym ciągu poszukujemy osób które chciałby przygotowywać fotorelacje z koncertów.

Szczegóły w dziale rekrutacja
Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.