Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


CETI „Brutus Syndrome”

13 Listopada 2014

Nie można ostatnio narzekać na brak świetnych, klasycznych płyt heavy metalowych. Kilku mistrzów gatunku przypomniało sobie, jakie składniki i ich proporcje są potrzebne, by zagnieść i upiec dobry chleb, którym nasyci się metalowa brać. CETI doskonale wpisuje się w ten trend. Kolejny zasłużony band nagrywa album pełen mocy i wigoru, świadczący o witalności gatunku. Na swoim najnowszym krążku zespół połączył siłę heavy metalu z power metalowym rozmachem i odrobiną dźwiękowej magii, co w zestawieniu z klasycznymi tekstami dało piorunujący efekt. "Brutus Syndrome" to dla fanów heavy metalu doskonały kąsek, choć jestem przekonany, że płyta może przypaść do gustu także tym, którzy niekoniecznie kłaniają się na co dzień Judas Priest czy Helloween.

Czasem z tego typu produkcji wieje nudą, sztucznością, niepotrzebnym zadęciem. Tym razem już od otwierającego album "Fight to Kill", który uderza w nas z wielką siłą, a jednocześnie oczarowuje rozmachem, wiemy, że będzie dobrze. Zespół podaje nam często szybkie metalowe galopady ("Wizards of the Modern World" lub "The Evil and the Troy" ) - tutaj moc riffów podkreślana jest przez dźwięk klawiszy, które choć z pozoru nieśmiało przygrywają w tle, tak naprawdę dolewają oliwy do gitarowego ognia. Zdarza się, że riffy wydają się nowocześniejsze, są bardziej "rwane", jak w "Devil Made Me Do It" lub w "Second Sin", gdzie klimatyczny wstęp poprzedza podany z nerwem motoryczny cios gitar. Nie brak tu stadionowych hymnów, z przebojowymi refrenami i skrzącymi się od emocji solówkami Bartka Sadury ("Masters of Dull"). "Somethin' More" z kolei wpisuje się znakomicie w kanon konstrukcji metalowej ballady - od gitarowego, nastrojowego wstępu, po melodyjną pierwszą część i "podgrzanie" atmosfery w części drugiej. Wyszło niezwykle przekonująco, archetypiczne wręcz i po prostu z nerwem.

To co najlepsze zespół zostawia - przynajmniej moim skromnym zadaniem - na finał. Kawałek tytułowy to prawdziwy hymn, w którym gitary prą do przodu z siłą maszerującej armii, a całość posiada tyleż mocy, co i wdzięku. Szczególne brawa należą się tu za wpadający w ucho epicki refren. Natomiast "Run to Nowhere" to popis umiejętnego budowania nastroju - w parze idą tu z sobą "człapiący riff" i dodające mocy oraz "złowieszczości" klawisze. Zresztą cichą bohaterką na tej płycie jest właśnie Maria "Marihuana" Wietrzykowska i dla niej ukłony.

Precyzyjna, mocna sekcja. Ciężkie, szybkie, ale i odpowiednio zróżnicowane riffy gitar. Wciąż pełen pasji wokal Grzegorza Kupczyka. Płyta jest doskonałym nawiązaniem do klasycznych metalowych patentów ostatnich dekad, ale podanych w sposób, który nie świadczy o jakimś nostalgicznym przywiązaniu do czasów zaprzeszłych. "Brutus Syndrome" to płyta, którą można postawić obok nagrań największych tuzów, by przekonać się, że Polacy nie odstają od światowej czołówki. To też znakomita wizytówka na 25-lecie działalności. Jeśli w jakimkolwiek podsumowaniu najlepszych tegorocznych wydawnictw heavy metalowych nie znajdziecie najnowszego albumu zespołu CETI, znak to, że albo zadziałał złośliwy chochlik drukarski, albo listę przygotowali głusi.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 1/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
1/5 (1)
dodajdo

Komentarze

45ja

19:37, 21-11-2015 | zgłoś

Cenię Kupczyka i jego wkład w Polski metal , ale ta jego płyta szczerze jest cienka , moja ocena : 1

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
3.11.2014

Wydawca:
Metal Mind Productions

Lista utworów:

1. Fight To Kill
2. Wizards Of The Modern World
3. Devil Made Me Do It
4. Masters Of Dull
5. The Evil And The Troy
6. The Song Will Remain
7. Somethin' More
8. Second Sin
9. Sons Of Brutus
10.Run To Nowhere

Informacje o wykonawcy

CETI

Inne recenzje płyt wykonawcy

CETI - Snakes of Eden
CETI „Snakes of Eden&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Kamil Pietrzyk
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.