Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


The Decemberists „What a Terrible World, What a Beautiful World”

28 Stycznia 2015

Jak pomysłowy jest zespół, który było stać na tak niedzisiejsze posunięcie, jak wydanie na CD i winylach osiemnastominutowego singla ("The Tain" w 2004 roku)? Myślę, że na tyle, by nie umieszczać go w pojemnym ilościowo, ale ubogim w kreatywność i jakość worku z etykietą "indie pop". Tak właśnie wydawcy czy niektórzy dziennikarze usiłują sklasyfikować wyczyny The Decemberists. Na szczęście zespół z Portland robi im psikusa i sprytnie wymyka się prostym szablonom.

"What a Terrible World, What a Beautiful World" to siódmy longplay w karierze Amerykanów. Trzeba oddać, że płyta jest bardzo konsekwentnie poprowadzona pod względem stylistycznym. Rozpoczyna się od wymownego tytułem "The Singer Adresses His Audience". Rzeczywiście, ten ascetyczny w brzmieniu utwór doskonale zapowiada całość i zaprasza słuchaczy do świata autorów. Rozpoczyna się leniwie, doskonale wzrasta w końcówce z chórami i gitarowymi solówkami sprawiającymi wrażenie nagrania "live". Następnie mamy zakorzenione w latach siedemdziesiątych "Cavalry Captain" i "Philomena", co jest zasługą kapitalnej pracy wystylizowanych na tamtą epokę kobiecych wokali i sekcji rytmicznej. Słaby w porównaniu z całym materiałem okazuje się wpadający w ucho singiel "Make You Better". Jego udane sformatowanie na masowe, radiowe potrzeby wydaje się być tu główną zaletą.

Po "Make You Better" zaczyna się zdecydowanie bardziej zwarta, przemyślana i ambitniejsza część albumu. "Lake Song" to folkowa ballada z nadającą jazzowy wręcz sznyt sekcją rytmiczną. "Till' The Water's All Long Gone" to kompozycja bardzo dojrzała, stawiam, że pisana pod wpływem inspiracji bluesowych. Przewodni gitarowy motyw brzmi tu jak wspólne dokonania J.J. Cale'a i Erica Claptona. Świetnie sprawdzają się też folkowa "Carolina Low" - przytłumiona, mroczna i minimalistyczna. Zaś po "Better Not Wake The Baby" przestały mnie dziwić komentarze irlandzkich fanów zespołu z for internetowych, dopraszających się więcej koncertów w ich rejonach geograficznych. Ten utwór, podobnie jak szantowy "Anti-summer Song" to mocne odwołanie do najlepszych tradycji rocka celtyckiego.

Ozdobą albumu jest akustyczne "12/7/12", odnoszące się do tragicznej strzelaniny w szkole podstawowej w Newtown,w której zginęło 20 dzieci i 6 pracowników. Prosta, zagrana na "pudle" ballada z werblem w tle, w towarzystwie lirycznej harmonijki. I poruszający - w kontekście opisywanych niebezpośrednio wydarzeń - tekst, kończący się słowami "Oh my God/what a world you would make here/what a terrible world/what a beautiful world".

- Pod pewnymi względami ten album powstawał przez cztery lata. Nie zawiesiliśmy działalności, a po prostu mieliśmy tyle czasu ile chcieliśmy. Bez żadnego harmonogramu, trasy czy oczekiwań - podkreślił po wydaniu albumu Colin Meloy, frontman, wokalista i główny autor tekstów The Decemberists. To słychać - album jest wycyzelowany, pełen energii, witalności i - po prostu - bardzo dobrze brzmi. Muzyki nie zrewolucjonizuje, świata nie zawojuje, ale na wciąż ciemne i przydługawe wieczory będzie jak ulał.

Maciej Madey

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
20.1.2015

Wydawca:
Capitol / Rough Trade

Lista utworów:

1. The Singer Addresses His Audience
2. Cavalry Captain
3. Philomena
4. Make You Better
5. Lake Song
6. Till the Water's All Long Gone
7. The Wrong Year
8. Carolina Low
9. Better Not Wake the Baby
10. Anti-Summersong
11. Easy Come, Easy Go
12. Mistral
13. 12/17/12
14. A Beginning Song

Informacje o wykonawcy

The Decemberists

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.