Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Tune „Identity”

12 Lutego 2015

Intro do nowego albumu Tune zapowiadało coś alternatywnie progresywnego i przyciężkiego. Szczęśliwie prawdą jest, że nie należy sądzić książki po okładce, a płyty po jednym utworze. Powstały w 2008 roku art-rockowy polski zespół Tune zdołał już nieco okrzepnąć na rynku muzycznym. Jednak zamiast paść ofiarą syndromu drugiej płyty, muzycy nie osiedli na laurach po dobrym przyjęciu "Lucid Moments" . Ich nowy krążek "Identity" to twór dojrzały, pełen energii i ognia.

Wiele zespołów zapomina, że tekst tworzy przynajmniej połowę dobrego utworu. Tune nie robi tego błędu, starannie dobierając nie tylko każdą nutę, ale i poszczególne słowa, tworząc teksty, które coś znaczą. A muzyka? Panowie porzucili akordeon, zostało w nich jednak trochę melancholii z czasów debiutanckiego "Lucid Moments". Ale jest tu też budowanie napięcia, trochę mroku, i bardzo przyjemny pazur, który powoduje, że dochodząc do ostatniego utworu, automatycznie włącza się płytę od początku. Trzy razy to minimum odsłuchań, żeby móc odkryć większość zawartych na "Identity" smaczków. Niektóre solówki gitarowe Adama Hajzera mogłyby spokojnie robić za osobne utwory, a bas Leszka Swobody i perkusja Wiktora Pogody prawdopodobnie na długo zapadną w pamięć sąsiadom, bo i trudno słuchać tej płyty po cichu. "Identity" Tune ma w sobie i coś z twórczości zespołu Sixx A.M. (z samobójczą drapieżnością Nikkiego Sixxa) i z Blue October (gdzie nawet depresja potrafi być krzykliwa). Wokal Kuby Krupskiego, wahający się od szeptu po krzyk właśnie, w bardzo atrakcyjny sposób dopełnia resztę zespołu.

Na płycie szczególnie wyróżniają się takie utwory jak eklektyczny i melancholijny "Live to work to live", ironiczny i nieco agresywny "Trendy Girl" czy mocno niepokojący "Crackpot". "Live..." to nieodrodna córka "Mother's Little Helper" Stonesów; w końcu nie od dziś wiadomo, że zestaw odpowiednich tabletek rozwiązuje wszelkie problemy i pozwala dotrwać do końca dnia. "Trendy Girl" pod przykrywką psychodelicznych dźwięków zagląda na parkiety dzisiejszych klubów, dość trafnie podsumowując księżniczki butików i gwiazdki jednej nocy słowami: She's stressed, depressed, well-dressed. Nobody's got to know. Welcome to the fashion show. Natomiast "Crackpot" to odbicie tego, co o płycie piszą sami jej autorzy: wystawia rachunek społeczeństwu z jego kłamstwami, bezdusznością i powolnym rozpadem wartości.

Jest wiele niezłych polskich zespołów, ale podczas słuchania Tune naprawdę trudno uwierzyć, że nie zaczynali jako garażowy zespół gdzieś za oceanem. Panowie prezentują zupełnie inny poziom od naszego podwórkowego rocka. Nie tylko mają talent i niezwyklą umiejętność zgrania się w jedność, ale też ucho do tego, jak robi się dobrą, międzynarodową muzykę. Angielskie teksty dają nadzieję, że łódzki zespół stanie się jednym z bardziej rozpoznawalnych polskich towarów eksportowych i wkrótce nie tylko my ich usłyszymy, ale usłyszy o nich cały świat.

Anna Szumacher

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 5/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
5/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
14.11.2014

Wydawca:
Dust On The Tracks

Lista utworów:

1. On
2. Live to Work to live
3. Disposable
4. Change
5. Trendy Girl
6. Deafening
7. Crackpot
8. Suggestions
9. Sheeple
10. Off

Informacje o wykonawcy

Tune

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.