Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Uli Jon Roth „Scorpions Revisited ”

7 Marca 2015

Scorpions. Zapewne gdyby ktoś miał podać tytuł pierwszej piosenki, która przyjdzie mu na myśl po usłyszeniu nazwy, to padłyby nazwy takich hitów jak "Wind Of Change", "Still Loving You", "Always Somewhere", "Where The Smoke Is Going Down", itd. Jest to zupełnie zrozumiałe. Są to wielkie hity, które wywindowały Niemców na pozycję wielkich gwiazd stadionowego rocka. Klaus Meine oraz Rudolf Schenker od zawsze przejawiali wielki talent do tworzenia zapadających w ucho melodii, i nieważne, czy mówimy tu o utworze rockowym czy o balladzie poruszającej serca. W tym roku ukazał się ich najnowszy album, który jednakże jest daleki od rewelacji. Ballady są przelukrowane, a utwory z pazurem mają za mało pazura.

Muszę szczerze przyznać, że nie należę do wielkich fanów Scorpions, a moje podejście do ich twórczości jest bardzo reakcyjne. Uważam, że złoty okres Niemców przypadał na lata siedemdziesiąte, gdy na gitarze wymiatał u nich blondwłosy niemiecki Hendrix - Uli Jon Roth. Roth opuścił zespół z powodu różnic artystycznych. Nie odpowiadało mu właśnie to dążenie Meinego i Schenkera do popularności i sukcesów komercyjnych. Po raz ostatni zagrał na udanym albumie "Taken By Force", na którym pożegnał się z kolegami i fanami nieco złośliwym utworem "I've Got To Be Free". Oczywiście wraz z Rothem powstawały wielkie hity zespołu i piękne ballady (jak "In Trance", "We'll Burn The Sky" czy napisany przez Rotha "Yellow Raven"), jednakże "przeciętny słuchacz" kojarzy głównie te utwory, które wymieniłem na początku.

Dziś Uli Jon Roth powraca z nowym wydawnictwem, w którym sięga do złotych lat Scorpionsów, biorąc na warsztat utwory z czterech nagranych z nimi płyt ("Fly To The Rainbow", "In Trance", "Virgin Killer", "Taken By Force" - pojawia się też utwór publikowany na koncertówce "Tokyo Tapes" - "All Night Long"), moim subiektywnym zdaniem - najlepszych albumów z całej wieloletniej działalności zespołu. Na pewno wielką zaletą "Scorpions Revisited" jest skupienie się Rotha na gitarowym czarowaniu i odpuszczenie sobie śpiewania. Jest to bardzo dobry krok, ponieważ Roth jest wybitnym gitarzystą, ale koszmarnym wokalistą, co udowadniał na płytach Scorpions, a zwłaszcza na solowych albumach nagrywanych pod szyldem Electric Sun. Na "Scorpions Revisited" wspomagają go może i mało znani muzycy, ale wywiązujący się ze swoich obowiązków: Nathan James (śpiew), Jamie Little (perkusja), Ule W. Ritgen (gitara basowa), Niklas Turmann (gitara, śpiew), Corvin Bahn (klawisze, śpiew) i David Klosinski (gitara). Od strony wokalnej może i nie usłyszymy tutaj tak potężnego i z miejsca rozpoznawalnego głosu jak u Klausa Meinego, ale z pewności nie dochodzi tu do profanacji. Głównym aktorem jest tutaj gitara, która przyćmiewa pozostałe instrumenty.

Gdzieniegdzie Uli Jon Roth zdaje się wzbogacić pierwowzory. Robi to głównie w utworach, których był kompozytorem. Idealnem przykładem jest otwierający album "The Sails Of Charon", który w porównaniu z oryginałem jest dwa razy dłuższy. Gdy słucha się znakomitego oryginału, to jest wyczuwalne, że utwór jest przycięty, że przydałoby się jeszcze jedno odjechane solo, że pewnie pierwotne wersje Rotha były za długie, zbyt złożone, i trzeba było ciąć. Nie zdziwiłbym się gdyby tak było. "Łodzie Charona" w nowej aranżacji zyskują zdecydowanie i można dzięki temu dać się ponieść ośmiominutowemu orientalnemu klimatowi dźwięków wygrywanych przez "niebiańską gitarę". Podobnie gitarzysta poszalał wydłużając o drugie tyle "Dark Lady", w którym można posłuchać gitarowych zabaw efektami oraz rozbudowane solo, w którym Roth zdaje się przez chwilę cytować klasyk Rainbow - "Catch The Rainbow". Pomimo lat czuć nieprzemijalny u Rotha wpływ Jimiego Hendrixa. Rozbudowany wstęp do "Polar Nights" jest na ten przykład hołdem oddanym bogu gitary, podobnie jak wibrujące, wajchowane solówki. Najbardziej chyba hendrixowski ze wszystkich numerów Rotha "Hell-Cat" w nowej odsłonie nie traci niczego z ducha lat siedemdziesiątych, podobnie jak kompletnie "odjechany" "Drifting Sun" z płyty "Fly To The Rainbow". Oczywiście nie tylko autorskie numery Rotha są rozbudowywane. Idealnym przykładem jest "We'll Burn The Sky", w którym Roth zachwyca wirtuozerskimi, neoklasycznymi popisami.

Można sobie zadać pytanie, czy nagrywanie takich płyt, odgrzewających kotlety, ma sens. W przypadku "Scorpions Revisited" jest to zupełnie uzasadnione. Uli Jon Roth był bardzo ważnym ogniwem składu Scorpions, ale był też bardzo dużą indywidualnością, podobnie jak Klaus i Rudolf, którzy byli i są do dziś liderami zespołu i głównymi kompozytorami. Toteż hendrixowe szaleństwa Rotha musiały zostać poddawane ograniczeniom. Teraz Roth po latach mógł sobie zrobić z tymi utworami co mu się podobało i trzeba przyznać, że nie zepsuł tych utworów, choć jest wręcz pewne, że wielcy fani Scorpions, którzy nie wyobrażają sobie ich utworów bez głosu Klausa Meinego będą psioczyć. Miłośnicy umiejętności Uricha Jona Rotha, którzy słuchając płyt Scorpions mieli wrażenie, że nie pokazał tam wszystkiego, co mógł i chciał pokazać, będą słuchali "Scorpions Revisited" z niekłamaną przyjemnością. I to dla nich został nagrany ten dwupłytowy wspominkowy album.

Kamil Pietrzyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
10.2.2015

Wydawca:
UDR Music

Lista utworów:

1. The Sails of Charon
2. Longing For Fire
3. Crying Days
4. Virgin Killer
5. In Trance
6. Sun In My Hand
7. Yellow Raven
8. Polar Nights
9. Dark Lady
10. Catch Your Train
11. Evening Wind
12. All Night Long
13. We’ll Burn The Sky
14. Pictured Life
15. Hell-Cat
16. Life’s Like A River
17. Drifting Sun
18. Rainbow Dream Prelude
19. Fly To The Rainbow

Informacje o wykonawcy

Uli Jon Roth

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.