Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


The Vaccines „English Graffiti”

3 Czerwca 2015

The Vaccines powstało w 2010 roku. I od razu zaczęło budować swoją pozycję na rynku indii rocka z przytupem. Debiutancki album Brytyjczyków został uznany za jeden z najlepszych debiutów roku, trafiając na 4 miejsce UK Albums Chart. Wylansował przy tym kilka hitów (chociażby "If You Wanna"), które fanom gatunku od razu przypadły do gustu. O niemałym sukcesie grupy świadczy także kontekst, w jakim się pojawiali na scenie: otwierali koncerty dla takich artystów jak The Rolling Stones, Arcade Fire, Arctic Monkeys, Red Hot Chili Peppers czy Muse.

Fenomen The Vacinnes jest bardzo ciekawy, bo tak naprawdę Panowie nie zaimplikowali na swoich płytach niczego, co by nie było testowane na rynku muzycznym już od bez mała 30 lat. Maksymalnie przesterowane gitary, proste riffy powtarzające się co piosenkę, tyle że w innej konstelacji, dodanie do brudnych gitarowych brzmień powiewu elektroniki, inspiracje popem, itd. Jednak coś sprawiło, że ten młody zespół podbił świat niezależnego rocka w błyskawicznym tempie. Co? Bez wątpienia atutem The Vaccines jest łatwość, z jaką przychodzi im tworzenie kawałków o potencjale hitu. Ich piosenki są lekkie, melodyjne i łatwo wpadają w ucho. Także teksty nie przytłaczają słuchaczy zbyt intensywną dawką głębokich przekazów. Jednocześnie muzyka daje wrażenie spontaniczności, świeżości i autentyczności - czuć, że nie została nagrana ,,na prędko'', przeciwnie - została przemyślana i dopracowana, oczywiście odpowiednio do możliwość postpunkowo-garażowego bandu. Zatem muzyka idealna do zabawy przy pincie dobrego lagera. Czy nowy album kontynuuje obraną ścieżkę?

The Vaccines na czas realizacji płyty porzucili deszczowy Londyn i przenieśli się do Nowego Jorku. Zapewne wynikało to z wyboru producenta płyty - Dave'a Fridmana, który z muzyką spod znaku indii ma do czynienia nie od dziś (współpracował chociażby z The Cribs przy ich niedawno wydanym albumie, czy też z The Flaming Lips, Tame Impala, Sleater-Kinney's). Ponadto za studyjne opracowanie albumu odpowiedzialny był Cole Greif-Neill, dawny członek zespołu Ariel Pink's Haunted Graffiti. Obaj współtwórcy bez wątpienia otworzyli i zróżnicowali brzmienie zespołu, co da się odczuć na nowej płycie.

Płytę otwiera kawałek "Handsome", grany jako zwiastun albumu już od stycznia 2015 (chociaż oficjalne wydanie miało miejsce dopiero w marcu) i tym samym, już dobrze zadomowiony w co lepszych polskich rozgłośniach. Utwór bez wątpienia nadaje się na promo: jest energetyczny, rytmiczny, a przez środek przeplata się dobrze wkomponowany riff, dzięki któremu The Vaccines staje się łatwiej rozpoznawalny. Kolejny numer, "Dream Lover", opowiada o uczuciu, które dopada człowieka, gdy ten idzie do domu nie dokładnie z tą osobą, z którą by pragnął. Oddając głos wokaliście i frontman'owi grupy Justinowi Hayward-Youngowi: "I think that's the biggest song we've ever written. (...) It's like a monster to me in my head". Rzeczywiście w utworze można wyczuć nutkę emocjonalnego napięcia, by nie powiedzieć nawet balladowego patosu.

W kolejnym, "Minimal Affection", szybko odnajdujemy trochę więcej lekkości w melodii, pojawia się też spora doza sampli stricte elektronicznych, przypominając nam, że mamy do czynienia nomen omen z muzyką alternatywną. Utwór "20/20" prezentuje ciekawe połączenie ostro brzmiącej punkowej gitary i bardzo popowej melodii. Początek "(All Afternoon) In Love" zaczyna się dość poważnie - od intro wystukanego na pianinie. Nastrojowy klimat utrzymuje się przez całą piosenkę, min. za sprawą monotonnej perkusji w tle, łagodnej gitary, przepuszczonej przez efekt wah-wah i delikatnej partii basu. W dość spokojnej konwencji utrzymane są też kolejne utwory, tj. "Denial", "Want U So Bad" (piosenka, o której Justin mówi jako o swojej najlepszej próbie bycia sexy), "Maybe I Could Hold You". Jedną z inspiracji zespołu, która się tu nasuwa wydaje się być Blur, w innych miejscach można by wymienić Arctic Monkeys, Kasabian, The Strokes, Miles'a Kane'a. Trochę więcej energii, tak typowej dla wcześniejszych płyt The Vaccines odnajdujemy jeszcze w "Radio Bikini", które Justin określił jako odpowiedź na "Holiday In Cambodia" zespołu Dead Kennedy. Nie jest to zatem piosenka o fancy wakacjach na plaży, gdyż kawałek odnosi się do zbombardowania atolu Bikini (Wyspy Marshalla) po II wojnie światowej.

Sumując, płyta "English Graffiti" jest znacznie spokojniejsza, czy nawet poważniejsza, od poprzednich albumów grupy. Z pewnością słychać tu mocne wpływy muzyki popularnej, twórcy wskazują także na inspiracje hip-hopowe. Płyta jest bogatsza brzmieniowo, co pokazuje, że zespół cały czas szuka swojej drogi, a może nawet dojrzewa (w końcu tworzą go całkiem jeszcze młodzi ludzie). Sam Justin Hayward-Young określił zamysł stworzenia płyty w bardzo prosty sposób: "We wanted to make something that sounds amazing next year but terrible in 10 years!". W wywiadzie dla SPIN przyznaje również, że grupa zamierza pójść w kolejnych latach bardziej popową ścieżką. Miejmy nadzieję, że nie zaszkodzi to ogólnej wizji zespołu, który jakby nie było, stał się znaczącym elementem sceny niezależnego rocka.

Zespół rusza z trasą koncertową już w czerwcu, zaczynając od USA. Kilka tygodniu później pojawi się w Europie. Odwiedzi także Polskę, w nie byle jakiej oprawie, bo na Open'er Festival'u w Gdyni, w towarzystwie równych sobie gwiazd. Dalej Panowie będą kontynuowali swoją podróż do takich zakątków jak Japonia, Australia czy Kanada, więc bez wątpienia o nowej płycie The Vaccines usłyszy cały świat.

Martyna Kucińska

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
25.5.2015

Wydawca:
Columbia Records

Lista utworów:

1. Handsome
2. Dream Lover
3. Minimal Affection
4. 20/20
5. (All Afternoon) In Love
6. Denial
7. Want You So Bad
8. Radio Bikini
9. Maybe I Could Hold You
10. Give Me a Sign
11. Undercover

Informacje o wykonawcy

The Vaccines

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.