Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Chris Cornell „Euphoria Mourning”

2 Września 2015

Lada moment światło dziennie ujrzy kolejna, już czwarta, solowa płyta Chrisa Cornella. Album zatytułowany "Higher Truth" planowo ma pojawić się w sklepach 18 września. Wokalista Soundgarden postanowił nam umilić czas oczekiwania na owe nagrania wznowieniem swojego debiutanckiego dzieła z 1999 roku. Płyta "Euphoria Morning" ukazuje się z zawartością niezmienioną, doskonale znaną, ale wydaną tym razem pod tytułem... "Euphoria Mourning". Bez względu na liternictwo warto pochylić ucho nad muzyczną zawartością krążka, bo to prawdopodobnie najlepsze solowe dzieło Cornella. Późniejsze płyty bywały może i bardziej różnorodne, ale mniej spójne (wydana w 2007 "Carry On"), albo można je było w życzliwszym ujęciu uznać co najwyżej za ciekawostkę (wyprodukowana przez Timbalanda "Scream" z 2009).

"Euphoria Mourning" to rzecz przemyślana, chwytliwa, a jednocześnie niebanalna. Jeśli Cornell często wspomina w wywiadach, że największą inspiracją dla niego są od lat The Beatles, Led Zeppelin i wczesne, psychodeliczne wydanie Pink Floyd, to na pierwszym solowym krążku artysta zawarł wiele z muzyki swych idoli. Podobne klimaty znaleźć można już było w bardziej balladowych fragmentach dwóch ostatnich albumów, nagranych przed rozpadem Soundgarden. "Euphoria Mourning" to bowiem w przeważającej mierze płyta akustyczna, miejscami niemal folkowa, ale jednocześnie nie pozbawiona mocy - nie liczonej może rozkręconymi na full wzmacniaczami, a nośnością generowanych dźwięków i przeszywającym wokalem Cornella.

Singlowe "Can't Change Me" intryguje monotonnym, ale wciągającym wstępem basu i orientalnie pobrzmiewającym motywem gitary, by urzec nas ostatecznie bujającym rytmem i melodyką. Elektryczne gitary pojawiają się na płycie z rzadka, dodając trochę mocy, ale nie ma tu mowy o grungowym uderzeniu ("Mission" i "Wave Goodbye"). Nie brak na albumie klimatu lat 60. i beatlesowskiej wręcz melodyki ("Flutter Girl"). Nietrudno na akustycznym albumie o nudę, tutaj jednak udaje się jej uniknąć, bo balladowe kawałki albo napędza przenikliwy głos Cornella ("Preaching The End of the World"), albo zagrywka akustycznej gitary, która od razu chwyta nas za serce ("Follow My Way").

Chris udowadnia tutaj, że folkowo nie musi oznaczać grzecznie i zachowawczo. Kawałkom takim jak "Sweet Euphoria" czy "Pillow of Your Bones", mimo melancholijnej zadumy, nie brak też ikry i chwytliwości. A gdy dodamy do tego lekko odjechane, psychodeliczne zacięcie ("Moonchild" i "Steel Rain") otrzymujemy całość, która choć odmienna stylistycznie od grup, w których Cornell się udzielał, może się równać z najlepszymi dokonaniami Soundgarden i Audioslave.

Poszukiwania nowych dróg - także te nietrafione - powinny cechować prawdziwych artystów. Cornell pozwalał sobie na wzloty i zniżki formy. Płyta "Euphoria Mourning" jest jednym z artystycznych szczytów Chrisa i jedną z tych płyt lat 90., o której warto wciąż pamiętać, i którą słucha się wciąż z dużą satysfakcją.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 4/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
4/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
14.8.2015

Wydawca:
Universal Music Group

Lista utworów:

1. Can't Change Me
2. Flutter Girl
3. Preaching The End Of The World
4. Follow My Way
5. When I'm Down
6. Mission
7. Wave Goodbye
8. Moonchild
9. Sweet Euphoria
10. Disappearing One
11. Pillow Of Your Bones
12. Steel Rain

Informacje o wykonawcy

Chris Cornell

Inne recenzje płyt wykonawcy

Chris Cornell - Carry On
Chris Cornell „Carry On&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Ewa Chowańska
Chris Cornell - Higher Truth
Chris Cornell „Higher Truth&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Paweł Lach
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.