Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Foals „What Went Down”

7 Października 2015

Kiedy otwierająca nową płytę FOALS piosenka powitała mnie cudownie histerycznym i niepokornym wokalem Yannisa Philippakisa, ubranym w dynamiczną, garażową i lekko niepokojącą muzyczną oprawę, byłem już spokojny o ich nowe dzieło. Najważniejsze jednak, że po tym trzęsieniu ziemi poziom już nie opadł (prawdą jest też to, że nie sięgnął wyżyn), choć zmieniały się na "What Went Down" muzyczne klimaty. Przystępne i wysmakowane, popowe i alternatywne, proste i złożone zarazem. Łączenie przeciwstawnych biegunów w zwartą całość, to sztuka, którą Brytyjczycy widać opanowali w stopniu nieprzeciętnym. A przecież po znakomitej płycie "Holy Fire" mogło im się zdarzyć dzieło słabsze. Nic z tych rzeczy jednak.

Wspomniany wyżej wstęp w postaci utworu tytułowego nie daje dobrego obrazu całości. Na albumie przeważają piosenki bardziej kameralne, refleksyjne, spokojne, ale w żadnym wypadku nie mdłe - przede wszystkim za sprawą ich melodyki, lekko tanecznego rytmu i przemyślanej, ale nie przekombinowanej aranżacji. Dostajemy piosenki złożone ze znanych elementów - tu gitary, tam bas, sporo elektroniki do smaku - a jednocześnie wykorzystanych przez FOALS w bardzo charakterystyczny, czasem zaskakujący sposób. Oni po prostu mają swój rozpoznawalny styl i są oryginalni.

Można powiedzieć, że to kawałki, jakich wiele na indie pop/rockowych listach. Aż tu nagle naszą uwagę przykuwa prosta, a zarazem intrygująca melodyka refrenu ("Birch Tree"), szorstki, wrzaskliwy wokal Philippakisa ("Mountain at My Gates") lub hipnotyczny rytm i magiczne dźwięki klawiszy ("Albatross"). Zespół lubi odpłynąć - a słuchacz wraz z nim - w oniryczną, rozmarzoną sferę, jak to się dzieje z "Give It All" czy "Lonely Hunter". Bywa też skoczniej, radośniej, ale i tak z pewnym odjazdem, szczyptą psychodelii ("Night Swimmers"). Kto zaś woli FOALS w mocniejszym, brudniejszym wydaniu, temu z pewnością spodoba się elektroniczny, a równocześnie ewidentnie rockowy, z potężnym basem, wwiercający się w nasz umysł utwór "Snake Oil". I jeśli wstęp w postaci kawałka tytułowego mógł powalać, tak i na koniec mamy wyrazisty akcent. "A Knife in the Ocean", z sennym preludium, unoszący nas na falach dźwiękowego oceanu, cudownie mglisty, może się naprawdę podobać.

Chyba brak tutaj indie popowych przebojów na miarę doskonałych "My Number" czy "Inhaler" z poprzedniej płyty. No cóż, nie przebili swego ostatniego dzieła, nagrali tylko płytę równie, a raczej prawie tak samo dobrą. I nawet jeśli nowy album nie jest genialny, to muzyczna zawartość spokojnie wystarcza, by "What Went Down" kandydowała do miana jednego z najciekawszych wydawnictw roku. Fani FOALS nie powinni się czuć zawiedzeni. A że trudno nie być ich fanem, to zadowolenie będzie niemal powszechne.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 4/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
4/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
28.8.2015

Wydawca:
Transgressive Records

Lista utworów:

1. What Went Down
2. Mountain at My Gates
3. Birch Tree
4. Give It All
5. Albatross
6. Snake Oil
7. Night Swimmers
8. London Thunder
9. Lonely Hunter
10. A Knife in the Ocean

Informacje o wykonawcy

Foals

Inne recenzje płyt wykonawcy

Foals - Holy Fire
Foals „Holy Fire&rdquo
Ocena: 55555 (5)
Autor: Paweł Lach
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.