Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Rammstein „In Amerika”

29 Października 2015

Najbardziej niemiecki z niemieckich zespołów, któremu wróżono na początku działalności, że co jak co, ale kariery światowej - a w Ameryce zwłaszcza - nie zrobi, udowodnił niezbicie, iż dzięki dobremu pomysłowi na siebie, talentowi i rzetelnemu podejściu do grania można zdziałać cuda. Wydawnictwo "Rammstein In Amerika" to nie tylko zapis olśniewającego występu w nowojorskim Madison Square Garden, który miał miejsce 12 listopada 2010 (i był pierwszym amerykańskim koncertem grupy po dziesięcioletniej nieobecności w kraju Wuja Sama), to także pełnometrażowy dokument Hanessa Rossachera, opowiadający o relacjach na linii Ameryka - Rammstein, w których, jak w każdym związku, bywało lepiej i gorzej. Razem te dwa krążki tworzą znakomicie uzupełniającą się całość. A po tym sytym, dwudaniowym muzycznym obiedzie, można pozwolić sobie jeszcze na deser - filmowy raport z nagrywania płyty "Liebe Ist Für Alle Da", ostatniego studyjnego albumu grupy.

I jak wrażenia? Ja po zapoznaniu się z zawartością "Rammstein In Amerika" odświeżyłem sobie dyskografię Niemców i nie mogę się ostatnio od niej oderwać. Znak, że DVD nie pozostawiło mnie obojętnym. Gdy oglądałem po raz pierwszy zapis koncertu, miałem podobne odczucia, jak podczas wizyty na łódzkim show Slipknota. Można nie lubić takiej muzyki, ale trudno nie docenić całości - spektakl w wykonaniu Niemców po prostu robi wrażenie. To forma misterium okraszonego niemal religijnym uniesieniem publiczności, choć sprzężonego z pewną dawką programowego obrazoburstwa. Ale jednocześnie za rozbuchaną formą idzie solidna, mocna, porażająca muzyczna treść, a to liczy się najmocniej.

Koncertowy przekrój przez zawartość różnych albumów grupy uświadamia nam, że mimo pewnych stylistycznych przeobrażeń, artystyczna i sceniczna wizja Niemców była zawsze jasna i przejrzysta. Koncert brzmi nad wyraz selektywnie i mocno. Nie zabrakło przebojów w postaci "Benzin", "Du Hast" czy "Sonne", wszystko w imponującej, industrialnej scenografii. A gdyby tego było mało, zespół podgrzewa jeszcze atmosferę. Podczas rozerotyzowanego "Pussy" na scenie pojawia się symbolizująca fallusa armata, która wypuszcza w kierunku publiki deszcz piany i konfetti. Przykuwa naszą uwagę co rusz Christian "Flake" Lorenz - swoimi tanecznymi podrygami, błyszczącym wdziankiem, maszerowaniem po bieżni oraz pontonowym "rejsem" po morzu wyciągniętych do góry rąk. Wspaniale też prezentuje się Till Lindeman w finałowym utworze "Engel", przywdziawszy ogromne metalowe skrzydła, plujące ogniem. Muzyka, teatr, seks, płomienie, dekoracje - kusząca mieszanka.

Muzyka Rammstein przetacza się po nowojorskiej hali niczym eskadra tanków. Publiczność w amoku, śpiewająca teksty po niemiecku. Czy czegoś zabrakło? Może superprzeboju "Amerika", przewrotnego komentarza do mocarstwowych zapędów U.S.A. Ale setlista koncertu nie da nikomu powodów do narzekań. Można oczywiście kręcić nosem i czasem się dziwić, czy zespół mógł zabrzmieć tak dobrze, czysto i precyzyjnie, ale dzisiaj bez obróbki studyjnej podobnych wydawnictw się nie wypuszcza.

Niemniej ważną częścią "Rammstein In Amerika" jest filmowa, dokumentalna opowieść. Członkowie zespołu wspominają, jak to drzewiej bywało, a plejada zaproszonych gości opowiada o własnych doświadczeniach z muzyką sekstetu. Kogo tu nie ma - Iggy Pop, Chad Smith (R.H.C.P.), Marilyn Manson, Scott Ian (Anthrax), Steven Tyler (Aerosmith), C.J. Ramone (The Ramones), Moby, Kiefer Sutherland i wielu, wielu innych. Ten interesujący i różnorodny wielogłos wspomnień i spostrzeżeń, uświadamia nam jak wpływowym zespołem stał się Rammstein.

Zaczynali od koncertu, na który - według rozbieżnych szacunków - przyszło kilkanaście albo kilkadziesiąt osób. Potem było mozolne budowanie swej pozycji, trampolina do kariery, jaką okazała się być ścieżka dźwiękowa do "Zagubionej autostrady" Davida Lyncha, entuzjastyczne recenzje, problemy z obyczajową policją. Ameryka to kontynent niejednorodny, wielokulturowy, a zatem odbiór marszowej muzyki z niemieckimi tekstami, z pirotechniczną, koncertową oprawą i skandalami na scenie bywał różny - od zachwytu po agresję. "Rammstein In Amerika" to również historia o tym, jak młodzi obywatele dawnego komunistycznego NRD musieli zderzyć się z konserwatyzmem kraju, który stanowił dla nich niegdyś synonim widmowej wolności.

Dzięki filmowi mamy możliwość zajrzeć za kulisy tych pierwszych, dziewiczych występów na amerykańskiej ziemi, ale też trasy z Kornem i Limp Bizkit, egzotycznej i szalonej nieco wyprawy do Meksyku, Argentyny i Brazylii (w towarzystwie Kiss), wspólnych występów z System Of A Down i Slipknotem. "Rammstein In Amerika" pokazuje, dlaczego Niemcy są jedną z najlepszych grup koncertowych na świecie. Rzecz warta nabycia, wydana pięknie i ze smakiem - i nawet nagie pośladki muzyków, prezentowane pośród urzekających amerykańskich krajobrazów, są jak najbardziej na miejscu. Finalny produkt, pod każdym względem - muzycznym, wizualnym, edytorskim - wart jest swej ceny.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 5/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
5/5 (2)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
25.9.2015

Wydawca:
Universal Music Polska

Lista utworów:

01. Rammlied
02. B********
03. Waidmanns Heil
04. Keine Lust
05. Weisses Fleisch
06. Feuer Frei!
07. Wiener Blut
08. Frühling In Paris
09. Ich Tu Dir Weh
10. Du Riechst So Gut
11. Benzin
12. Links 2 3 4
13. Du Hast
14. Pussy
15. Sonne
16. Haifisch
17. Ich Will
18. Engel

Informacje o wykonawcy

Rammstein

Inne recenzje płyt wykonawcy

Rammstein - Videos 1995-2012
Rammstein „Videos 1995-2012&rdquo
Ocena: 55555 (5)
Autor: Janusz Matysiak
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.