Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Elbow „Cast Of Thousands”

Pisanie o Elbow przypomina tańczenie o architekturze. Ten manchesterski kwintet posiadł cudowną umiejętność ucieczki przed wszelkimi przymiotnikami stopniującymi, przebiegle łącząc z założenia całkowicie odmienne dźwięki i myląc tropy muzycznych brzmień. Opieranie na takich paradoksach własnej estetyki dało panom z Elbow komfort podążania zawiłą, bo zawiłą, ale własną ścieżką, która dla wszelkich gazet muzycznych, portali internetowych pozostaje jak do tej pory nieznana. Wywinęli się ręce recenzentów, która klepiąc przyjacielsko po ramieniu jednocześnie przylepia ukrytą między palcami karteczkę z napisem "nowi ktoś tam" przylegającą czasem na wieki wieków. Chyba tylko raz się przytrafiła etykietka, ale order temu, kto wymyślił, że Elbow są Talk Talk dla osób, które nigdy o Talk Talk nie słyszały.

Niedefiniowalność drugiej płyty Elbow leży w pozornej niekonsekwencji budowania sfery muzycznej i recepcyjnej. Ciepło tekstów Guy'a Garvey'a zestawione z surowością muzyki, piękne dźwięki ze zgrzytliwym brzmieniem instrumentów. Bardzo nieoczywista, ale przebojowa melodia zbliżonego nieco do estetyki przyjaciół z Doves, singlowego Fallen Angel wyłania się dopiero po kilku kolejnych przesłuchaniach z gąszczu trzasków i rzężeń. Podobnie intensywność i natężenie buczenia analogowych syntezatorów w Buttons & Zips. Porażający, znajdujący się na pograniczu chorego snu Snooks atakuje dźwiękami niezidentyfikowanego męczenia strun, przy którym gra smyczkiem na gitarze to niewinna zabawa islandzkich szczyli. I've Got Your Number i Crawling With Idiot poprzez echujące wokale nabierają rysu schizofrenicznych impresji.

Żeby było jednak jeszcze trudniej, szaleńczy oniryzm panowie z Elbow skonfrontowali z melancholijnym uniesieniem Switching Off czy nierzeczywistą intymnością najlepszego na całym albumie Fugitive Motel. Chociaż jak można mówić o intymności, skoro Garvey i spółka pozwolili Cast Of Thousands ostatnie słowa na swoim albumie wyśpiewać stutysięcznemu tłumowi na festiwalu w Glastonbury?

We all believe in love, so fuck you? We all believe in love, so fuck you? We all believe in love, so fuck you?

Wszelkiego typu i rodzaju poszukiwacze trendów, zachęceni siódmym miejscem sprzedaży płyty, Benem Hillierem w roli producenta, drewnianymi okładkowymi postaćkami Elle i Bo (swoją drogą chyba jeden z czytelniejszych znaków zapowiadający swoisty dualizm drugiej płyty Elbow) oraz kotkami z animacji Veitcha raczej Cast Of Thousands szansy nie dadzą. Jakkolwiek patetycznie może zabrzmieć to stwierdzenie - płytę tę raczej się na swój sposób przeżywa, niż słucha. Łatwych dźwięków w twórczości Elbow do tej pory nie ma. Jest za to autonomiczny świat wciągający bez reszty, jeśli tylko wyciągnie się rę... O, znowu zwiali.

Aleksander "Malkavian" Stępień

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4.5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
18.8.2003

Wydawca:
V2

Lista utworów:

Ribcage – 6:27
Fallen Angel – 4:07
Fugitive Motel – 5:51
Snooks (Progress Report) – 4:00
Switching Off – 5:05
Not a Job – 4:23
I've Got Your Number – 4:48
Buttons and Zips – 3:56
Crawling with Idiot – 4:41
Grace Under Pressure – 4:57
Flying Dream 143 – 1:43

Informacje o wykonawcy

Elbow

Inne recenzje płyt wykonawcy

Elbow - Little Fictions
Elbow „Little Fictions&rdquo
Ocena: 33333 (3)
Autor: Rafał Chmura
Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.