Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Wolfmother „Victorious”

15 Lutego 2016

Australijski Wolfmother w hard rockowej przestrzeni muzycznej funkcjonuje od 2004 roku. Ich pierwsza płyta ukazała się na rynku w 2005, zdobywając od razu platynę w Australii oraz nagrodę Grammy za utwór "Woman". Chyba najbardziej charakterystycznym dla zespołu elementem jest głos wokalisty i frontman'a - Andrew Stockdale'a, który zdecydowanie przypomina dźwięki wydobywające się z gardła (jeszcze nie tak przepitego) Ozzy'ego Osbourne'a. "Victorious" jest czwartym krążkiem w karierze zespołu.

Analizując muzyczny dorobek Wolfmother, łącznie z najnowszą płytą, widać wyraźnie, że grupa nie zamierza zmieniać wypracowanego na samym początku stylu. Co to za styl? Bez wątpienia ekipa z Australi świadomie nawiązuje do rocka i metalu epoki lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Także wizualnie zespół odnosi się do tych czasów, a grafiki i teledyski, które im towarzyszą przypominają wczesne dzieła Alice Cooper czy Judas Priest (najnowszy teledysk Wolfmother "Victorius" zdecydowanie nawiązuje do konwencji teledysków w typie Turbolover, a walka bohaterki klipu przypomniała mi podobne zmagania w video do "Holy Driver" toczonych przez Dio w 1983 roku).

Niemniej trzeba przyznać, że Stockdale, główny kreator muzyki Wolfmother, nie stoi w miejscu, wciąż starając się urozmaicić brzmienie zespołu. W porównaniu do wcześniejszych dokonań - "Wolfmother" (2005) i "Cosmic Egg" (2009), o lżejszym, bardziej rockowym rysie, razem z krążkiem "New Crown" (2014) - muzyka Wolfmother stała się cięższa, agresywniejsza i bardziej treściwa. "Victorious" podąża w tym samum kierunku. Chociaż cały czas stylistyka opiera się na surowym, garażowym brzmieniu przesterowanych gitar, perkusja brzmi naprawdę konkretnie (w nagraniach udział brali Josh Freese i Joey Waronker), wyraźniej brzmi też część basowa instrumentarium. Wszystko to sprawia, że po odpaleniu "Victorious" z głośników wylatuje na nas ściana potężnego dźwięku. Materiał został nagrany przez Henson Recording Studios pod patronatem Brendana O'Brien'a, który zapisał w swoim dorobku współpracę z takimi gwiazdami jak Pearl Jam, Mastodont, AC/DC, Red Hot Chili Papers i z wielu innymi. Tym samym projekt Stockdale'a znalazł się w dobrych rękach. Co od razu słychać. W porównaniu do poprzednich wydawnictw, na nowym krążku dźwięk nabiera przestrzeni i wydaje się bardziej "oddychać", choć jednocześnie pojawia się tu jeszcze więcej hard rockowego łomotu.

Niekwestionowanymi liderami płyty są kawałki "Victorious", "Baroness", "Eye of The Beholder", "Love That You Give". O ich wyjątkowości przesądza przede wszystkim świetna melodia, nadająca się na hymn niejednego festiwalu. Ciekawym elementem pojawiający się w kilku utworach (min. "Baronessa, Pretty Pegy") jest akustyczne brzmienie gitary, przypominające raczej styl country niż hard rocka. "City Lights", "The Simple Life" i "Gypsy Caravan" prezentują po prostu kawał solidnej muzyki. "Pretty Pegy" wydaje się natomiast odstawać od bardzo dynamicznego przebiegu całej płyty swoim balladowym, mało porywającym charakterem. Mało wciągające wydają się też kawałki "Best of Bad Situation" czy "Happy Face", jakkolwiek intro do "Happy Face" najbardziej przekonuje, że frontman zespołu czerpie inspiracje z wczesnych albumów Black Sabbath. Zresztą pojawiające się we wszystkich utworach brzmienie gitar z powodzeniem wtopiłoby się w melodie znane z Black Sabbath i Paranoid.

Podsumowując, na płycie znajdziemy naprawdę świetne kawałki, które z powodzeniem mogą pretendować do statusu sztandarowych w kanonie hard rocka. Niestety, nie brak również trochę słabszych utworów, które powodują, że momentami płyta sprawia wrażenie lekko nużącej i przydługiej. Ale na pewno z "Victorious" Wolfmother warto się zapoznać.

Martyna Kucińska

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 5/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
5/5 (1)
dodajdo

Komentarze

pacyfista4

16:29, 20-06-2016 | zgłoś

Płyta na pewno nie może znużyć. Jest energetyczna i wciągająca od początku do końca. Najlepsze utwory na płycie to moim zdaniem: "City Lights", "Best Of A Bad Situation", "Victorious", "The Eye Of The Beholder". Na uwagę zasługuje również "Gypsy Caravan". Ocenianie płyt jest oczywiście subiektywne, ale uważam, że ocena poniżej 4 dla tego świetnego, równego, porywającego albumu jest krzywdząca. Mało który ze współczesnych hardrockowych zespołów potrafi swoją muzyką wywołać takie emocje jak Wolfmother!

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
19.2.2016

Wydawca:
Universal Music

Lista utworów:

1. The Love That You Give
2. Victorious
3. Baroness
4. Pretty Peggy
5. City Lights
6. The Simple Life
7. Best of a Bad Situation
8. Gypsy Caravan
9. Happy Face
10. Eye of the Beholder

Informacje o wykonawcy

Wolfmother

Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.