Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Primal Scream „Chaosmosis”

22 Marca 2016

Primal Scream to już dziś ewenement jakich niewiele. Grupa, która wrzuca do dużego tygla to, co najlepsze z industrialu, dubu, psychodelicznego rocka, new romantic, acid housu; miesza, doprawia po swojemu i serwuje wyjątkowo przystępne i strawne dania. I zawsze byłem dziwnie spokojny, że z biegiem lat talentu oraz twórczej inwencji w tym ich mieszaniu nie zabraknie. Jak dotąd rozczarowanie mnie nie spotkało, tym chętniej rozpocząłem smakowanie kolejnej potrawy zespołu.

Bobby Gillespie jak zwykle zaskakuje. Jeśli ktoś słyszał jeden czy dwa single z tej płyty i na tej podstawie próbuje wyrobić sobie zdanie, jest w wielkim błędzie. Album jest za mocno zróżnicowany - na tyle, że słyszeć jeden numer, to nie słyszeć nic. Odniesień do poprzedniej, bardzo dobrej płyty, praktycznie zero. Nowy album to po prostu zwykłe-niezwykłe piosenki. Zwykłe, bo próżno szukać epickich kolosów czy rozbudowanych przestrzeni, których nie brakowało na "More Light". Niezwykłe, bo jak to u Szkotów - masa smaczków, masa klimatu, masa bardzo dobrych melodii.

Początek płyty może nie jest w stanie od razu porwać z miejsca. "Trippin' On Your Love" łączy delikatne rockowe rytmy, typowe dla lat 90. i Wielkiej Brytanii z klimatem disco lat 70., a na to wszystko nakłada się fajny, melodyjny refren. Ten jak by nie było, wesoły klimacik, znika wraz z "(Feeling Like A) Demon Again" - to już mroczna, prosta, oszczędna w formie piosenka z doskonale wyczuwalnym nastrojem przyciemnionej i zadymionej sali dyskotekowej. Takich mocnych przejawów fascynacji tanecznymi brzmieniami jest tu znacznie więcej, kulminacja następuje w absolutnie genialnym "100% or Nothing", gdzie mroczniejsze oblicze new romantic przenika się z gotyckimi naleciałościami, a całość jest wielkim ukłonem w stronę zespołu Sisters Of Mercy. Do bólu taneczny "When The Lights Gets In" z gościnnym udziałem Sky Ferreiry znakomicie łączy disco z melancholią lat 90. opartą na pędzącej gitarze akustycznej. Te wszystkie mniej lub bardziej mroczne dyskotekowe rytmy wspaniale równoważy lekko folkowa ballada "Private Wars", tym razem z udziałem Rachel Zeffiry, czy zamykający album przepiękny, spokojny "Autumn In Paradise".

"Chaosmosis" jest bardzo mocno nacechowany dyskotekowymi brzmieniami, podlanymi mocno nowoczesnym, popowym sosem. Tym albumem Primal Scream coraz mocniej wchodzą w świat popu, czerpią garściami z ambitnej elektroniki i nie oglądają się za siebie. Zespół odchodzi od rockowego oblicza, z którym był kojarzony w latach 90. Nawiązań do początków kariery Gillespiego z Jesus And Mary Chain praktycznie już nie ma. Teraz rządzi ambitne, przemyślane, inteligentne elektropopowe granie.

Tworzyć takie rytmy to jedno, szkopuł polega na tym, żeby wymieszać przeróżne inspiracje, przefiltrować przez własny umysł i zaproponować coś nieszablonowego, ciekawego i nie pozwalającego na nudę. Coś na tyle inspirującego, że zarówno fan popu, rocka, czy nowoczesnych brzmień uzna za swoją bajkę. A to już naprawdę trudne zadanie, z którego Bobby Gillespie i spółka wywiązali się znakomicie.

Rafał Chmura

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 5/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
5/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Ignac85

19:00, 22-03-2016 | zgłoś

zgadzam się z recenzentem - świetnie się tej płyty słucha!

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
18.3.2016

Wydawca:
First International

Lista utworów:

1. Trippin' on Your Love
2. (Feeling Like A) Demon Again
3. I Can Change
4. 100% or Nothing
5. Private Wars
6. Where the Light Gets In
7. When the Blackout Meets the Fallout
8. Carnival of Fools
9. Golden Rope
10. Autumn in Paradise

Informacje o wykonawcy

Primal Scream

Inne recenzje płyt wykonawcy

Primal Scream - More Light
Primal Scream „More Light&rdquo
Ocena: 55555 (5)
Autor: Janusz Matysiak
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.