Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Luxtorpeda „MYWASWYNAS”

11 Kwietnia 2016

Poznańska Luxtorpeda, jak na dobrze rozpędzoną maszynę przystało (nazwę zespołu wzięto od dalekobieżnych wagonów spalinowych o aerodynamicznych kształtach), nie traci czasu na przystanki, pędzi na złamanie karku z godną podziwu energią. W ciągu tylko pięciu lat istnienia zespół dowodzony przez niezwykle płodnego (dużo mu w tej kwestii zawdzięcza nie tylko polska fonografia, ale i demografia) Roberta "Litzę" Friedricha wydał cztery pełnogrające albumy i nieustannie koncertuje. Zwycięskiego składu, jak wiadomo, się nie zmienia, toteż od samego początku panowie grają w tym samym zestawieniu. 1 kwietnia, czyli w tradycyjnie obchodzony dzień żartów i kawałów, ukazał się najnowszy krążek kapeli - "MYWASWYNAS". Pomimo dziwacznego zapisu tytuł jest z pewnością o wiele prostszy do zapamiętania od poprzedniczki.

Tradycyjnie zespół wydał album dwupłytowy. Na pierwszym krążku znajdują się regularne utwory, a na drugim wersje instrumentalne, jeśli ktoś by sobie chciał samemu do twych numerów pokrzyczeć, albo dokładnie przysłuchać się muzycznym smaczkom nierzadko zepchniętym do drugiego rzędu przez dwóch wokalistów. Tym razem panowie serwują jedenaście premierowych kompozycji, w których nie brakuje ciężkich i soczystych riffów jakże charakterystycznych dla Litzy od najdawniejszych czasów jego działalności w Turbo i Acid Drinkers (a następnie we Flapjacku, KNŻ, Tymoteuszu - oj dużo tego, dużo) oraz duetu wokalnego pomiędzy krzyczącym Litzą właśnie, a raperem Hansem. Hans z płyty na płytę czuje się w zespole coraz pewniej - zarówno jako wokalista (raperzy dobrze wypadający w rockowych składach to rzadkość), jak i tekściarz. Choć teksty są tradycyjnie podpisane jako owoc współpracy z Litzą, to Hans w wywiadach przyznaje, że na nowej płycie jego udział w pisaniu słów jest większy niż poprzednio.

Już pierwszy numer "Pozdrawiamy" przynosi niesamowicie dynamiczne riffy, potwierdzając tezę, że Litza to jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy gitarzysta rytmiczny w Polsce. Ciężko się nadziwić, że wciąż tak łatwo (pewnie to tylko złudzenie, że łatwo) mu przychodzi komponowanie świeżo brzmiących petard energetycznych, granie ich na scenie i dodatkowe zdzieranie gardła. Niewątpliwie to, w jaki sposób gra zespół, sprawia przy tym, że rdzenny hip hopowiec Hans jest skutecznie przeciągany na ciemną stronę księżyca, to jest - mocy. Mimo, że uprawia charakterytyczną melodeklamację, to z płyty na płytę przybywa w jego partiach rockowego pazura. Siłą rzeczy musi się biedak jakoś przebijać przez tę ścianę dźwięku. Najnowszy album nie odchodzi od stylu wypracowanego na poprzednich krążkach. Właściwie każdy numer składa się z potężnych, nie biorących jeńców metalowych riffów, skandowanych refrenów i wokalnych kontrastów deklamującego Hansa i krzyczącego Litzy. Można wyłapać także kilka całkiem melodyjnych solówek gitarowych.

Po raz kolejny Luxtorpeda trzyma wysoki poziom w tekstach, pokazując, że można ciężką muzę śpiewać po polsku, a przy tym nie bredząc o jakichś okultystycznych pierdołach. Teksty są naprawdę na poziomie. Interesujący lirycznie jest drugi na płycie "Zerwali sieć", który mówi o tym, jak bardzo ogłupiają nas media, a w ogłupianiu owym przoduje internet - jest to tekstowy sequel "Niezalogowanego" z pierwszej płyty. "Księgowy" opowiada o bezduszności fiskalizmu, a jego geneza wiąże się ze słynną anegdotą związaną z Brucem Dickinsonem z Iron Maiden, który zwykł wyśmiewać rzekome związki metalu z ciemnymi mocami stwierdzeniem, że znał w życiu tylko jednego satanistę, którym był jego księgowy. Zwłaszcza ciekawie wypada rapowany przez Hansa fragment z użyciem gwary poznańskiej. "Pozdrawiamy" to pochwała ludzi wrażliwych, neurotycznych skazanych na istnienie w szalonym, pędzącym, ekstrawertycznym świecie opartym na krzykliwości i umiejętności sprzedawania się na każdym kroku. Teksty niewątpliwie zachęcają do wnikliwej lektury - jest dużo ciekawych refleksji o człowieku, o ludzkich słabościach, o egoizmie, kulcie pieniądza, chciwości (nawiązujący do siódmego przykazania - "Siódme").

Luxtorpeda na piątym krążku prochu nie wymyśla, gra swoje, kurczowo trzymając się swojego stylu. Paradoksalnie nie połykają swojego ogona - słychać, że w zespole jest chemia, radość tworzenia i zespołowe granie do wspólnej bramki. Niejeden band na czwartej płycie nie miał już nic do powiedzenia, a Luxtorpeda nie dość, że pędzi jak burza, w błyskawicznym tempie wydaje nowe albumy, to jeszcze ma na dodatek wciąż dużo do zaoferowania muzycznie, aranżacyjnie i przede wszystkim tekstowo. Oby im tego zbyt szybko nie zabrakło, ponieważ poznaniacy są polskiej scenie rockowej niezbędni - jak tory kolejowe rozpędzonej luxtorpedzie.

Kamil Pietrzyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
1.4.2016

Wydawca:
S.D.C.

Lista utworów:

CD 1

1. Pozdrawiamy
2. Zerwali sieć
3. Jak husaria
4. Księgowy
5. Silnalina
6. MYWASWYNAS
7. Siódme
8. Mazanic
9. Iglo
10. Dziury po ospie
11. Imago

Informacje o wykonawcy

Luxtorpeda

Inne recenzje płyt wykonawcy

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.