Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


The Lumineers „Cleopatra”

17 Maja 2016

Młodzi ludzie z The Lumineers solidnie się napracowali. Twardą postawą, dobrze pojętym uporem, konsekwencją, a także - nie ma co ukrywać - odrobiną szczęścia mogą służyć za przykład spełnienia się swojego "American Dream". Nikomu nieznani osobnicy swoim debiutem namieszali na scenie, płyta pokrywała się stopniowo kolorem coraz to cenniejszych kruszców i była nominowana do Grammy. Scena szeroko rozumianego folk rocka zyskała nowych, ciekawych i bardzo ambitnych przedstawicieli.

Mijają cztery lata, pora na drugi krążek, który siłą rzeczy będzie swoistą weryfikacją talentu i wrażliwości Amerykanów. Zarezerwujcie sobie trochę czasu, zostawcie wszystko, co robicie. A najlepiej wybierzcie się z tą muzyką na samotny spacer. Bo tego ona wymaga - czasu, skupienia i właściwego odbioru. O ile debiut cechowała jeszcze szczypta lekkiej, młodzieńczej naiwności, tak na "Cleopatra" już tego nie uświadczymy. Dostaliśmy bowiem przemyślany, dopieszczony, dojrzały i szczery materiał. Oszczędny w formie i treści, momentami wręcz minimalistyczny.

Pełno tu emocji i na swój sposób pojętej liryki, równoważonej przez delikatne, ale jednak rockowe formy, jak w numerze tytułowym. "Ophelia" może być przykładem na nowoczesną formę prostego folkowego grania opartego na fortepianie, z motywem tak prostym że aż genialnym. "Angela" kojarzy się z typową americaną prosto z Południa, by przenieść słuchaczy w nocny klimat wielkiego miasta. Niby nic, niby proste i na pozór niewyszukane dźwięki, ale jest w nich jakaś magia, która sprawia, że nie sposób się przy tych dźwiękach nie zatrzymać, mimo ogarniającego nas z każdej strony, wiecznego pędu.

Żywsze bicie serca może spowodować jeszcze "Gun Song", zainspirowany klasycznym country. Ale im dalej, tym spokojniej. Nie znaczy to, że opadają emocje i dzieje się źle. Wręcz przeciwnie, z każdym kolejnym utworem jest więcej uczucia i delikatności, kosztem lekkiej co prawda dynamiki obecnej w pierwszych songach. "Long Way From Home" to już melancholijne wynurzenia dojrzałego barda, ciekawie zaaranżowane na gitarę. Z "My Eyes" czy "Sick In The Head" wylewa się z początku sporo smutku, potem utwory nabierają nieco twardszego charakteru. Skojarzyło mi się to trochę z twórczością Bryana Adamsa, mimo innej stylistyki.

I tak nieśpiesznie, lirycznie i spokojnie album dobiega końca. Doprawdy trudno przejść obojętnie obok tych dźwięków, refleksyjny nastrój udziela się na długo i zmusza do kolejnego odsłuchu. A z każdym kolejnym, paleta emocji będzie nabierać dodatkowych barw, które stopniowo powyłażą z tych utworów. The Lumineers udowodnili, że świetny debiut nie był przypadkiem, a sami muzycy są na jak najlepszej drodze do odnalezienia samych siebie w muzycznym świecie. Bardzo emocjonalna, stonowana, dojrzała płyta. Spokojna w treści, wyważona aranżacyjnie. A przy tym pełna najprostszego, naturalnego piękna.

Rafał Chmura

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 5/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
5/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
8.4.2016

Wydawca:
Dualtone

Lista utworów:

1. Sleep on the Floor
2. Ophelia
3. Cleopatra
4. Gun Song
5. Angela
6. In the Light
7. Gale Song
8. Long Way from Home
9. Sick in the Head
10. My Eyes
11. Patience

Deluxe bonus
12. Where the Skies Are Blue
13. Everyone Requires a Plan
14. White Lie
15. Cleopatra (live)

Informacje o wykonawcy

The Lumineers

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.