Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Radiohead „A Moon Shaped Pool ”

1 Czerwca 2016

Pół muzycznego świata - przynajmniej tego o alternatywnym zacięciu - z wypiekami na twarzy czeka na nową płytę Radiohead. Druga zaś połowa z zaciekawieniem nadstawia ucho, by potem nie być wykluczonym z salonowym dysput o typach na album roku. Są także nieliczni malkontenci, którzy nie rozumieją fenomenu tej grupy i szumu wokół jej premierowych nagrań. Ja na "A Moon Shaped Pool" czekałem z niecierpliwością (choć w przypadku Radiohead "nie znasz ani dnia, ani godziny", i to dosłownie), bo zaliczam się niewątpliwie do tej pierwszej grupy. Odkąd, młodzieńcem będąc, zawartość albumu "OK Computer" otworzyła mnie na nowe inspiracje i siłą wdarła się w me serce, a późniejsza płyta "Kid-A" uświadomiła, że można grać muzykę rockową właściwie bez gitar, wiem, iż Radiohead są wielcy i zawsze mają coś interesującego do powiedzenia we własnym muzycznym języku. Przecież nie przyrównuje się ich do żadnego zespołu - to oni są ważnym punktem odniesienia dla innych. No właśnie, czy da się przyrównać piosenki z "A Moon Shaped Pool" do twórczości innych wykonawców? Nie, całość jest po prostu swoista.

Single "Burn the Witch" i "Daydreaming" zapowiadały, że może być dobrze. Zwłaszcza ten pierwszy od razu mnie zaciekawił - nagrane z nerwem skrzypce, wciągająca atmosfera, histerycznie śpiewający Thom Yorke i pewien psychodeliczny odlot. A do tego animowany teledysk - jakby bohaterowie opowieści o listonoszu Pacie nażarli się LSD w okultystycznych okolicznościach przyrody. Takiego Radiohead chcę właśnie słuchać! A całość? Na pewno "A Moon Shaped Pool" wydaje się ciekawsza, bardziej zróżnicowana i dopracowana od poprzedniej płyty, a jednak wciąż nie mogę pozbyć się myśli, że mógłbym wymienić kilka ich albumów, które są po prostu lepsze.

Chociaż to płyta eksperymentalna, uciekająca od prostych schematów, to elektronika nie odgrywa na niej aż tak znaczącej roli, jak to wielokrotnie bywało. Dużo tu za to smyczków, jak we wspomnianym już singlowym "Burn the Witch", ale też w spokojnej kompozycji "The Numbers", której dodają charakteru. Pewnie słychać na tych nagraniach piętno, jakie na Jonnym Greenwoodzie - w dużej mierze odpowiedzialnym za produkcję i aranżację kompozycji - wywarła współpraca z Krzysztofem Pendereckim. Podobnie ma się sprawa z onirycznym, dźwiękowym pejzażem w postaci "Glass Eyes", gdzie smyki budują dramaturgię kompozycji. Poza tym często odzywa się na albumie fortepian ("Decks Dark", "Daydreaming" i "Tinker Tailor Soldier Sailor Rich Man Poor Man Beggar Man Thief"), a czasem też gitara akustyczna - przykładem "Desert Island Disk", gdzie jej delikatne dźwięki współgrają z melancholijnym wokalem Yorka, ale też z lekka ambientowym, jakby kosmicznym tłem.

Jestem w stanie sobie wyobrazić, że osoby, które nie lubią Radiohead, mogą stwierdzić, że to płyta nudna, albo nijaka. Nie mam nawet zamiaru ich jakoś szczególnie wytrącać z tego przeświadczenia, bo to rzeczywiście dość oniryczne, senne granie - nie licząc otwierającej płytę piosenki i motorycznego, elektronicznego, rozpędzonego (i znakomitego) "Ful Stop", który jest pewną reminiscencją klimatów "Kid-A". Tylko, że ta pewna pozorna monotonia złamana bywa na płycie intrygującymi smaczkami, wybijającymi nas z roli biernego słuchania, bezrefleksyjnej konsumpcji dźwięków. Podam tylko dwa przykłady (bo można ich wymienić więcej): weźmy to chóralne nawiedzenie i prosty, ale jakże nośny motyw fortepianu w "Decks Dark" albo odlot w raz z elektroniką w stylu lat 70. w "Identykit". Można by powiedzieć złośliwie, że jak na Radiohead to przeciętne kompozycje, a jednak ożywia je jakaś tajemnicza siła, którą trudno nazwać.

Nie dam 5, bo od jednego z największych zespołów lat 90. i dwutysięcznych wymagam bardzo wiele. W mej subiektywnej, jakże nieznaczącej ocenie, nie dostałem dzieła wybitnego, ale niezłą - a jak na możliwości współczesnej sceny alternatywnej, bardzo dobrą - płytę. Czy mi to wystarcza? Musi! Prawdopodobne, że po latach nie będę wracał do "A Moon Shaped Pool" za często, choć w moim odtwarzaczu wciąż będzie gościł "OK Computer" lub "Amnesiac". Czas jednak pokaże.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
8.5.2016

Wydawca:
XL Recordings

Lista utworów:

1. Burn the Witch
2. Daydreaming
3. Decks Dark
4. Desert Island Disk
5. Ful Stop
6. Glass Eyes
7. Identikit
8. The Numbers
9. Present Tense
10. Tinker Tailor Soldier Sailor Rich Man Poor Man Beggar Man Thief
11. True Love Waits


Informacje o wykonawcy

Radiohead

Inne recenzje płyt wykonawcy

Radiohead - Pablo Honey
Radiohead „Pablo Honey&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Marcin "Turner" Bieniek
Radiohead - Hail to the Thief
Radiohead „Hail to the Thief&rdquo
Ocena: 3.53.53.53.53.5 (3.5)
Autor: Michał Błaszczyk
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.