Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Monika Brodka „Clashes”

1 Lipca 2016

Karierą Moniki Brodki zacząłem się interesować zaraz po wydaniu "Grandy". Trzeci studyjny album pochodzącej z góralskiej muzykalnej rodziny Moniki był jak ożywczy powiew - nie tylko dla jej kariery, ale również polskiej sceny popowej. Dziś tzw. alternatywny pop to już norma niezwykle bliska wejścia do mainstreamu, ale 6 lat temu nie było to tak oczywiste. A już na pewno nie w będącej tradycyjnie nieco spóźnioną, jeśli chodzi o nadążanie za trendami, Polsce. "Grandą" Brodka zerwała z wizerunkiem kolejnej młodej zdolnej, pokazując dojrzałe, w pełni autorskie oblicze. To już nie pisany przez innych niewyróżniający się niczym specjalnym pop (choć trzeba oddać, że zarówno debiutancki "Album" jak i "Moje piosenki" sprzedały się w dość imponujących jak na polskie warunki ilościach egzemplarzy), a piosenki przesiąknięte góralszczyzną i mające temperament z tamtego regionu się wywodzący. Po co ten przydługi opis? Ano po to, by pokazać, że jak jestem oddanym fanem Moniki, tak cholernie bałem się nowej płyty. Bo czy można było jeszcze coś wykrzesać z formuły pop + elementy góralskie? Pewnie tak, ale czy nie byłoby to odgrzewanie kotleta?

Monika pomyślała podobnie i wybrała jedyną możliwą drogę. Ucieczkę do przodu. To ryzykowna ścieżka, ale przyniosła ciekawą EP "LAX" nagraną w 2012 roku już w Stanach Zjednoczonych. Mini album zawierał 2 premierowe piosenki wpadające w zdecydowanie bardziej dyskotekowy klimat. Jeśli tak wyglądałby "duży" album Brodki, zapewne byłbym odrobinę rozczarowany. Niech za najlepszą ocenę posłuży fakt, że największy rozgłos zyskał remiks drugiej z premierowych piosenek - "Dancing Shoes" w wykonaniu grupy Kamp!. Dodajmy - faktycznie lepszy od oryginału, co przyznawała sama autorka. Po kolejnych 4 latach dostajemy do rąk 4 studyjny album artystki. I co?

Przede wszystkim - zdradzając nieco zakończenie - warto było czekać, wstydu zdecydowanie nie ma, choć nie ma też powodu do wiernopoddańczych zachwytów. Po drugie - Monika jest absolutną mistrzynią muzycznej metamorfozy, bo w nowym wcieleniu brzmi autentycznie. Nowe utwory powstały w Stanach, pod okiem tamtejszych producentów, ale chyba ważniejsze od warunków, w jakich była nagrywana płyta, były miejsca, które Monika odwiedziła, będąc w Ameryce. Nie przypadkiem w recenzjach "Clashes" przez wszystkie przypadki odmieniana jest nazwa Twin Peaks. Klimat rodem z kultowego serialu Davida Lyncha unosi się nad tą płytą w ogromnych ilościach. Wystarczy odpalić singlowe "Horses", czy nieco przerażający "Santa Muerte". Podobnie jest chociażby w onirycznej "Kyrie" (wstępie do równie dobrego "Hamleta", w którym ogromną rolę grają organy). W ozdobionym subtelną partią klarnetu "Dreamstreamextreme" wyczuwa się ogromne inspiracje Kate Bush. Generalnie można odczuć , że bohaterkami Moniki (jeśli w ogóle kimś się inspirowała, bo to oczywiście moje spekulacje) są Bush oraz Roisin Murphy. Pierwszą słychać w stylu śpiewania Moniki, drugą w sposobie budowania kompozycji ("Mirror Mirror"!). Można tę tezę przypisać do właściwie każdego utworu poza "My Name Is Youth", który jest w gruncie rzeczy punk rockowym żartem (oby, bo gdyby to był kierunek, w którym pójdzie twórczość MB , to parę osób trzeba będzie ratować na okoliczność zawału). Jeśli miałbym spróbować wyróżnić jakiś numer z tego w sumie bardzo równego krążka, to wskazałbym pewnie na "Can't Wait For War", który po pierwsze, brzmi jakby napisał go Josh Homme na potrzeby ostatniej płyty QOTSA , a po drugie, ma niesamowicie potężną partię dęciaków.

Generalnie za sprawą "Clashes" Brodka pokazała, że nie da się jej już zaliczać do artystek popowych, ale indie popowych oraz że w tej nowej odsłonie szybko dobija do czołówki. Z drugiej strony jest z tą płytą problem, o którym napomknąłem na początku. "Granda" to płyta świetna, to bardzo oryginalne podejście do tematu. Nikt inny takiej mieszanki w muzyce pop nie stworzył. Niemniej, przy całym szacunku dla końcowego efektu, "Clashes" to album jakich w ostatnich latach powstało na świecie wiele. Jest tu dużo bardzo dobrej muzyki, ale czy jednocześnie muzyki, którą się pamięta? Piszę te słowa ze sporej perspektywy czasu i po kilkunastu przesłuchaniach i ciągle nie potrafię przypisać tytułów do piosenek. Choć przecież , gdy słucham albumu to doceniam wysoki poziom nagrań. Z "Grandą" było inaczej. Miała to, czym charakteryzują się wielkie albumy - dawała się zapamiętać od razu, nie tracąc nic ze swej artystycznej mocy. Tu tego nie ma. Dlatego tylko 3 na koniec.

Dominik Zawadzki

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
13.5.2016

Wydawca:
PIAS / Kayax

Lista utworów:

1. Mirror Mirror
2. Horses
3. Santa Muerte
4. Can’t Wait For War
5. Holy Holes
6. Haiti
7. Funeral
8. Up In The Hill
9. My Name Is Youth
10. Kyrie
11. Hamlet
12. Dreamstreamextreme

Informacje o wykonawcy

Monika Brodka

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.