Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Fates Warning „Theories of Flight ”

20 Lipca 2016

Amerykańscy prekursorzy progresywnego metalu powrócili na dobre. Znów nagrywają w trzyletnich cyklach, które był dla nich charakterystyczne w latach 90. Znów mają stabilny skład. Powracają do najlepszych lat świetności gatunku, do wszystkiego, co w nim najlepsze. Fates Warning mimo wieku ciągle rośnie w siłę - poprzednim albumem udowodnili, że mają się świetnie, a za sprawą najnowszego potwierdzają, kto tak naprawdę rządzi na progmetalowym poletku, jak się powinno grać i jak daleko w tyle zostaje konkurencja, z wychwalanym Dream Theater na czele.

Album rozpoczyna się spokojnymi dźwiękami o balladowej konotacji, Jim Matheos delikatnie daje do zrozumienia, że będzie chciał czarować gitarowymi solówkami. Ale to tylko intro, "From the Rooftops" wybucha połamaną jazdą na najwyższym poziomie. Jest mocny, skręcony riff, konkretna sekcja, świetne, nowoczesne heavy metalowe brzmienie i jedyny w swoim rodzaju wokal Raya Adlera. Gdzieś pod koniec utworu jest już frontalny atak - rozkrzyczany Adler, gitary tnące i riffujące niemal jak w starym, death metalowym klasyku i obłędne gitarowe solo. A wszystko z dozą świetnych melodii. Tych nie zabraknie już do końca - jak choćby w piosenkowym "Seven Stars", gdzie melodykę uzupełniają perkusyjno-basowe wygibasy. Połamana sekcyjna jazda jest kontynuowana w "S.O.S.", gdzie zespół nieco tęsknie patrzy we własną przeszłość, a i słychać, że lubią posłuchać kolegów z Iron Maiden czy Savatage.

Gatunkowi puryści (i nie tylko oczywiście) powinni popaść w ekstazę przy "The Lights And Shade Of Things" - dziesięciominutowej kwintesencji tego, co najlepsze. Kapitalne riffy, świetne solówki, melodyjne fragmenty, wyraźnie kombinująca sekcja, zmiany tempa - ten utwór można by umieścić w internetowych encyklopediach pod hasłem metal progresywny - i wszystko by było jasne bez pseudoakademickich analiz. Wtóruje mu drugi kolos - "The Ghost Of Home", dla odmiany bardziej nacechowany emocjonalnie, pełen osobistych wynurzeń i mocno zapadający w głowę. Mimo, że muzyka o progresywnym charakterze z zasady wymaga uwagi i skupienia, znajdą się tu utwory, które spokojnie mogłyby trafić na listy przebojów - melodyjne, chwytliwe, wpadające w ucho i przy tym nic nie tracące ze swojego charakteru. Panowie z Fates Warning robią to doskonale i z wyczuciem, świetnie radząc sobie i w takich prostszych fragmentach.

Nie znajdziecie tutaj górnolotnych, przekombinowanych kompozycji - Fates to nie King Crimson. Nie ma przerostu formy nad treścią i sztuki dla sztuki - Fates to nie Pain Of Salvation. Nie ma przesadnego, kompozycyjnego rozbuchania i gitarowego onanizmu - Fates to nie Dream Theater. Są za to wszystkie charakterystyczne cechy progresywnego metalu i to podane w formie esencji - to, co najlepsze, plus pomysł, melodia i fragmenty czystko piosenkowe. Tak właśnie wyglądają "Teorie Lotu" - dwunaste pełne dzieło Amerykanów. Znakomicie skomponowane, wyważone, pomysłowe, wyjątkowo strawne i sycące. Jeśli ktoś jest na bakier z zespołem i z całym gatunkiem, sądząc, że rozbudowane i nieoczywiste rytmicznie utwory mogą znudzić, to "Theories Of Flight" jest doskonałą propozycją nie tylko na początek zaznajomienia się z taką muzyką, ale i na dłuższy romans. Słowem - to najlepszy album Fatesów od dobrych dwudziestu lat i jedna z najlepszych płyt rockowych tego roku. Nie tylko w swej kategorii.

Rafał Chmura

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
1.6.2016

Wydawca:
Inside Out Music

Lista utworów:

1. From the Rooftops
2. Seven Stars
3. SOS
4. The Light and Shade of Things
5. White Flag
6. Like Stars Our Eyes Have Seen
7. The Ghosts of Home
8. Theories of Flight

Informacje o wykonawcy

Fates Warning

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.