Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Blues Pills „Lady in Gold”

29 Sierpnia 2016

Dyskutując o kondycji muzyki gitarowej w drugiej dekadzie naszego stulecia, malkontenci zwykle wskazują na marazm i zachowawczość (a wręcz regresję) na współczesnej rockowej scenie. Z jednej strony trudno nie przyznać im racji, z drugiej - żyjemy w czasach, w których wyznaczanie nowych muzycznych standardów i kamieni milowych wydaje się praktycznie niewykonalne. Dlatego być może po prostu warto słuchać starych dźwięków zaklętych w nieznane do tej pory melodie? Kwestia gustu - niech każdy zatem będzie sędzią we własnej sprawie.

Wydaje się, że to dobry punkt do rozważań nad nowym albumem internacjonalnego konglomeratu o dźwięcznej nazwie Blues Pills. Zespół dowodzony przez Elin Larsson to stosunkowo świeża jeszcze siła na rockowej scenie, zdążył on jednak pozyskać już sporą rzeszę fanów. Wydany w 2014 roku krążek nazwany po prostu "Blues Pills" został ciepło przyjęty, choć nie zawierał żadnego novum. Debiutancki longplay zespołu to porcja uczciwego hard rocka silnie zabarwionego bluesem - a wszystko umiejscowione klimatem w pierwszej połowie lat 70. Przyznam szczerze, że i ja - po części powodowany tzw. syndromem inżyniera Mamonia - pozytywnie zareagowałem na ten swoisty wehikuł czasu.

Żadnym zaskoczeniem nie może być zatem fakt, że "Lady in Gold" to krążek zachowujący brzmienie skrojone pod miłośników debiutanckiego albumu. Przebojowe riffy, nasączenie muzyki bluesem, czy też oldskulowe klawisze - elementy budowania retro-klimatu na obu tych płytach są niemal identyczne. Większym zmianom nie uległ także songwriting - zespół nie zatracił umiejętności pisania melodyjnych, pieszczących uszy piosenek, o czym już za moment.

Tytułowy "Lady in Gold" przynosi lekkie rozczarowanie; pod względem kompozycyjnym można dopatrywać się wręcz autoplagiatu względem "High Class Woman" z poprzedniej płyty. Na szczęście dalej jest już tylko lepiej - kolejny "Little Boy Preacher" jest skonstruowany wokół autentycznie porywającego riffu, którego nie powstydziliby się hardrockowi giganci. Muzycy nie zapominają także o swojej bluesrockowej podbudowie, czego świadectwem mogą być z kolei "Bad Talkers" i "You Gotta Try". Nie zabrakło również ballad, które w naturalny sposób stanowią pole do popisu dla Larsson. Zarówno w "Burned Out", jak i nasuwającym luźne skojarzenia z twórczością Janis Joplin "I Felt a Change" szwedzka wokalistka wypada bardzo dobrze. Płytę w dobry sposób zamyka "Elements and Things" z umiejętnie stopniowanym napięciem. To udany finał solidnego wydawnictwa.

I właśnie słowo "solidny" wydaje się być tu najbardziej adekwatne - nowa płyta Blues Pills z pewnością nie zelektryzuje muzycznego środowiska tak, jak poczynił to album debiutancki. Zarówno fani, jak i krytycy już okopali się na swoich pozycjach i "Lady in Gold" niczego w tej kwestii nie zmieni. Każdy musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce wsiąść do tego wehikułu czasu. Mnie osobiście się podoba i po cichu liczę, że nie rozleci się on na następnej płycie.

Jarosław Turski

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
5.8.2016

Wydawca:
Nuclear Blast

Lista utworów:

1. Lady in Gold
2. Little Boy Preacher
3. Burned Out
4. I Felt a Change
5. Gone So Long
6. Bad Talkers
7. You Gotta Try
8. Won't Go Back
9. Rejection
10. Elements and Things

Informacje o wykonawcy

Blues Pills

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.