Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Thee Oh Sees „A Weird Exits”

1 Września 2016

Wymieszanie najlepszych tradycji psychodelii i garage rocka, pełne energii koncerty, niezwykła płodność fonograficzna, luz i charakterystyczna melodyjność - wbrew pozorom, Thee Oh Sees to nie zapomniany zespół z głębokich lat 60., a produkt dwudziestego pierwszego stulecia. Pośród wielu naśladowców, muzycznych lenników i imitatorów tamtego okresu, ekipa dowodzona przez Johna Dwyera najlepiej odnajduje się w roli spadkobierców rzeczonej spuścizny. Chwila obcowania z zespołem wystarczy, aby zanurzyć się w dźwiękach, które szybko przeniosą słuchaczy do tamtej epoki. Wielbiciele tych kolorowych, muzycznych czasów bez trudu wyłowią inspiracje takimi zespołami jak Morgen, The Monks, The 13th Floor Elevators czy The Velvet Underground. Takich nie brak i nad Wisłą - zespół miał okazję grać na OFF Festivalu trzy lat temu, gdzie spotkał się z ciepłym przyjęciem.

Wspomniana wcześniej płodność fonograficzna również wywołuje podziw, przywodząc na myśl ducha lat 60. - wielu artystów nagrywało wtedy płyty w sposób przypominający czasami produkcję taśmową. Od 2006 roku Thee Oh Sees z niesamowitą częstotliwością dzielą się owocami swojej pracy; na swoim koncie ekipa z San Francisco ma już pokaźną liczbę longplayów i EP-ek. Fanów projektu nie mogła zatem zaskoczyć informacja o nowej płycie, której wydanie zostało zaplanowane na rok 2016.

Zdumienie może jednak ogarnąć słuchaczy wraz z każdym kolejnym przesłuchaniem krążka. Mamy do czynienia z prawdopodobnie najbardziej stonowaną płytą zespołu. Dwyer i spółka dość wyraźnie nurzają się bowiem w... krautrocku. Otwierający płytę "Dead Man's Gun" jest pod tym względem powściągliwy, jednak już "Jammed Entrance" pełni rolę uwertury, która wprowadza w ten kraut-garażowy klimat. Utwór został bowiem oparty na motorycznym rytmie perkusji i nerwowych, "poszatkowanych" dźwiękach syntezatora. "Crawl Out from the Fall Out" sprawia wrażenie hołdu wobec Neu! oraz innych tuzów niemieckiej sceny rocka eksperymentalnego. "Unwrap the Fiend Pt. 2" wydaje się być w tym wypadku pomostem między krautrockiem a poprzednimi dokonaniami zespołu. "The Axis" również jest oparty na charakterystycznym, perkusyjnym beacie, jednak zwieńczony został rewelacyjną, hałaśliwą solówką gitarową.

Czy to wszystko oznacza, że starsi fani mogą czuć się zawiedzeni brakiem tak kochanej przezeń hałaśliwej psychodelii? Niekoniecznie. John Dwyer, obok krautrockowych odjazdów, przygotował także kilka utworów, które sprawiają wrażenie niemal dedykowanych wieloletnim fanom. Miłośnicy garażowej energii z pewnością będą pląsać przy dźwiękach energetycznego "Plastic Plant". "Gelatinous Cube" swoją ekspresją mogłoby wpędzić w kompleksy niejednego punkrockowego gitarzystę; z kolei riff "Ticklish Warrior" uraczy fanów mięsistego brzmienia, nie tracąc przy tym przebojowego potencjału. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, jak trudnym zadaniem jest wyrzucenie z głowy tej gitarowej frazy.

Zakładając, że Thee Oh Sees na takich albumach jak "Drop" czy "Floating Coffin" dopracowywali do perfekcji garażową formułę - czy należy traktować "A Weird Exits" jako jednorazowy eksperyment, czy lekkie zmęczenie stricte gitarowym anturażem? Co wymyśli John Dwyer w przyszłym roku? Poza niezwykle ciekawą płytą, zespół z San Francisco pozostawia wiele pytań, na które odpowiedź otrzymamy zapewne już w roku 2017. Jeśli tylko Dwyer i spółka zachowają częstotliwość wydawania albumów.

Jarosław Turski

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
12.8.2016

Wydawca:
Castle Face Records

Lista utworów:

1. Dead Man's Gun
2. Ticklish Warrior
3. Jammed Entrance
4. Plastic Plant
5. Gelatinous Cube
6. Unwrap the Fiend, Pt. 2
7. Crawl Out From the Fall Out
8. The Axis

Informacje o wykonawcy

Thee Oh Sees

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.