Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Arkells „Morning Report”

1 Września 2016

Jestem gotów założyć się o wysokogatunkowe, ładnie zabutelkowane procenty, że nazwa Arkells niewiele powie przeciętnemu konsumentowi rocka nad Wisłą. Tymczasem ten kanadyjski band całkiem śmiało poczyna sobie na świecie, zwłaszcza w swojej ojczyźnie, zgarniając nagrody i sprzedając całkiem przyzwoite nakłady. "Morning Report" to ich czwarty pełny album, (nie licząc epek) przygotowany gdzieś pomiędzy festiwalowymi szaleństwami jakim zespół oddawał się na całym kontynencie amerykańskim. Po tamtej stronie oceanu są już bardzo gorącą nazwą kończącego się lata i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić.

A co Arkells proponuje muzycznie? Dynamiczną, skoczną, po swojemu rozumianą odmianę pop-rocka, doprawionego różnymi ciekawymi domieszkami. Raz mocniejszą gitarą, raz soulową delikatnością, a czasami punkowym zakrzykiem. Już początek płyty jest dość ciekawy. "Drake's Dad", oparty na fortepianowym motywie z elektronicznym beatem w tle, zgrabnie łączy współczesność z latami 70. Gdzieś odezwie się coś w rodzaju organów Hammonda, czasem gitara warknie stylem Briana Maya.

Jeszcze ciekawiej jest w "Private School" - zbudowanym na podobnych schematach, ale towarzyszące mu elektroniczne smaczki, lekkie rapowe naleciałości i bombastyczna momentami sekcja, każą szukać inspiracji u Mike'a Pattona. Takich wibracji jest na "Morning Report" oczywiście znacznie więcej. Jednym z głównym bohaterów jest orkiestrowo brzmiący klawisz, przeważnie oparty na solidnym, perkusyjnym przyładowaniu. Niekoniecznie bardzo mocnym, niekoniecznie szybkim. Panowie garściami czerpią z popowego wora i nakładają na to dość delikatny, zwiewny, rockowy płaszcz, który przy szybszych fragmentach dopinany jest mocniej. Nie brakuje nawiązań do Coldplay, Queen, czy wielkiego rodaka jakim jest Bryan Adams. Zespołowi też wyraźnie po drodze z M83 czy np. The Strokes. Znajdą się też fragmenty, które można by śmiało nazwać odartym z gitar, późnym Faith No More.

Czasami zespół ozdobi piosenkę dodatkowym instrumentarium (np. saksofon w balladowym "Come Back Home"), czasami zakombinuje z brzmieniem, mieszając delikatną gitarę z bliźniaczo brzmiącym klawiszem. Piosenki mają urozmaicone tempo, przy czym nie znajdziemy tu jakichś pędzących dynamitów, ani też łzawych, snujących się pościelówek - ot, bezpieczna, znana od lat strefa pop-rocka. Oparta na sprawdzonych patentach, wzbogacona o parę własnych pomysłów, ubrana w nie zawsze banalne melodie i posiadająca klarowne, mocne, nowoczesne brzmienie, w którym największa siła. Bo w całościowym ujęciu, to właśnie dzięki temu sytemu brzmieniu, nad którym czuwało aż czterech producentów, płyta ma szansę nie utonąć w powodzi podobnych sobie stylem i charakterem piosenek

Pięciu sympatycznych facetów z Ontario serwuje smaczne, klasyczne danie. Dobrze go znamy, jednak odpowiednio przyprawione, pięknie przystrojone i podane na ładnym talerzu nie tylko będzie smakować trochę lepiej, ale pobudzi wyobraźnię do uruchomienia ukrytych receptorów smaku. A nawet jeśli ktoś ich nie znajdzie, to na pewno zapamięta miejsce, gdzie takie rzeczy podają.

Rafał Chmura

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
5.8.2016

Wydawca:
Last Gang Records

Lista utworów:

1. Drake's Dad
2. Private School
3. My Heart's Always Yours
4. Savannah
5. Passenger Seat
6. Making Due
7. Round and Round
8. Hung Up
9. Come Back Home
10. A Little Rain (A Song For Pete)
11. And Then Some
12. Hangs The Moon

Informacje o wykonawcy

Arkells

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.