Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


New Model Army „Winter”

7 Września 2016

Ekipa Justina Sullivana należy do bardzo wąskiej grupy zespołów. Takich, które nigdy nie odrobiły pańszczyzny, nie spuściły z tonu nawet ćwierć dźwięku, nigdy na żadnej płycie nie umieścili wypełniacza. Gdyby tak wrzucić ich piosenki do jednego kotła, zamieszać i wylosować dowolne 10 lub 12 utwory, to i tak zawsze wyjdzie album znakomity. Oczywiście będą różnice, bo współczesne oblicze zespołu nieco się różni od czasów, kiedy znaczący wpływ na twórczość miał nieżyjący perkusista Robert Heaton, ale nawet w ich obrębie zawsze dostawaliśmy muzykę najwyższych lotów.

Tymczasem zbliżające się małymi krokami do końca lato powoli przynosi nam zapowiedź zimy. Nie tylko tej dosłownej, ale również metaforycznej, zawartej w tytule płyty. Będzie dość ponuro, ascetycznie i surowo. Co prawda wesoło u tych Anglików nigdy nie było, muzycznie eksplorowali ciemną stronę post punkowego księżyca, tekstowo angażowali się również w niekoniecznie optymistycznie tematy.

Nową płytę wyróżnia organiczne brzmienie, momentami niepozbawione niczym nieskrępowanej agresji. Stłumiony dźwięk, nieco akustyczny, bardzo mocny nacisk na sekcję, zwłaszcza dudniący bas. To wszystko otacza słuchaczy bardzo dokładnie, stawia ich wręcz w centrum sali prób i otula dźwiękami. Jak zwykle nie zabrakło pomysłowych aranżacji, rozbudowanego tła i swoiście rozumianej przebojowości, chociaż album nie wydaje się być tak nośny jak poprzednik - "Winter" wymaga większego zaangażowania od słuchaczy, głównie za sprawą niezwykle bogatego drugiego planu, który z każdym odsłuchem odsłania nowe zakamarki.

Przekonać się można o tym już przy otwierającym płytę "Beginning" - niespokojnym, epickim, długim wstępem wspaniale budującym napięcie, które wybucha w mocnym "Burn The Castle". Utwór tytułowy na pierwszy rzut oka wydaje się wpasowywać w standardowe hymny zespołu, za sprawą ogranych wokaliz i akustycznego wstępu rozwijającego się w spokojną, elektryczną ścieżkę. I tak już będzie do końca - wprowadzanie w klimat poprzez liczne zmiany nastrojów. Raz szybciej i dość klasycznie ("Eyes Get Used To The Darkness"), raz wolniej i bardziej lirycznie ("Die Trying"), a raz mocno nawiązując do zamierzchłych czasów punkowej rebelii przefiltrowanej przez własne pojmowanie muzyki (kapitalny "Strogoula"). Ta mieszanina wychodzi bardzo naturalnie - zespół nigdy nie kombinował nad łączeniem zupełnie nowych motywów z wyrachowanym czerpaniem dźwięków z własnej przeszłości. Muzyka płynie sama z siebie, pełna werwy i szczerości, stopniowo wciągając słuchaczy w piosenkowy tygiel pełen ukrytej przebojowości.

Paradoksalnie, nie ma tu nic, do czego zespół by nas wcześniej nie przyzwyczaił, nie ma żadnej rewolucji. Ale czy ktokolwiek tego oczekuje? Zespół Sullivana wypracował sobie markę, która nic już nie musi udowadniać. Wystarczy, że gra we własnym, niepokojąco spokojnym, punkującym stylu, tak jak potrafi najlepiej. I jak zwykle daje nam piękną, wyważoną, dojrzałą płytę. Poruszającą się po własnej, wytyczonej lata temu, znanej wszystkim drodze. Z wyklarowanym głównym torem, ale przy tym szerokiej, urozmaiconej i barwnej na tyle, że wędrówka po niej nie znudzi się nigdy i za każdym razem odkryje przed wędrującymi nowe tajemnice.

Rafał Chmura

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
26.8.2016

Wydawca:
earMUSIC

Lista utworów:

1. Beginning
2. Burn The Castle
3. Winter
4. Part The Waters
5. Eyes Get Used To the Darkness
6. Drifts
7. Born Feral
8. Die Trying
9. Devil
10. Stragoula
11. Echo November
12. Weak and Strong
13. After Something

Informacje o wykonawcy

New Model Army

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.