Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Acid Drinkers „Peep Show”

26 Września 2016

Acid Drinkers to grupa, która funkcjonuje z godną podziwu regularnością. Od 2008 roku, czyli od "Verses Of Steel" co dwa lata wydają nowe płyty, intensywnie koncertują, mają jeszcze czas na poboczne projekty. Żeby nie było nudno i powtarzalnie z kolejnymi wydawnictwami, panowie starają się ich zawartość urozmaicać. Tak więc ostatni, bardzo miło przyjęty album "25 Cents For A Riff" w odróżnieniu od poprzedzającego go thrashowego "La Part Du Diable" był bardziej przebojowy, klasyczny, umizgujący się do hard rockowych legend, lecz bynajmniej niepozbawiony mocnego uderzenia. Najnowszy krążek "Peep Show" był nieco buńczucznie, lecz w titusowym stylu, zapowiadany jako "bezkompromisowy kop w papę". Prawda to czy przesada?

Muszę przyznać, że Tomasz Pukacki nie owijał w bawełnę. Najnowszy krążek Acidów faktycznie porządnie batoży skórę pędzącymi na złamanie karku riffami i nieokiełznanymi tempami narzuconymi przez perkusistę noszącego prześmieszną, jeśliby skupić się na tym, co wyprawia z bębnami, ksywę. Maciej Starosta ani w jednej sekundzie płyty nie ślimaczy się z perkusją, nawet w wolniejszych fragmentach. Choć muzyka na "Peep Show" podpisana jest zespołowo, to nie jest tajemnicą, że w głównej mierze jest to dzieło Dariusza "Popcorna" Popowicza - on jest autorem znacznej większości kompozycji. Szkoda, że nie dano się zaprezentować Wojciechowi "Jankielowi" Moryto od twórczej strony, ale może na następnym albumie, który zapewne będzie z deka lżejszy, bardziej melodyjny i luzacki, a najmłodszy stażem Kwasożłop nas miło zaskoczy swoimi utworami? Również wokali Jankiela jest trochę za mało - ryczy zaledwie w jednym utworze "Diamond Throats" oraz oczywiście w chórkach, gdzie jest zagłuszany przez nie oszczędzającego swojej "papy" Titusa.

"Let'em Bleed", "Monkey Mosh", "50? Don't Slow Down", napędzany blastami "The Cannibal", "God Is (Isn't) Dead" czy "Heavenly Hellfucker" to strzały, które bez wątpienia rozpętają młyn pod sceną. Niektóre z nich posiadają jednakże bardzo ciekawe, niekiedy ocierające się o psychodelię zwolnienia - wspomniany "Monkey Mosh" czy opowiadający prawdziwą historię ludojada z Wielkopolski "The Cannibal". Płyta niespecjalnie pozwala słuchaczowi odsapnąć. Nawet jeśli trafiają się kompozycje nieco wolniejsze, to zdecydowanie nadrabiają ciężarem ("Sociopath" ze znakomitym pod kątem koncertów skandowanym refrenem, "Thy Will Be Done" z zapadającą w pamięć nieco stonerową melodią gitarową, czy singlowe "Become A Bitch" z początkowym riffem w stylu Joe Duplantiera). Utworem chyba najbardziej zaskakującym jest wieńczący krążek "After The Vulture", gdzie Titus wyśpiewuje (niektórzy stwierdzą, że to słowo jest w tym kontekście nadużyciem) tekst skompilowany z cytatów rumuńskiego filozofa Emila Ciorana, autora biblii nihilistów "Na szczytach rozpaczy". Filozof dostał zresztą "credit" za autorstwo tekstu. Pozostałe liryki to oczywiście dzieła Titusa, które można przeczytać w książeczce w wersji polskiej (urocza titusowa poetyka i specyficzna ortografia zostały, rzecz jasna, zachowane) oraz w wyrykiwanej angielskiej wersji. W adaptowaniu tekstów do języka Wilhelma Trzęsiwłóczni pomagał Titusowi Marcin Leitgeber - perkusista pobocznego zespołu basisty - Titus Tommy Gun.

"Peep Show" to płyta bardzo intensywna, a przy tym niezwykle acidowa, zawierająca w sobie wszystkie te elementy, za które ten zespół jest szanowany. Także poczucie humoru, tyle że w przypadku tekstów Titusa z tego albumu jest to tym razem humor mocno sczerniały. Dzięki temu, że nowe utwory zostały skomponowane przez jednego muzyka, a zaaranżowane przez zespół, muzyka jest spójna w swoim charakterze. Takie sobie poznaniacy przyjęli założenie, żeby było ostro, thrashowo, a nie różnorodnie, z różnych parafii, jak w przypadku "25 Cents For A Riff" i tego postanowienia się trzymali. Z pewnością sporo utworów z nowego krążka trafi na zapowiadaną, i zapewne niezwykle intensywną trasę koncertową Kwasów po Polsce. Jak nowe kawałki przyjmą się u acidowej wiary? Jestem przekonany, że bardzo dobrze, gdyż "Peep Show" nie zawiódł pokładanych w nim oczekiwań i potwierdził wysoką formę Kwasożłopów, choć pewnie znajdą się malkontenci, którzy będą jęczeć, że poznaniacy nie nagrali drugiego "Infernal Connection"...

Kamil Pietrzyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
23.9.2016

Wydawca:
Makumba Music

Lista utworów:

1. Let’em Bleed
2. Monkey Mosh
3. Sociopath
4. Become a Bitch
5. Thy Will Be Done
6. 50? Don’t Slow Down
7. The Cannibal
8. God Is (Isn’t) Dead
9. Diamond Throats
10. Heavenly Hellfucker
11. After The Vulture

Informacje o wykonawcy

Acid Drinkers

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.