Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Pixies „Head Carrier”

14 Października 2016

Najnowsze wydawnictwo legendarnych Pixies - zatytułowane "Head Carrier" - jest po prostu kontynuacją drogi, którą obrali na pierwszej płycie i sumiennie realizowali przez parę kolejnych, nie wyłączając z tej wyliczanki nagranego już po powrocie na scenę albumu "Indie Cindy". Dostajemy zatem 33-minutowy zestaw zadziornych, krótkich, melodyjnych, nagranych z poczuciem humoru i brakiem przywiązania do konwenansów piosenek. To po prostu stare, dobre (choć już nie tak dobre) Pixies, można by rzec. I to paradoksalnie największa zaleta i wada tego wydawnictwa.

Trzeba oczywiście zauważyć, że wymaganie od artysty, by wciąż nagrywał takie same płyty jak w czasach swej burzliwej młodości, jest tyleż naiwne, co niestosowne, ale to przecież sami Pixies obrali kurs na reinterpretację własnych muzycznych korzeni. Zatem porównania z tym, co nagrali na przełomie lat 80. i 90. są jak najbardziej zasadne. A wystarczy posłuchać "All I Think About Now", gdzie nowa basistka, Paz Lenchantin, brzmi bliźniaczo podobnie do Kim Deal. Zabieg zapewne celowy, dla niektórych kontrowersyjny, ale... udany. Choć nie ukrywam, że miło byłoby widzieć i słyszeć ponownie Kim, a nie kogoś, kto zręcznie ją udaje. Chcąc nie chcąc dostaniecie jednak na "Head Carrier" to, za co zdążyliście Bostończyków pokochać - i ani szczypty więcej.

Już po pierwszym odpaleniu płyty, która zaczyna się typowym dla Pixies numerem, wiemy gdzie jesteśmy (czyli w domu) - pulsujący bas, zgrzytliwa gitara, prosty rytm perkusji i z pozoru leniwy, ale ostatecznie wrzaskliwy głos Francisa Blacka. Garażowe, punkowe uderzenia w postaci "Um Chagga Lagga" czy "Baal's Back" z pewnością was rozruszają. Muzycy chyba zapomnieli (i dobrze!), że nie mają już dwudziestu paru lat. Są tu oczywiście kawałki o bardziej popowo-plażowej proweniencji, jak zagrane z charakterystycznym luzem i programową pretensjonalnością "Classic Masher" czy spokojny, balladowy niemal, wybrany na singiel "Tenement Song" albo wybitnie "słoneczny" "Bel Esprit" (z uzupełniającymi się wokalnie Paz i Francisem). Może się też podobać nośny i zwarty, z zapadającym w pamięci refrenem, pop-punkowy "Talent". Żeby jednak nie było tak wspaniale, bez trudu znajdziemy w tym zestawie piosenki mniej wyraziste, które można by uznać za "wypełniacze" (a których z grzeczności nie wymienię). A to przecież jedynie pół godziny muzyki z hakiem - powinno więc wymagać się wysokiej jakości przez cały czas, zwłaszcza, gdy płyta sygnowana jest jedną z najgorętszych na rockowej, alternatywnej scenie nazw.

Na siłę można by przyznać"Head Carrier" jedną "gitarę" więcej, bo album wydaje mi się ciut lepszy od poprzedniczki. Ale artystom kultowym nie należy obniżać poprzeczki. Kto oczekuje od Pixies fajnych piosenek w starym stylu, ten być może się nie zawiedzie. Piszę "być może", bo mam też świadomość, że nic tutaj nie przebija tych największych "killerów" z "Surfer Rosa" czy "Doolittle". No cóż, niezła płyta Pixies musi nam wystarczyć.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
30.9.2016

Wydawca:
PIAS

Lista utworów:

1. Head Carrier
2. Classic Masher
3. Baal's Back
4. Might as Well Be Gone
5. Oona
6. Talent
7. Tenement Song
8. Bel Esprit
9. All I Think About Now
10. Um Chagga Lagga
11. Plaster of Paris
12. All the Saints

Informacje o wykonawcy

Pixies

Inne recenzje płyt wykonawcy

Pixies - Indie Cindy
Pixies „Indie Cindy&rdquo
Ocena: 33333 (3)
Autor: Paweł Lach
Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.