Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Passenger „Young As The Morning Old As The Sea”

23 Października 2016

Warszawski koncert Passengera z 5 października był dopiero szóstym na bieżącej trasie, ale już czwartym totalnie wyprzedanym. Na trzynaście zaplanowanych występów na Wyspach Brytyjskich bilety można kupić tylko na trzy. Angielski artysta dodaje nowe daty, a jego ostatni krążek nie schodzi z list przebojów. To chyba najlepszy dowód na to, że zapotrzebowanie na indie folk wciąż jest bardzo duże.

Passenger (wł. Michael David Rossenberg) doskonale zdaje sobie z tego sprawę, gdyż w zasadzie co rok wydaje nowy album. Apogeum popularności osiągnął cztery lata temu; singiel "Let Her Go" był dosłownie wszędzie, a płyta "All The Little Lights" tu i ówdzie pokryła się platyną. Tegoroczny krążek inspirowany podróżami do Nowej Zelandii i Islandii, to dziesięć opowieści o relacjach miłosnych i upływie czasu. "Young As The Morning, Old As The Sea" debiutował m.in. na szczytach list w Wielkiej Brytanii czy Australii. Wjechał tam za sprawą promujących krążek "Anywhere" i "Somebody's Love" - utworów niezłych, ale nie zabierających słuchaczy w żadne nowe czy chociaż mniej znane miejsca. Są co prawda ładnie brzmiące flety i rogi, a w pierwszej z wymienionych piosenek gitara do złudzenia przypominająca melodię Cheta Atkinsa. To jednak nie wystarcza, by uniknąć uczucia deja vu; takie rzeczy słyszeliśmy już tysiące razy, a nie wszyscy nabiorą się na odgrzewanego kotleta.

Najsłabszym elementem płyty jest dla mnie śpiew Michaela. Nie rozumiem, jak człowiek o tak emocjonalnej barwie głosu mógł stworzyć coś tak pozbawionego wyrazu. Wiem, że wiele osób urzekło jego ciche, nieśmiałe artykułowanie, ale bez przesady. Wokale na "Young As The Morning, Old As The Sea" są monotonne i zwyczajnie nudne, a do tego sprawiają wrażenie nagranych w ostatniej chwili. Z samą muzyką jest już lepiej; w uszy nie ubodzie, ale sercem nie zawładnie. Jest kilka ciekawych pomysłów, jak smyczki w "Fool's Gold" czy płaczliwa gitara w "When We Were Young". Podobać się mogą również klawisze w wykonanym w duecie z Birdy "Beautiful Birds", choć już po minucie pojawia się problem z zanuceniem piosenki czy choćby przypomnieniem sobie melodii.

Na plus można zapisać "The Long Road" - łagodny bas na początku, potem cały czas lekko. Jest tu o życiowych wyborach, które nie zawsze się opłacały, a których skutków nie da się już powstrzymać ("And no man has ever stopped time flying by"). Podoba mi się też "Home", z klawiszowym początkiem przywodzącym na myśl Eagles albo Chicago. Tekstowo słabiej; zaczyna się od interesujących stwierdzeń i pytań retorycznych, a kończy niezbyt potrzebną metaforyką.

Po zakończeniu wszystkich odcinków obecnej trasy koncertowej (czyli gdzieś w kwietniu) Passenger powinien zrobić sobie przerwę w nagrywaniu. Niech Anglik się wyciszy, pojedzie w jakieś odludne miejsce albo zwyczajnie usiądzie przy kominku i poczyta książkę. Albo niech zrobi cokolwiek, tylko niech nie szuka inspiracji na siłę i nie leci w sztampę. Kilka czy nawet kilkanaście miesięcy odpoczynku od studyjnych warunków naprawdę mogą mu wyjść na dobre. Artystycznie, bo na czymś wydanym na szybko i tak nieźle się obłowi. A przecież nie o to chodzi w folku.

Jędrzej Rakoczy

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 5/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
5/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
23.9.2016

Wydawca:
Nettwerk/Black Crow

Lista utworów:

1. Everything
2. If You Go
3. When We Were Young
4. Anywhere
5. Somebody’s Love
6. Young As The Morning Old As The Sea
7. Beautiful Birds
8. The Long Road
9. Fool’s Gold
10. Home

Informacje o wykonawcy

Passenger

Inne recenzje płyt wykonawcy

Passenger - Whispers
Passenger „Whispers&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Paweł Lach
Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.