Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Opeth „Sorceress”

30 Października 2016

Płyta "Sorceress" to kolejny przystanek na progrockowym szlaku, który Opeth jednoznacznie obrał wraz z wydaniem albumu "Heritage". Kto spodziewał się, że po dołączeniu do stajni wytwórni Nuclear Blast, zespół powróci na dawne, ewidentnie metalowe tory, ten się rozczaruje. Myślę jednak, że przez dwadzieścia lat artystycznych poszukiwań Szwedzi są wciąż wierni pewnej muzycznej koncepcji, opartej na budowaniu wielowątkowych, klimatycznych kompozycji. To pozostaje bez zmian. A że środki trochę inne? Liczy się efekt, a ten jest znakomity. Zawarta na "Sorceress" muzyka, nawiązując do artrockowej stylistyki lat 70., odświeża jednocześnie stare patenty z pomocą współczesnych (choć nie nowoczesnych) środków wyrazu. To połączenie progrockowego wysublimowania z metalową siłą, może robić wrażenie - ale zdaję sobie sprawę, że nie na wszystkich.

Topornie wręcz, ale też złowieszczo i kusząco, brzmi gitarowy motyw w środkowej części tytułowego utworu, który poprzedzają rytmiczne łamańce. Proste, mocne uderzenie w "The Wilde Flowers" wypada nad wyraz przebojowo, choć utwór w drugiej czyści rozpływa się w zmysłowej, "kosmicznej" toni, by na koniec zaserwować słuchaczom kakofonię ostrych dźwięków. "Era" zaczyna się od delikatnych, prawie niesłyszalnych klawiszy, ale szybko atakuje wyrazistym uderzeniem gitar. Spokojnie rozwija się kompozycja "Strange Brew" - z fortepianem i łagodnym śpiewem Åkerfeldta na wstępie - w której rozwinięciu pojawiają się też nawiązania do niemalże blues rockowego, klasycznego grania.

Dzięki tym połączeniom muzyka na "Sorceress" żyje i zaskakuje. Dźwiękowy dialekt między różnymi odcieniami, często skrajnymi, jest wciąż wyraźny. Owszem, sporo tu muzyki, która z metalem nie ma już nic wspólnego. Czy to jednak powód do smutku? Nie sądzę. Folkowo i nastrojowo wybrzmiewa kojarząca się niewątpliwie z Jethro Tull ballada "Will O the Wisp". Rzewnie, przywodząc na myśl motyw z jakiegoś filmu, wita nas "Persephone". Orientalne klimaty i takąż rytmikę odnajdziemy w "The Seventh Sojourn". "A Fleeting Glance" z kolei to folkowo-barokowe misterium, zwiewne, ale podane z elektrycznym urozmaiceniem. Szeroka paleta doznań nie pozwala się nudzić.

Czy znajdziemy na "Sorceress" jakieś zmiany w stosunku do poprzednich albumów? Najnowsza płyta stanowi raczej piękne dopełnienie muzycznych pomysłów zawartych na wcześniejszych "Heritage" i "Pale Communion". Na pewno ważną - być może jeszcze ważniejszą niż uprzednio rolę - odgrywają tutaj instrumenty klawiszowe. Oczywiście były one obecne w muzyce Opeth od czasów debiutanckiego albumu "Orchid", ale stanowiły dawniej jedynie tło lub urozmaicenie struktury kompozycji. Joakim Svalberg, korzystając z całej gamy art rockowych barw (fortepian, klawikord, Moog, organy Hammonda, Fender Rhodes, melotron) nie tylko ubogaca muzykę grupy, ale często decyduje o jej charakterze. Można powiedzieć, że klawiszowe instrumentarium równoprawnie z gitarami napędza teraz mocne fragmenty i stanowi o sile muzyki Opeth. Dobrym tego przykładem pierwsza część utworu "Chrysalis", gdzie przesterowane klawisze i elektryczne gitary wręcz walczą o dominację (ku uciesze naszych bębenków słuchowych).

Mam wrażenie, że twórczość Szwedów - i to się nie zmienia od dwudziestu lat - przypomina wędrówkę po korytarzach starego zamczyska, a każda płyta odsłania jeden z jego zagubionych korytarzy. Kiedyś twierdza wydawała się być bardziej ponura, teraz przez okiennice wpada więcej światła. Nie od razu też w każdej z nowo odkrytych komnat poczujemy jak u siebie - warto jednak spróbować się w nich rozgościć.

Oczywiście istnieje możliwość, że przeszacowałem "Sorceress", pomny pochopnego wyroku, jaki wydałem na "Pale Communion" (że dobra, ale nie świetna - z perspektywy czasu dałbym i tej płycie 5 "gitar"). Ale najnowsze dzieło Opeth to naprawdę barwna, wielowymiarowa, pełna czaru i mocy muzyka. Tym kompozycjom trzeba jednak poświęcić sporo czasu, najlepiej w skupieniu - i zdaję sobie sprawę, że nie każdy będzie chciał oddać "Sorceress" aż tyle, że ktoś machnie ręką już na wstępie, albo zwyczajnie nie da się wciągnąć do tego muzycznego świata. Też tak może być. Jestem jednak przekonany, że wiele osób te nowe muzyczne zaklęcia grupy po prostu oczarują.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 5/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
5/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
30.9.2016

Wydawca:
Nuclear Blast

Lista utworów:

1. Persephone
2. Sorceress
3. The Wilde Flowers
4. Will O the Wisp
5. Chrysalis
6. Sorceress 2
7. The Seventh Sojourn
8. Strange Brew
9. A Fleeting Glance
10. Era
11. Persephone (Slight Return)

Informacje o wykonawcy

Opeth

Inne recenzje płyt wykonawcy

Opeth - Heritage
Opeth „Heritage&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Paweł Pałasz
Opeth - Deliverance
Opeth „Deliverance&rdquo
Ocena: 4.54.54.54.54.5 (4.5)
Autor: Mariusz "Consus" Kabała
Opeth - Damnation
Opeth „Damnation&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Tomasz ''Hippis'' Goc
Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.