Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Van der Graaf Generator „Do Not Disturb”

30 Października 2016

Van Der Graaf Generator z jakiegoś powodu nigdy nie przebił się do progrockowego mainstreamu, choć na swoim koncie ma przecież tak genialne krążki jak "H To He, Who Am The Only One", "Pawn Hearts", "Still Life", Godbluff". Awangardowa forma, psychodeliczny klimat, rozbudowane kompozycje oparte nie na gitarowych riffach (gitary miały znaczenie marginalne), a na organach, saksofonie, sekcji rytmicznej i niezwykle ekspresyjnym wokalu wypracowały temu zespołowi status niedocenianego klasyka. Gdy Brytyjczycy zamilkli w 1977 roku, Peter Hammill rozpoczął swoją niezwykle bogatą w wydawnictwa (muzycznie skromniejsze, ale eksponujące wokal) karierę solową, którą fascynował się i ochoczo lansował Tomasz Beksiński w trójkowych audycjach. Po niespełna trzydziestu latach przerwy dobiegający wówczas sześćdziesiątki muzycy postanowili się reaktywować i od 2005 roku nagrali pięć albumów. Najświeższy z nich "Do Not Disturb" przynosi dziewięć premierowych numerów. W odróżnieniu od poprzedniego, instrumentalnego i niezbyt przystępnego "ALT" nowe utwory są o wiele bardziej przemyślane i - co chyba dla fanów kapeli najważniejsze - znów możemy usłyszeć charakterystyczny głos Petera Hammilla.

Pierwszy utwór "Aloft" zaczyna się bardzo nastrojowo. Po delikatnych uderzeniach w perkusyjne talerze wchodzi rozmarzona gitara i wokal, które kojarzyć mogą się z Pink Floyd lub solowym Gilmourem. Po dwóch minutach utwór ożywia się dzięki organom Hugh Bantona i żwawszemu, podbitemu pogłosem wokalowi, aż nagle zostaje zaostrzony nieco topornym hard rockowym riffem, by znów wrócić do początkowego ukojenia. Zaczyna się więc obiecująco. Warto zwrócić uwagę na częste flirty z psychodelią. Przykładem tego są ocierające się o hard rock "(Oh No I Must Have Said) Yes" czy "Alfa Berlina". Niepokojące sample godzin szczytu wielkiego miasta, przerywane przesterowanym głosem wyśpiewującym tytuł utworu, a następnie melodeklamacją poprzedzają nastrojowe wejście organów Hammonda zdobione dzwoneczkami i całkiem ładną, nieco pompatyczną melodią wyśpiewywaną ekspresyjnie przez Hammilla. Nie może być jednak za ładnie do końca. Mamy także w tym utworze całkiem dziwaczne, niepokojące i brzydkie w pozytywnym tego słowa znaczeniu dźwięki.

Nie brakuje na "Do Not Disturb" momentów melancholijnych, aranżacyjnie oszczędniejszych, które mogłyby spokojnie znaleźć się na solowych albumach wokalisty, jak fortepianowa ballada z ciekawymi organowymi urozmaiceniami tempa i klimatu "Brought To Book", posępne "Almost The Words", "Go" czy "Room 1210" z syntetycznymi partiami akordeonu, z nieco może i średnio pasującą, ale ciekawie zaaranżowaną ostrzejszą częścią. Akordeon wydobyty z parapetu powraca w krótkiej dwuminutowej instrumentalnej zapchajdziurze "Shikata Ga Nai". Z jednej strony wzbudza ten utworek poczucie grozy, ale czy jest konieczny? Szkoda, że wraz z odejściem saksofonisty Davida Jacksona zespół nie zdecydował się na zatrudnienie następcy. Brakuje "saksu" nie tylko w tym przerywniku, ale w ogóle we wszystkich płytach po reaktywacji nagranych bez Jacksona. Saksofon był znakiem rozpoznawczym VDGG i bez niego grupa brzmi jakoś tak... sucho.

Nowa płyta Van Der Graaf Generator podzieli słuchaczy. Spore grono niezbyt serdecznie przyjęło kolejne płyty po reaktywacji, inni widzieli w nich blaski, ale i cienie, natomiast - mam wrażenie - niewiele osób zareagowało na kolejno wydawane płyty VDGG bezwarunkowym entuzjazmem. "Do Not Disturb" nie jest dziełem na miarę ich największych płyt. O tym, że oni kiedyś jeszcze wzbiją się na wyżyny, absolutnie nie ma co marzyć. Muzyka, którą zaprezentowali na najnowszym albumie zawiera owszem elementy znane z ich twórczości, ale brakuje im ikry. Trudno wymagać od oldboyów w wieku emerytalnym, żeby zapuszczali się w muzyczne szaleństwa jak przed czterdziestu laty i byli wciąż tak kreatywni, by tkać wielowątkowe kolosy, które pomimo dłużyzn, nie pozwalałyby słuchaczom na chwilę znużenia. Skoro chcą grać, i proszą, aby im nie przeszkadzać, to należy to uszanować. Niekiedy prześwitują jeszcze w nowych utworach przebłyski dawnej świetności.

Kamil Pietrzyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
30.9.2016

Wydawca:
Esoteric Recordings

Lista utworów:

1. Aloft
2. Alfa Berlina
3. Room 1210
4. Forever Falling
5. Shigata Ga Nai
6. (Oh No, I Must Have Said) Yes
7. Brought to Book
8. Almost the Words
9. Go

Informacje o wykonawcy

Van der Graaf Generator

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.