Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Jimmy Eat World „Integrity Blues”

4 Listopada 2016

Jimmy Eat World, jedna z ciekawszych rockowych grup romansujących z niezbyt mocnym punkiem nie spuszcza z tonu i regularnie jak w zegarku raczy nas nowymi nagraniami. Wiele osób pewnie pamięta ich najbardziej znany album "Bleed American" z 2001 roku i zamieszanie ze zmianą nazwy zarówno płyty jak i tytułowej piosenki po atakach na World Trade Center. Co lepsze piosenki z tamtych czasów z powodzeniem ozdabiały kilka filmów (z "Wiecznym Studentem" na czele) i seriali. Po paru dość średnich albumach zespół daje nam "Integrity Blues" - dźwiękowe dziedzictwo "Bleed Ameriacan" i prawdopodobnie swoją najlepszą płytę od kilkunastu lat.

Zespół ciągle wlecze za sobą naklejkę z napisem "emo" odmienianym w różnych wariacjach, ale zdaje się tym specjalnie nie przejmować. Co prawda na najnowszej płycie nie znajdziemy tak skocznych hitów jak "The Middle" sprzed lat, ale nie brakuje dobrych melodii, instrumentalnych ozdobników i ambitniejszego podejścia do kompozycji. Otwierające takty "You With Me" może jakoś specjalnie nie porywają - na pierwszy rzut ucha to po prostu dobre, melodyjne rockowe piosenki z delikatnym wokalem i popowymi naleciałościami, w sam raz do radia. Słychać jednak sporo różnych ozdobników, wstawek i zabaw dźwiękiem. Czuć w tych piosenkach delikatny posmak tanecznego parkietu i mrugnięcie okiem w stronę pop-rockowych gwiazd z lat 80. takich jak Johnny Hates Jazz czy Fiction Factory, a wszystko to za sprawą brzmienia, za które odpowiada Justin Meldal-Johnsen, współpracujący m.in. z Paramore czy M83. Producent wyciągnął z zespołu całą kwintesencję, zadbał o najdrobniejszy detal, wycyzelował każdy dźwięk do poziomu idealnego. Wszystkie instrumenty współbrzmią doskonale, bazując na gitarowych harmoniach. Czasami słychać multum efektów na sześciu strunach (czterech strun też nie potraktowano po macoszemu), zaś kiedy robi się spokojniej - elektroniczne tła zaskakują swym bogactwem.

Co do samych kompozycji, najciekawiej robi się w połowie płyty. "Pass The Baby" w początkowej fazie brzmi niemal jak Nine Inch Nails (tyle że bez wspomagaczy), pod koniec zaś atakuje mocne, pokręcone riffowanie, kojarzące się z Tool. "Get Right" z kolei wygląda jak owoc romansowania 3 Doors Down z Linkin Park, przy czym ten pierwszy zespół odcisnął większe piętno, nie tylko na tej piosence. Druga połowa płyty to już znów spokojniesze momenty, jednak wyraźnie lepiej skomponowane. "The End Is Beautiful" to wyjątkowo udana ballada. Skoczny "Through" jest pokłosiem kalifornijskiego punka, ale ani na chwilę nie ociera się o prostackie melodie, przez co prezentuje się bardzo dobrze. Innym zaskoczeniem jest utwór tytułowy - pozbawiona rytmu klawiszowa mozaika z delikatnym wokalem Jima Adkinsa, która dośc mocno zbliża się do "Sometimes" Depeche Mode.

Mimo kilku nierówności, słucha się tej płyty bardzo dobrze. Trochę mogą razić nijakie numery na początku, ale z piosenki na piosenkę robi się coraz ciekawiej i coraz lepiej. Jestem pewien, że gdyby nie dobrze przemyślana kolejnośc utworów, pierwsze wrażenie nie byłoby takie dobre. Kilka świetnych piosenek oraz przebogata warstwa brzmieniowa nie pozwala stawiać "Integrity Blues" w pozycji dźwiękowego towarzysza do gotowania zupy na obiad. Domaga się szacunku i uwagi, niczym poważny rozmówca, który szybko może stać się miłym i zawsze oczekiwanym gościem.

Rafał Chmura

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
21.10.2016

Wydawca:
RCA

Lista utworów:

1. You with Me
2. Sure and Certain
3. It Matters
4. Pretty Grids
5. Pass the Baby
6. Get Right
7. You Are Free
8. The End Is Beautiful
9. Through
10. Integrity Blues
11. Pol Roger

Informacje o wykonawcy

Jimmy Eat World

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.