Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Kult „Wstyd”

9 Listopada 2016

Zespół Kazika Staszewskiego to prawdziwa instytucja na polskim rynku. 15 płyt studyjnych i dwie koncertowe (wszystkie z doskonałymi wynikami sprzedaży), niezliczona ilość koncertów (zawsze wyprzedawanych na pniu), udział bardzo wielu muzyków. Szerokie pasmo sukcesów, a mimo to zespół nadal pozostaje w opozycji do polskiego mainstreamu i z powodzeniem funkcjonuje jako grupa alternatywna do głównego nurtu. Własny styl, własna nisza, własna rzesza wiernych odbiorców (często nie szczędząca słów krytyki, a mimo to wytrwale supportująca zespół) - dzięki takiej postawie Kult z powodzeniem gra już ponad 30 lat, "wychowując" trzecie pokolenie słuchaczy.

Tytuł nowego krążka jest nieco prowokujący, ale tym samym doskonale wpisuje się w w Kultową stylistykę. Kazik przyzwyczaił wszystkich, że prowokuje i zmusza do myślenia. Tym razem lider ograniczył się właściwie tylko do napisania tekstów, nie biorąc udziału w procesie komponowania. Muzyka jest wspólnym dziełem reszty kolektywu, ale najwięcej do powiedzenia mieli panowie obsługujący sekcję dętą. Na pierwszym planie tym razem saksofon, trąbka i puzon, przez co "Wstyd" może się wydawać albumem zwyczajnie lekkim. Na pewno nie ma tu mocnej, rockowej zadziorności charakterystycznej dla "Prosto", nie ma też takiej ilości czadu jak na "Hurra!". Znany z singla "Madryt" wskazuje kierunek w jakim idzie zespół, chociaż nie jest jakoś wybitnie reprezentacyjny dla całości - po kilkukrotnym wysłuchaniu miałem wrażenie, że bardziej przypomina jakiś numer z solowej twórczości Kazika, głównie poprzez melodeklamacyjną nawijkę w zwrotkach. Ale z czasem na czoło wybijają się dęciaki, a to już wspólny mianownik dla całej płyty. Gitary są wyjątkowo nienachalne i nieco schowane, wysuwając do przodu przede wszystkim wokal Kazika, który ciągle pozostaje w znakomitej formie.

Kolejna rzecz, jaka rzuca obraz "Wstyd", to kompozycyjne wyważenie. Nie ma słabego kawałka, nie ma żadnego wypełniacza (co nie było takie oczywiste na kilku poprzednich płytach), ale nie ma też jakiegoś konkretnego strzału, który z miejsca wybijałby się do przodu (jak w przypadku tytułowego kawałka z poprzedniego albumu). Ciężko znaleźć tutaj numer, który będzie można wcielić do żelaznej Kultowej klasyki, ale z drugiej strony - płyta ma szansę zostać zapamiętana jako wyjątkowo spójna i równa. Panowie świetnie sobie poradzili z kompozycjami - równość absolutnie nie oznacza monotonii, płyta jest pełna smaczków, nie zawsze rzucających się na pierwszy plan urozmaiceń i aranżacyjnego dopracowania. Nie zabraknie dobrych, lekko połamanych solówek ("To Nie Jest Kraj Dla Starszych Ludzi"), nośnych i bujających melodii ("Dwururka"), czy elektronicznych i ocierających się i industrializmy fragmentów ("Wstyd"). Zespół trochę odszedł od jednostajnego, żeby nie powiedzieć prostolinijnego brzmienia, stawiając na kreatywność poszczególnych muzyków i łącząc w zgrabną całość ukryty gitarowy jazgot, wolną amerykankę na instrumentach dętych, klawiszowe rozpasanie, jazzowe inklinacje i wiele więcej. I wszystko podlał charakterystycznym, "Kultowym" sosem.

W przypadku Kultu nie sposób nie wspomnieć o tekstach, które stanowią integralną, jeśli nie najważniejszą w ogóle część muzyki. Kazik jak zwykle trafnie opisuje polskie realia - wytyka homofobiczne nastroje, partyjne podziały, wojnę polsko-polską na szczytach władzy, z której jeśli coś wynika, to tylko krzywda dla zwykłego obywatela. Nawiązuje też do nastrojów emigracyjnych, obala mit amerykańskiej demokracji, czy po prostu opisuje historię, która zdarzyć się mogła gdzieś daleko, ale wiemy, że zdarzyła się niemal za ścianą.

"Wstyd" na pewno wstydu zespołowi nie przynosi, ale trzeba być uczciwym - Kult w swojej stylistyce praktycznie nie ma konkurencji. Zrównoważone kompozycje, wyjątkowa dbałość o aranże, duża muzyczna wyobraźnia, chociaż niewiele wykraczająca poza własną niszę. Dosadne teksty, niepodrabialne brzmienie, mądrze zmiksowane elementy charakterystyczne dla zespołu. Równo, dobitnie, bez mielizn ale i bez fajerwerków. Zdaję sobie sprawę, że okres ostanich kilkanastu lat w tworczości zespołu nie wytrzymuje porównania z klasycznymi dziełami, ale "Wstyd" jest płytą, którą z powodzeniem będzie można nazwać najlepszym dziełem Kultu w XXI wieku.

Rafał Chmura

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
14.10.2016

Wydawca:
S.P. Records

Lista utworów:

1. Jeśli będziesz tam
2. Madryt
3. To nie jest kraj dla starszych ludzi
4. Wstyd
5. Cisza nocna
6. Dwururka
7. Bezbronni w furii
8. Odejdę
9. To nie jest zbrodnia
10. Pęknięty dom (część 1)
11. Pęknięty dom (część 2)
12. Apokalipsa

Informacje o wykonawcy

Kult

Inne recenzje płyt wykonawcy

Kult - Prosto
Kult „Prosto&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Norbert Oset
Kult - Salon Recreativo
Kult „Salon Recreativo&rdquo
Ocena: 4.54.54.54.54.5 (4.5)
Autor: Mariusz "Consus" Kabała
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.