Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Mateusz Żyła „Roman Kostrzewski. Głos z ciemności”

25 Listopada 2016

Jak wyglądałaby polska scena metalowa bez Kata? Czy mielibyśmy na niej tylu tuzów, docenianych też poza granicami kraju? A skoro fani przed laty skandowali na koncertach hasło: "Nie ma Kata bez Romana", można też zapytać - czy nasza muzyka metalowa stanowiłaby taką samą markę bez Kostrzewskiego?

O tym, że bohater "Głosu z ciemności" jest postacią nietuzinkową i wpływową w światku metalowym, fani wiedzą od dawna. Świadczy o tym również spore zainteresowanie, z jakim spotkała się recenzowana książka. Wokalista, autor obrazoburczych, ale i poetyckich tekstów, kompozytor, muzyk, wolnomyśliciel, nadworny satanista Rzeczypospolitej - a przynajmniej częsty kozioł ofiarny nagonki na domniemanych czcicieli diabła - jest rozmówcą nad wyraz intrygującym i inspirującym. Nie trzeba być zatem fanem Kata, by sięgnąć po ten wywiad rzekę i przeczytać go z zainteresowaniem. Niemniej ci, którzy od lat wyją do księżyca przy "Łzie dla cieniów minionych", a za sprawą "Ostatniego Taboru" dorobili się zwyrodnień szyjnej części kręgosłupa, znajdą większą satysfakcję w lekturze.

Pomysł na książkę zrodził się w umyśle Mateusza Żyły (rocznik 1989), nauczyciela języka polskiego, sportowca, blogera, fana i badacza twórczości Kostrzewskiego. Doszło zatem do spotkania osób sobie życzliwych, choć pochodzących z różnych pokoleń. Brak w tej rozmowie silnego zacięcia polemicznego, zderzenia się poglądów odmiennych, krytyki, mocowania się na argumenty. Ale skoro Kostrzewski o pewnych sprawach mówi wprost, nie boi się poruszać wątków osobistych i otwarcie prezentować swojego antyreligijnego światopoglądu, to siła wyrazu tej rozmowy na tym nie traci. No cóż, mimo pewnych mankamentów (wynikających głównie z braku pogłębienia wielu wątków) żwawo przerzucałem kolejne kartki i to nie tylko z powodu recenzenckich obowiązków.

Co pozostaje po lekturze? Przekonanie, że Roman Kostrzewski jest postacią bardzo pogodną, epikurejską. Tytuł ma oczywiście uzasadnienie marketingowe - sugerując, że będziemy sięgać do bezdni mrocznych myśli kroczącego satanistyczną ścieżką kapłana-artysty, w naturalny sposób przyciąga uwagę potencjalnego czytelnika. Ale tak naprawdę z rozmowy wynika dobitnie, że wokalista Kata szuka w swoim życiu światłości. Oczywiście nie takiej, jaką objawia innym religia. Dzieciństwo spędzone w Domu Dziecka, niełatwe relacje z rodziną, trud pracy fizycznej i łączenia jej z nauką, industrialny pejzaż Śląska, cienie PRL-u, finansowe pułapki kapitalizmu - mogłoby się wydawać, że wszystko to składa się na dość depresyjną opowieść. Nic bardziej mylnego. Kostrzewski zdaje się akceptować obecność wybojów na ścieżce życia, jakby dzięki nim właśnie w pełni udawało się doceniać radości i sukcesy. Nie ma tutaj miejsca na fatalizm. Jak śpiewał Tadeusz Nalepa: "Wicher silne drzewa głaszcze". To, co innych być może by złamało, Kostrzewskiego umocniło.

Choć w wywiadzie nie zabrakło odniesień biograficznych i światopoglądowych, to dla nas - miłośników rocka - najciekawszy będzie oczywiście wątek muzyczny. Kto śledził uważnie rodzimą prasę muzyczną i czytał wywiady z Romanem, ten zdążył już poznać wiele z zawartych w książce opowieści. O supportowaniu w 1987 Metalliki i wspólnym piciu wódki z Hetfieldem fani słyszeli już przy innych okazjach - to jednak nie powód, by nie przywołać tamtych wydarzeń raz jeszcze. Interesujących kwestii jest tu więcej - przygody związane z nagrywaniem kolejnych płyt (rejestracja jednego z albumów wymagała od muzyków udziału w modłach), przełomowe występy w Jarocinie, barwna trasa po Polsce z glamrockowcami z Hanoi Rocks, kulisy konfliktu z Piotrem Luczykiem, lata ideologicznych przepychanek z tymi, którym przesłanie i image zespołu nie zawsze się podobało. Ciekawie wypadają też opowieści o muzycznej współpracy i przyjaźni Romana z Józefem Skrzekiem, zdeklarowanym chrześcijaninem.

Całość wzbogacona została licznymi zdjęciami (w tym kolorowymi) zarówno portretującymi życie prywatne, jak i sceniczną i zakulisową działalność. To pozycja obowiązkową dla fanów Kata, solowej twórczości Romana Kostrzewskiego i polskiego metalu. Bohater "Głosu z ciemności" jest mówcą na tyle bezpruderyjnym, szczerym i oryginalnym w swych zapatrywaniach na świat, że opowieść ta może spodobać się nawet tym, którzy na hasło "metal" od razu myślą o pierwiastkach szlachetnych, nie mając świadomości, że istnieją na świecie riffy cięższe niż sztaby złota.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
14.9.2016

Wydawca:
Wydawnictwo SQN

Lista utworów:

Informacje o wykonawcy

Mateusz Żyła

Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.