Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


John Wesley „a way you’ll never be”

27 Listopada 2016

"Mocking a man that would guard you as you sleep" - te słowa można usłyszeć w tytułowym utworze. Wesley zwraca się do kogoś, kto nigdy nie będzie na tyle odważny, by bronić innych jak jakiś bohater. Jednocześnie "a way you'll never be" może odnieść do samego siebie; nieustanne dążenia do nieosiągalnego ideału. I takie rozumowanie jest jak najbardziej słuszne, bo muzycznie John cały czas się rozwija.

Nowości dostajemy już na samym początku. "by the light of a sun" i "a way you'll never be" to kompozycje gęste i ciężkie, które niełatwo przyrównać do wcześniejszych nagrań artysty. Pierwszy to niby uparte odgrywanie tych samych akordów, ale czuje się jakąś groźbę. Potem przychodzi szarpana, niespokojna solówka, a to tylko jedna z kilku ciekawych partii na albumie. W tytułowym numerze wije się nieokreślona siła, która nie może przebić się na powierzchnię. John wydaje się ją powstrzymywać, przez co brzmi, jakby był wycieńczony. Wydaje się jednak, że bridge mógłby być nieco lepszy; w niektórych momentach dźwięki zlewają się w jedną masę, dając bardzo kiepski efekt. Potem robi się trochę lżej, ale Wesley potrafi utrzymać słuchacza w skupieniu. Na uwagę z pewnością zasługuje "unsafe space". Instrumentalny utwór to jeden z najciekawszych momentów krążka. Gitarzysta wchodzi na wyżyny swoich umiejętności i jest całkowicie pochłonięty grą, co bardzo się chwali. Warto też pochylić się nad "nada". Tutaj dominuje bas; od hipnotyzującego pukania z początku, po dynamiczne, funkowe popisy na bridge'u. Całkiem nieźle wypada też "drażniące" ucho intro do "sun.a.rose", przechodzące w pulsującą melodię, okraszoną bardzo wysoką solówką.

Jest jednak do czego się przyczepić. Po pierwsze długość niektórych kawałków, jak "a way you'll never be" czy "to outrun the light". Zwłaszcza ten drugi robi się nudny, zwyczajnie mdły i przypomina próbę zejścia z karuzeli w wyznaczonym miejscu. Jeszcze nie, jeszcze nie, następnym razem, za chwilę, może teraz wreszcie? Z tym związany jest kolejny mankament, a mianowicie uparte powtarzanie całych sekwencji. Wiem, że w takiej muzyce jest to normalne i niekiedy to właśnie w tym tkwi cały sekret, ale nie wierzę, żeby takich prostych akordów nie dało się chociaż trochę urozmaicić, nawet na etapie miksowania. Z drugiej strony momentami jest wspomniane przeładowanie, obecne także w "the revolutionist". Tutaj oprócz nadgorliwej sekcji rytmicznej dostajemy efekt echa, który jest jak dla mnie totalnym idiotyzmem i skutecznie psuje wrażenia po wysłuchaniu utworu.

"a way you'll never be" powinna być dla fanów progresywnego rocka mile spędzoną godziną. Nie jest to płyta wybitna, którą będziemy z rozrzewnieniem wspominać po dziesięciu latach, ale jak na razie chyba najlepsza płyta tego wykonawcy. Wydaje mi się, że mimo słabszych momentów album lepiej brzmi grany na żywo. Niestety, nie będzie nam dane przekonać się o tym w najbliższym czasie. Co prawda w przyszłym roku Wesley supportuje Marillion na ich europejskiej trasie, ale nie uwzględnił w planach występów w Łodzi.

Jędrzej Rakoczy

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
7.10.2016

Wydawca:
InsideOut Music

Lista utworów:

1. by the light of a sun
2. a way you’ll never be
3. to outrun the light
4. the revolutionist
5. nada
6. the silence in coffee
7. unsafe space
8. sun.a.rose
9. epic
10. pointlees endeavors

Informacje o wykonawcy

John Wesley

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.