Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Mick Wall „Lemmy”

18 Grudnia 2016

"The Definitve Biography" - tak brzmi podtytuł do oryginalnej wersji językowej książki poświęconej legendarnemu liderowi Motörhead. Sam przymiotnik "definitive" ma kilka znaczeń, m.in. "decydujący", "ostateczny" czy "ściśle określony". Szkoda, że żadne z nich niezbyt pasuje jako określenie tej biografii. Nie jest to bowiem dzieło ani precyzyjnie opisujące najważniejsze momenty w życiu Lemmy'ego, ani w pełni podsumowujące jego karierę. Całość czyta się szybko i przyjemnie, ale nie można dostrzec głównego problemu. A mianowicie, że "Lemmy" to raczej zapiski autora z rozmów ze starym kumplem i subiektywne przemyślenia na temat jego muzyki, niż rzetelny obraz lidera jednego z najważniejszych metalowych zespołów w historii.

Wiadomość o śmierci Kilmistera wstrząsnęła nie tylko fanami Motörhead. Prawie rok temu chyba cały muzyczny świat był w szoku, bo choć pogarszający się stan wokalisty nie wróżył niczego dobrego, to Lemmy wydawał się postacią wieczną. Od zawsze i na zawsze w rock'n'rollu. Niby jeszcze 2015, ale dla mnie to początek tragicznego dla muzyki bieżącego roku. "Lemmy" jest więc książką raczej spodziewaną, nie pierwszą i zapewne nie ostatnią poświęconą temu bezkompromisowemu muzykowi.

Dzięki pracy w różnych magazynach muzycznych Mick Wall miał okazję poznać Iana Kilmistera jeszcze w czasach jego występów w Hawkwind. Znajomość stawała się coraz bardziej zażyła, tak, że w latach 90. na krótki okres dziennikarz stał się PR-owcem Motörhead. Oczywisty jest więc fakt, że miał nie tylko okazję usłyszeć mnóstwo arcyciekawych anegdot Lemmy'ego (jakieś 15-20 proc. tekstu stanowią jego wypowiedzi), ale też zobaczyć, jak wyglądało jego życie codzienne. Jest więc, rzecz jasna, o narkotykach, alkoholu i kobietach, czyli mieszance nierozerwalnie związanej także z działalnością muzyczną. Dowiadujemy się też dużo rzeczy ze sfery prywatnej, o których - mam wrażenie - Lemmy nie opowiedziałby nikomu innemu. Jak choćby o jedynym spotkaniu ze swoim biologicznym ojcem czy o Susan Bennett, która zajmowała dość specyficzne miejsce w życiu basisty.

W pierwszym rozdziale Wall poniekąd streszcza całą książkę. Zarysowuje sylwetkę lidera Motörhead na podstawie własnych wspomnień i wypowiedzi przyjaciół i ludzi z jego otoczenia, m.in. Stacii z Hawkwind czy wieloletniego menedżera, Douga Smitha. Dalej jest już część właściwa, zaczynająca się w czasach dzieciństwa Lemmy'ego, szybko przechodząca do najwcześniejszych doświadczeń w zespołach. Całkiem spory fragment dotyczy występów z Rockin' Vicars, z którymi Lemmy zaliczył pierwszy zagraniczny koncert (Helsinki). Wall, co zresztą zrozumiałe, dużo miejsca poświęca etapowi Hawkwind i nie zawsze przyjacielskim relacjom z liderem grupy, Davem Brockiem.

Motörhead to oczywiście najobszerniejsza część tej biografii. Poznajemy w niej takie smaczki, jak choćby samą genezę nazwy zespołu, problemy z publikacją pierwszej płyty czy okoliczności nadania ksywek poszczególnym członkom grupy. Tutaj zaczyna się problem. Pisałem, że "Lemmy" to subiektywne odczucia Micka, co przejawia się w jego opinii na temat płyt wydanych po 1980 roku. Według Walla Motörhead nigdy nie wrócił już na ten poziom, co na "Overkill", "Bomber" czy "Ace Of Spades" (co jak dla mnie jest żartem). Przyczyny dopatruje się w zmianach personalnych; dla niego zespół skończył się wraz z odejściem "Fast" Eddiego Clarke'a i Phila Taylora. Nawet po powrocie "Philthy Animala" dla autora to już nie było to samo. Każdy ma swój gust, ale to chyba trochę przesada. Dlatego z poświęconej Lemmy'emu "The Definitve Biography" robi się "The Definitve Opinions" samego dziennikarza. Sam często i gęsto sięga po opinię gitarzysty z oryginalnego składu, dużo rzadziej cytując Phila Campbella, a Mikkeya Dee to już w ogóle nie pytał o zdanie.

Jestem nieco rozczarowany objętością tej książki. Łącznie z kolorowymi wkładkami, zawierającymi fotografie z różnych etapów kariery, nie ma nawet trzystu stron. I to naprawdę dużą czcionką. Nie wierzę, że z historii życia Lemmy'ego nie dało się wycisnąć obszerniejszego dzieła.

Nie zabrakło wszakże fragmentów dotyczących stanu zdrowia Kilmistera. Spinają one całą książkę ładną klamerką; pierwsze strony to rok 1997 i rozmowa o chorobie, a ostatni rozdział to odwoływane koncerty, diagnoza nowotworowa i ostatnie tygodnie basisty. Jak wynika z tej biografii, Lemmy niezbyt przejmował się swoim stanem. Całe życie był sobą, aż do samego końca, nie zamierzał (pewnie nie był nawet w stanie) rezygnować z nałogów i wciąż starał się utrzymać wszystko po staremu. I w zasadzie nie można było się po nim spodziewać niczego innego. Born to lose, live to win.

"Lemmy" jest lekturą obowiązkową dla wszystkich fanów Motörhead. Nie okaże się jakimś przełomem w postrzeganiu lidera grupy ani nie rzuci nowego światła na jego życie, ale wywoła refleksję i sentymentalne spojrzenie na karierę Kilmistera. A przede wszystkim zachęci do ponownego przejrzenia dyskografii zespołu, napicia się drinka i pójścia na imprezę. Bo właśnie tego chciałby teraz Lemmy od swoich wielbicieli.

Jędrzej Rakoczy

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
14.9.2016

Wydawca:
Wydawnictwo In Rock

Lista utworów:

Informacje o wykonawcy

Mick Wall

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.