Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Paul Trynka „David Bowie. Starman. Człowiek, który spadł na ziemię”

2 Stycznia 2017

David Bowie, artysta totalny, rozstał się ze słuchaczami w sposób tajemniczy, wysmakowany, przejmujący i niestety ostateczny. Jego "Czarna Gwiazda" zapłonęła wiecznym światłem w galaktyce wielkich płyt. Odszedł tak, jak żył - podporządkowując wszystko sztuce i świadomie dołączając do plejady nieśmiertelnych, tworząc raz jeszcze nową kreację, bez oglądania się w przeszłość.

Wznowienie biografii Bowiego, napisanej przez Paula Trynkę (znakomitego brytyjskiego dziennikarza muzycznego, udzielającego się m.in. ma łamach magazynu "Mojo") jest doskonałą okazją do tego, by przypomnieć sobie jak artysta zmieniał przez lata popkulturę. Trudno jest wyjaśnić ten fenomen, uchwycić sedno artystycznych metamorfoz Davida, które nadawały ton swoim czasom. Stosunkowo krótki okres czasu pomiędzy pierwszym lądowaniem człowieka na Księżycu, a początkiem lat 80. wydaje się w jego wykonaniu dosłownie kosmiczny - i to nie tylko za sprawą pierwszego przeboju "Space Odity" i zespołu Spiders From Mars. Folk, rock and roll, pop, glam, soul, disco, muzyka elektroniczna, eksperymentalna i filmowa, nowa fala, wodewil, New Romantic, reggae... Wszystkie te muzyczne żywioły Bowie miał na swe usługi - choćby i na chwilę - i porzucał bez wahania, gdy przestawały być inspirujące. A przecież nie można zapominać też o barwnym kalejdoskopie filmowych i teatralnych ról (wszak Bowie był też najlepszym aktorem wśród rockmanów), kreacji scenicznych, fryzur, kolaboracji twórczych i kontrowersji.

Paul Trynka dobrze orientuje się pośród międzygwiezdnych szlaków, obieranych przez Bowiego, ukazując go, jako twórcę własnego, niezależnego wszechświata, w którym kolejne artystyczne wyzwania rodzą się ze zderzenia kosmicznych czynników. W tej zwariowanej i inspirującej "space operze" biorą udział także inne, nieszablonowe postacie: Lou Reed, John Lennon, Marc Bolan, Mick Jagger, Freddie Mercury, nadto zaś Iggy Pop (warto zaznaczyć, że Trynka pomyślał o książce poświęconej Davidowi, po napisaniu biografii wokalisty The Stooges). Wielkie osobowości, które na różnych etapach kariery czerpały od siebie - wznosząc się jednocześnie na wyższy poziom - kochały i nienawidziły, cynicznie wykorzystywały, ale i też bezinteresownie pomagały sobie nawzajem. Bo Bowie, kreując nowe trendy, potrafił też sprytnie korzystać ze spuścizny innowatorów, wyczuwać zbliżające się mody (i samemu je wyprzedzać), czasem wręcz "kraść", ale zwykle z genialnym skutkiem, który nie pozwalał wątpić, że mamy do czynienia z kimś wyjątkowym.

"Człowiek, który spadł na Ziemię" to także opowieść o miastach, w których Bowie tworzył. Londyn, L.A., Nowy Jork, Paryż, a może przede wszystkim Berlin, ożywiały się podczas jego twórczej obecności. Sam artysta potrafił czerpać i wysyłać lokalny klimat, wtapiając się w życie okolicznej bohemy, co znajdywało swoje odbicie na kolejnych albumach. Każda płyta była dla Davida swoistym wyzwaniem, także intelektualnym, zagadką, która musiała przynieść intrygującą odpowiedź, świeżą i wyróżniającą się spośród przeciętniactwa. Trynka w interesujący sposób opisuje zmagania się z muzyczną materią w studiach, gdzie dźwięki rodziły się jak eliksiry w pracowni odważnego alchemika-eksperymentatora. I wydaje się, że to właśnie twórcze działanie, możliwość powołania czegoś nowego, świadomość, że nie można zrobić kroku do tyłu, były największymi stymulatorami artysty. Nie licząc krótkotrwałego, choć intensywnego, kontaktu z kokainą w połowie lat 70. Bowie - przynajmniej w porównaniu z innymi rockmanami - pozostał wyjątkowo "czysty". Na haju utrzymywał się przede wszystkim dzięki sztuce.

Jest w tej książce sporo ciekawostek. Dowiecie się chociażby, że David wcale nie miał dwóch różnobarwnych tęczówek, a złudzenie to było efektem... No właśnie, nie będę zdradzał. Geneza powstania utworu "Warszawa", smutnego i chłodnego dźwiękowego refleksu z krótkiej wizyty w stolicy naszego kraju, różni się tutaj od wersji Wiesława Weissa (co nie oznacza, że jest bliższa prawdy). Dowiecie się też, jak to duch pewnego wielkiego Polaka - nie wyjawię, którego - utrudniał Bowiemu sesję nagraniową oraz w jakich okolicznościach doszło do zbratania się artysty z czarną magią (i co miał z tym wspólnego Jimmy Page). Tego typu smaczków w tej nieautoryzowanej, uzupełnionej i poprawionej biografii jest oczywiście więcej. Paul Trynka dopuszcza do głosu wiele postaci, które towarzyszyły artyście w życiu prywatnym i zawodowym, pokazując go, jako człowieka nie pozbawionego wad, ale i pełnego pasji, charyzmy i uroku.

"David Bowie. STARMAN. Człowiek, który spadł na Ziemię" wzbogacają liczne i unikatowe zdjęcia, dobrze dokumentujące szaloną karuzelę artystycznych przemian bohatera. No końcu znalazło się też omówienie wszystkich płyt Bowiego - może to być doskonały punkt wyjścia do samodzielnego zagłębienia się w jednej z najbardziej różnorodnych i inspirujących dyskografii w dziejach rocka. Książka warta polecenia? Bez żadnych wątpliwości!

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
23.11.2016

Wydawca:
Wydawnictwo SQN

Lista utworów:

Wydanie II
Tytuł oryginału: Starman. David Bowie. Definitive Biography
Tłumaczenie: Agnieszka Wojtowicz-Jach, Jakub Michalski

Informacje o wykonawcy

Paul Trynka

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.